Dla wielu 1 stycznia to dzień odpoczynku. Dla specjalistów Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Szczecinie to często najtrudniejszy dzień w roku.
Zespół Chirurgii Dziecięcej i Chirurgii Ręki rozpoczął Nowy Rok od porannej operacji 14-letniego chłopca z rozległym urazem dłoni po wybuchu petardy. Pacjent został przekazany z Koszalina.
- Niestety to pierwszy dzień roku jest dla naszego zespołu z reguły dniem większych wyzwań niż sama noc sylwestrowa - mówi dr n.med. Kaja Giżewska-Kacprzak, która wraz z dr. Maximilianem Śliwińskim przeprowadziła zabieg. - Dziś to niestety nie koniec. Rozpoczynamy kolejną operację, tym razem 10-letniego dziecka, które popołudniu doznało urazu dłoni i twarzy po wybuchu znalezionej, niedopalonej petardy.
- Na naszych SOR-ach trwa intensywny dyżur sylwestrowo-noworoczny - mówi Magdalena Knop, rzeczniczka prasowa USK- 1 PUM w Szczecinie. - Od godz. 18.00 w sylwestra, do popołudnia 1 stycznia, tylko w naszym szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej zostało przyjętych na SOR 117 pacjentów dorosłych, a blisko 40 małych pacjentów zostało przyjętych na SOR dla dzieci. Zaopatrzyliśmy 8 osób z urazami spowodowanymi fajerwerkami i petardami, było też dwóch chłopców operowanych z powodu ciężkich obrażeń dłoni.
Dla medyków, jak każdego roku, to czas ogromnego wysiłku, pełnej mobilizacji i walki o zdrowie pacjentów – także tych najmłodszych.
- Każdy taki uraz to nie tylko liczba w statystyce, ale konkretna osoba i jej dramat, ból, długie leczenie i czasem konsekwencje na całe życie - zaznacza Magdalena Knop. - Kolejny raz apelujemy: nie pozwalajcie dzieciom podnosić żadnych niewybuchów, rozmawiajcie o zagrożeniach, pamiętajcie, że niedopałki petard są niebezpieczne nawet wiele dni po sylwestrze!
(K)