Beata Wiśniewska wymaga ciągłej opieki oraz zabiegów, które są bardzo kosztowne. Nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Nie mówi, nie chodzi. Jest całkowicie zdana na pomoc bliskich. Potrzebuje rehabilitacji. Jej rodzina – mąż i trzy córki – szukają wsparcia, bo koszty przekraczają ich możliwości finansowe. Potrzeba 70 tys. zł na leczenie.
14 października 2025 roku pani Beata przeszła trzeci wylew. Stało się to, gdy była w pracy.
– Poprzednie udary były niezwykle ciężkie – paraliżowały połowę jej ciała – ale ona zawsze wracała. Z niespotykanym uporem i wolą życia podnosiła się, by znów być z nami. Wierzyliśmy, że i tym razem ten scenariusz się powtórzy – mówi jej mąż, Jarosław.
Kobieta została poddana zabiegowi udrożnienia naczyń mózgowych. Jednak zanim do tego doszło, jej stan zdrowia uległ pogorszeniu – w szpitalu lekarze wykryli zapalenie płuc. Ta diagnoza opóźniła operację, a sam zabieg – zamiast dwóch godzin – trwał aż pięć. Po operacji pani Beata się nie wybudziła. Została wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną, w której spędziła ponad tydzień.
– To był najtrudniejszy czas w naszym życiu – mierzony strachem, niepewnością i bezsilnością. Gdy lekarze zaczęli ją wybudzać, Beata nie reagowała. Rokowania były ostrożne. Tracheostomia, respirator, brak kontaktu… – tłumaczy mąż pani Beaty. – Baliśmy się, że straciliśmy ją na zawsze.
Pod koniec listopada kobieta trafiła do ośrodka rehabilitacyjnego Sawimed w Sawicach (woj. mazowieckie). Leczenie wykazuje postępy. Pani Beacie usunięto rurkę tracheostomijną, dzięki czemu może samodzielnie oddychać; porusza ręką, która do niedawna była bezwładna; zdjęto jej cewnik. Próbuje uczyć się na nowo chodzenia, jest pionizowana. Przede wszystkim jednak nawiązuje kontakt z otoczeniem i reaguje na widok bliskich. Mówią, że uśmiecha się, wzrusza, macha na powitanie i pożegnanie. Ponadto kobieta podejmuje pracę z logopedą, aby znów zacząć mówić.
Postępy dają rodzinie pani Beaty ogromną nadzieję. Sporym problemem w całym procesie leczenia są koszty. Już teraz opieka nad kobietą wymaga sporych nakładów. Pani Beata leczy się jeszcze w ramach NFZ, ale ośrodek, w którym przebywa, jest oddalony o 700 km. Rodzina jeździ do niej w każdy weekend, co pochłania m.in. koszty paliwa, płatnych autostrad, noclegów oraz eksploatacji samochodu. Ale to nie wszystko.
– Zbieramy fundusze, ponieważ kilka dni temu zostaliśmy zaskoczeni informacją, że Beata najprawdopodobniej opuści o pół roku wcześniej ośrodek, w którym znajduje się aktualnie, a w którym miała być przez rok – opowiada jej mąż. – W tym momencie mamy niewiele oszczędności i nie możemy jej zapewnić rehabilitacji w ośrodku niedaleko zamieszkania, a nasze mieszkanie nie jest jeszcze przygotowane dla osoby niepełnosprawnej. Musimy zakupić specjalistyczne łóżko rehabilitacyjne, przygotować całe mieszkanie na przybycie Beaty oraz zapewnić jej opiekę pod moją nieobecność, a także logopedę i rehabilitanta.
Pan Jarosław założył zbiórkę na portalu zrzutka.pl. Pieniądze można wpłacać poprzez link: https://zrzutka.pl/9687h6. Potrzebne jest 70 tys. zł. ©℗