wtorek, 18 grudnia 2018.
Strona główna > Wiadomości > Doba znowu wypłynął

Doba znowu wypłynął [GALERIA, FILM]

Doba znowu wypłynął
Data publikacji: 2016-06-11 13:52
Ostatnia aktualizacja: 2018-07-12 12:06
Wywietleń: 724 138710

Aleksander Doba w piątek w nocy wrócił do Polic. Nie udało mu się dokończyć zaplanowanej wyprawy kajakowej przez Atlantyk - z Ameryki Północnej do Europy. Ale nie rezygnuje z tego wyzwania. Mówi, że wyprawę zawiesił, a nie przerwał. Kontynuacja jej nastąpić ma już za 10 miesięcy. W sobotę rano (11 czerwca) w Policach słynnego kajakarza witali mieszkańcy i władze. A ten znów wsiadł w kajak i odpłynął…

Aleksander Doba zrobił w sobotę niespodziankę swojej wnuczce oraz jej koleżankom i kolegom z klasy. Wyruszył z nimi na planowaną dużo wcześniej wyprawę kajakową po polickiej Łarpi.

– Wróciłem wczoraj w nocy, czyli 10 czerwca, zdążyłem na urodziny mojej żony, które wypadają właśnie tego dnia – mówił w sobotę kajakarz. – A akurat dzisiaj jest impreza dla dzieci z filii Szkoły Podstawowej nr 8 w Policach, do której chodzi moja wnuczka. Od razu się zgodziłem, że popłynę z Olą (tak ma na imię starsza wnuczka kajakarza – red.). Jestem i będę aktywny. A swój kajak oceaniczny sprowadzę do Polic i jak najszybciej się w nim pokażę – i w Szczecinie, i w Świnoujściu, i w ogóle w Zachodniopomorskim. Kajak jest i będzie gotowy do zmierzenia się z oceanem w przyszłym roku.

Kajakarz wspominał też moment decyzji o przerwaniu wyprawy. Jej powodem były uszkodzenia jednostki.

– Gdyby to była wywrotka na głębokiej wodzie, to nic by nie było, nikt by nic nie wiedział – opowiada Aleksander Doba. – Sam bym się obrócił i popłynął sobie dalej. Brzeg był dla mnie zagrożeniem, kajak nie lubi brzegu. Te okoliczności miejsca i czasu sprawiły, że były takie przykre konsekwencje. Nie chciałem ryzykować. Drobna rzecz: wywróciłem się, złamały się anteny zewnętrzne, ale zniszczenia, te decydujące, nastąpiły w ciągu kolejnych 5 godzin mojej walki o ocalenie kajaka. Ja byłem akurat przy samym brzegu. Dla mnie wtedy zagrożenia nie było żadnego, ale ratowałem kajak. Nie dałem rady, bo byłem sam i była noc. Dopiero jak się skończył przypływ, moi przyjaciele przyjechali i pomogli mi wydostać kajak na ląd.

Aleksander Doba swoją pasję do kajakarstwa przekazał już swoim bliskim.

– Kajakarstwo turystyczne, takie uprawiam, jest zaraźliwe – przyznawał. – Ja zaraziłem nim całą moją rodzinę: żonę, dwóch synów. A z kolei syn – swoje dwie córki. Pływaliśmy razem wielokrotnie na różnych rzekach. Tak się złożyło, że dzisiaj się tu niespodziewanie zjawiłem, to popłynę razem z klasą mojej wnuczki.

Także gmina Police promuje ten rodzaj aktywności. Nie tylko przez dofinansowanie wypraw kajakarza. Co roku organizuje np. bezpłatne półkolonie letnie dla młodzieży - właśnie na wodzie (z kajakami).

- Organizujemy półkolonie, a także umożliwiamy wypożyczanie kajaków chętnym grupom – mówi Władysław Diakun, burmistrz Polic. – Zawsze można się zgłosić na tę przystań i wszystko uzgodnić. Ten teren jest przystosowany do wykorzystania i kajaków, i stacjonowania jachtów. Wiemy, że pan Aleksander Doba ma czas bardzo mocno wypełniony, ale jeśli tylko będzie miał chwilę wolną, to na pewno nie odmówi i przybędzie, żeby popłynąć na przykład z uczestnikami tych półkolonii. ©℗


Tekst i fot. Agnieszka Spirydowicz

Film: Jarosław Spirydowicz

Doba znowu wypłynął Doba znowu wypłynął Doba znowu wypłynął Doba znowu wypłynął Doba znowu wypłynął Doba znowu wypłynął Doba znowu wypłynął

Komentarze

obserwator
niech on zgoli tą brodę. wygląda na 100 lot najmniej.postarzał sie przez ta brode.
2016-06-12 11:36:23
Eleon
Miał chłop spokojne życie , to mu sie zachciało być sławnym . No to jest , wszyscy mu teraz na ręce patrzą i do kajaka zaglądają . Taki los celebryty...
2016-06-12 00:35:29
Odwaga, odwaga... ale wiek zrobil juz swoje,
A ja tez dla bezpieczenstwa... proponuje Panu Dobie wyplywac tylko na 1-na lub 2-ie Doby, a zeby nie byc "zlosliwym" to niech bedzie i na 3-y !!!
2016-06-11 21:52:43
OBSERWATOR
tego to ja nie wiedzialem. Kompromitacja na całego. amatorszczyzna. Proszę o nazwiska osób odpowiedzialnych za ten cały bałagan .
2016-06-11 20:20:13
Adam
Panie autor! Wysmarowałeś Pan, że ojej... Ja się cieszę, że Dobie się nie udało. Od początku było i szło źle. Najpierw mnóstwo błędów po polskiej stronie np. brak dokumentów na liofilizowaną żywność. W USA to niedopuszczalne. Tam wwóz alkoholu powyżej 76% zawartości spirytusu jest uznawany za wwóz narkotyków. Słona kara zwolniła żywność z aresztu. Później 2,5tys USD kary za nielegalne zgromadzenie opodal Statui Wolności. Nikt tego nie zgłosił, policja wystawiła mandat, i trzeba było robić zrzutkę wśród Polonusów. Później ten sztorm i start w godzinie wstecznych prądów na rzece Hudson, o których uprzedzali miejscowi żeglarze i łapali się za głowy, że Polak o 13,00 chce wystartować. No i stało się, wyrzuciło go na brzeg i chyba tak miało być, bo błędów popełniono co niemiara. Niech sobie pływa (i żyje!) wokół Polic i też będzie ok.
2016-06-11 15:47:56

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
1
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Kawa w roli głównej
Jesień w Szczecinie
Marsz Niepodległości 2018
Poprzedni Następny

Nekrologi

Sonda

Ile planujesz wydać w tym roku na prezenty świąteczne?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy