Sobota, 10 października 2026 r. 
REKLAMA

Drugie życie książek. Za nami 29. Kiermasz Książki Przeczytanej [GALERIA]

Data publikacji: 10 października 2026 r. 13:07
Ostatnia aktualizacja: 10 października 2026 r. 13:21
Drugie życie książek. Za nami 29. Kiermasz Książki Przeczytanej
Fot. Agata JANKOWSKA  

Dziś po raz kolejny odbył się popularny Kiermasz Książki Przeczytanej – akcja, podczas której można sprzedać i kupić używane książki. Wydarzenie tradycyjnie odbywało się w Teatrze Lalek "Pleciuga". Jak zwykle cieszyło się zainteresowaniem miłośników książek, którzy tłumnie wypełnili hol główny teatru w poszukiwaniu ciekawych pozycji. A tych było mnóstwo – od książek dla dzieci po literaturę piękną dla dorosłych, horrory, kryminały czy literaturę popularnonaukową.
 
Kiermasz rozpoczął się około godz. 11. Już od początku ciężko było przecisnąć się przez liczną grupę czytelników przebierających w wystawionych na sprzedaż książkach. Tego dnia można było nabyć wiele książek dla dzieci, polską i zagraniczną beletrystykę, komiksy (a nawet całe ich serie), poradniki, biografie i wiele innych pozycji. Chyba największy wybór stanowiły powieści kryminalne, ale każdy mógł znaleźć tam coś dla siebie. Ideą wydarzenia, które odbyło się już po raz 29., jest promocja czytelnictwa oraz wymiana książek, które już przeczytaliśmy i uznaliśmy, że więcej do nich nie wrócimy. W ten sposób przeczytane książki mogą trafić do innych osób, z reguły za bardzo niską, przystępną cenę.
 
Każdy ze sprzedających miał swoje własne stanowisko. Powody, dla których biorą udział w kiermaszu, są różne. Dla jednych to możliwość wymienienia się książkami, zbycia tych, których już nie będą czytać, chęć szybkiego zarobku czy też – jak w przypadku pani Ewy – okazja do zwrócenia uwagi na sytuację jej chorej na bardzo rzadką chorobę genetyczną wnuczki, niespełna dwuletniej Milenki.
 
– Sprzedajemy książki, żeby pomóc mojej wnusi, Milence Berdyszak. Milenka cierpi na bardzo rzadką chorobę genetyczną – dysplazję metatropową szkieletową. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma na nią żadnego leku. Milenka jest jednym z trojga dzieci w Polsce i jednym z kilkunastu na całym świecie, u których zdiagnozowano tę chorobę – tłumaczy kobieta. – Naszym celem jest nie tylko zbieranie pieniędzy na rehabilitację, ale również nagłaśnianie tej choroby. Wiążemy ogromne nadzieje z tym, że gdzieś na świecie pojawią się badania kliniczne, które pozwolą opracować skuteczną terapię. Chcielibyśmy, żeby udało się pomóc nie tylko Milence, ale również innym dzieciom.
 
Pani Ewa tłumaczy, że choroba powoduje poważne problemy z układem kostnym, między innymi złamania i deformacje kości. Dlatego tak ważna jest intensywna rehabilitacja, która pomaga wzmacniać mięśnie i utrzymywać szkielet w jak najlepszym stanie. Obecnie możliwości leczenia są bardzo ograniczone i sprowadzają się przede wszystkim do zabiegów ortopedycznych, między innymi stabilizacji kości za pomocą specjalnych prętów.
 
– Dlatego jesteśmy wszędzie tam, gdzie tylko nas przyjmą. Chcemy głośno mówić o tej chorobie, pokazywać, że są dzieci, które na nią cierpią. To choroba nie tylko rzadka, ale wręcz ultrarzadka. Mamy nadzieję, że uda nam się dotrzeć do naukowców, do ludzi dobrej woli, którzy zainteresują się tym problemem i podejmą badania. Chcemy wierzyć, że kiedyś pojawi się możliwość skutecznego leczenia tych dzieci – mówi pani Ewa. 
 
Rodzina dziewczynki prowadzi zbiórki na Pomagam.pl, a także poprzez fundację Serce dla Maluszka.
 
Pani Małgorzata natomiast jest ogromną pasjonatką czytania. W kiermaszu bierze udział po raz kolejny.
 
– Jestem już trzeci raz, ale wcześniej zawsze uczestniczyłam jako klientka, jako czytelniczka. Teraz uzbierało mi się w domu zbyt dużo książek, więc postanowiłam dać im drugie życie, żeby ktoś inny również mógł z nich skorzystać. Książki są dla mnie ogromną wartością, i to od czasów młodości, kiedy jeszcze trzeba było je zdobywać, czasami kupować spod lady. Książka zawsze była dla mnie najcenniejszym prezentem. To coś, co ma dla mnie bezcenną wartość – tłumaczy.
 
Pan Arnold Woliński z kolei poza książkami innych autorów postanowił "przemycić" także komiksy swojego autorstwa.
 
– Sprzedaję to może za dużo powiedziane, bo sprzedaż jest pewnym procesem, który ma swój początek i koniec. Tutaj ten proces rozpoczynam, ale nie zawsze kończy się on faktyczną sprzedażą. Dlatego powiedziałbym raczej, że wystawiam swoje rzeczy. To bardziej adekwatne określenie. Oczywiście zdarzają się też zakupy. Mam świadomość, że jest to miejsce, w którym każdy poszukuje okazji, więc nie mam z tym żadnego problemu – wyjaśnia. – Nie będę ukrywał, że oprócz rzeczy, które wyprzedaję za ułamek ich wartości, promuję również własne produkcje. Właśnie wróciły z 37. Festiwalu Komiksu w Łodzi. Nie udało mi się ich tam sprzedać, więc próbuję tutaj. Wydaje mi się, że jestem jedynym wystawcą oferującym własne komiksy.
 
I choć, jak przyznaje, zainteresowanie jego ofertą jest umiarkowane, to jednak chętnie wraca na Kiermasz Książki Przeczytanej.
 
– Gdyby było źle, to bym nie wrócił. Mam też sentyment do tego miejsca. To bardzo fajny teatr. Kiedy byłem dzieciakiem, chodziłem do niego, tyle że mieścił się wtedy w innym miejscu. Bardzo się cieszę, że mogę tutaj wystawiać swoje rzeczy – podkreśla pan Arnold. ©℗

REKLAMA

Agata Jankowska
 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA