Niedziela, 10 maja 2026 r. 
REKLAMA

Chcę wrócić do domu na własnych nogach. Michalina Goździk ze Szczecina potrzebuje naszej pomocy

Data publikacji: 10 maja 2026 r. 12:31
Ostatnia aktualizacja: 10 maja 2026 r. 15:12
Chcę wrócić do domu na własnych nogach. Michalina Goździk ze Szczecina potrzebuje naszej pomocy
Obecność ukochanego psa – Roxanki, jest dla Michaliny bardzo ważna. Fot. archiwum prywatne  

Wrzesień ubiegłego roku zaczął się dla Michaliny zupełnie zwyczajnie. Tak jak jej koledzy i koleżanki rozpoczęła nowy rok szkolny. Jej jedynym zmartwieniem miały być niezapowiedziane kartkówki, trudne testy z matematyki i inne zwykłe szkolne sprawy. W przeddzień jej 13 urodzin wydarzyło się jednak coś, co w ułamku sekundy diametralnie zmieniło jej życie.

REKLAMA

Michalina od najmłodszych lat kochała konie. Każdą wolną chwilę spędzała w stajni i to pochłaniało jej wszystkie myśli. Gdy Michalina poznała Nadira, pięknego konia z czarną grzywą, od razu go pokochała. Nie bała się nieufnego wobec ludzi Nadira, a i on zdawał się być spokojniejszy w towarzystwie nastolatki.

Niestety, 11 września 2025 r. podczas zwykłej przejażdżki konnej Nadir czegoś się przestraszył, spłoszył się, a dziewczynka spadła z jego grzbietu. Nie straciła przytomności i nie doszło do urazu głowy. Doznała jednak rdzeniowego porażenia czterokończynowego i wiotkości mięśni. Przetransportowana do szpitala, została wprowadzona na pewien czas w śpiączkę farmakologiczną. Na oddziale intensywnej opieki medycznej (OIOM) Szpitala w Zdrojach przebywała ponad miesiąc. W październiku Michalinę przewieziono na drugi koniec Polski, gdzie do tej pory poddawana jest intensywnej rehabilitacji w Polskim Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej Votum w Krakowie. Tam przechodzi długotrwałą i bardzo ciężką rehabilitację, jest to jednak jedyny możliwy ratunek i sposób na powrót do samodzielności.

Obecnie jest całkowicie zależna od pomocy drugiej osoby. W klinice przebywa razem z mamą i ukochanym psem. Obecność bliskich pozytywnie wpływa na Michalinę i nieco osładza jej trudy codzienności. Dziewczynka codziennie przez 5-6 godzin poddawana jest zajęciom fizjoterapeutycznym. Mają one na celu wzmocnienie stabilności i siły mięśniowej w ciele, które na skutek porażenia rdzenia na odcinku szyjnym Michalina całkiem utraciła. Zespół fizjoterapeutów każdego dnia pracuje z Michaliną, która jest zupełnie wiotka i niemal „przelewa się” przez ręce. To naprawdę ciężka, mozolna i wymagająca wiele wysiłku praca przede wszystkim dla Michaliny, ale również i dla rehabilitantów. Jak mówiła rehabilitantka dziewczynki w niedawnej audycji radiowej o Michalinie, są już pierwsze, widoczne efekty ich wspólnej pracy. Efekty niewielkie z punktu widzenia zdrowego człowieka, ale bardzo znaczące dla Misi.

– Z dnia na dzień jest silniejsza i bardziej stabilna, i nawet przez kilka sekund jest w stanie samodzielnie utrzymać pozycję siedzącą. Była zupełnie wiotka, a teraz może rozmawiać przez telefon, przytrzymując go barkiem, co wcześniej było niemożliwe. To są dla nas naprawdę kroki milowe – wyjaśniała pani Agnieszka Ochocińska z Polskiego Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej w Krakowie.

Michalina jest otwartą i wesołą nastolatką, która nawet w obecnej sytuacji potrafi żartować i mieć do siebie dystans. Duże zasługi w tej kwestii ma jej mama, Agnieszka Waryło i siostra Kornelia. Obie poświęciły wszystko, aby być z Michaliną w Krakowie. Starsza od Michaliny o 12 lat siostra zrezygnowała z pracy w Niemczech i życia osobistego. W tej niezwykle trudnej sytuacji dziewczyny śmiały się same z siebie nazywając się żartobliwie „duetem niepełnosprawnej i bezrobotnej”. To naprawdę niesamowita, siostrzana więź, która z pewnością dodaje Michalinie bardzo dużo sił. Mama dziewczyn zostawiła życie w Szczecinie. Pani Agnieszka może częściowo pracować zdalnie, ale czasami musi odbywać osobiste spotkania na terenie Szczecina. Przyznaje, że dopiero powoli wraca do świata i życia, również tego zawodowego. Każdy jej dzień skupiony jest na Michalinie. Codziennie budzi się o 6 rano, aby przygotować siebie, a przede wszystkim córkę do nadchodzącego dnia. A musi jej pomóc dosłownie we wszystkim. To bardzo trudna fizycznie, ale przede wszystkim obciążająca psychicznie codzienność. Każda mama pewnie dobrze rozumie panią Agnieszkę, która teraz w ogóle nie myśli o sobie: „Michalina jest najważniejsza!”.

Michalina nie daje sobie taryfy ulgowej, choć każdy jej dzień przepełniony jest bólem. Katolicka Szkoła Podstawowa im. Św. Rodziny w Szczecinie, wyszła naprzeciw potrzebom swojej uczennicy i umożliwiła jej kontynuowanie nauki w formie zdalnej. Nauczyciele tak układają tematy lekcji, aby dziewczynka mogła nadrobić zaległości i zdobyć promocję do następnej klasy. To niezwykle ważne, bo jest to dla niej pewien powiew zwyczajnego, nastoletniego życia.

29 grudnia pani dyrektor szkoły wraz z księdzem i częścią jej klasy zrobili Michalinie niespodziankę i… odwiedzili ją w Krakowie! To była niesamowita porcja dobrej energii, szczęścia i zastrzyku motywacji do dalszej, wytrwałej pracy nad swoją sprawnością. Dziewczynka marzy, aby jeszcze kiedyś móc wsiąść na konia i to dodaje jej siły. To właśnie to marzenie, jej pasja i miłość do koni są największą mobilizacją Misi.

Michalina mówi, że nie wyobraża sobie powrotu w takim stanie do domu. – Wyszłam z domu na własnych nogach i wrócę do niego też na własnych nogach – powtarza nieustannie.

To wszystko, co obecnie dzieje się w życiu Misi wymaga ogromnych nakładów finansowych. Pobyt w Centrum Rehabilitacyjnym w Krakowie to nie tylko fizjoterapia, ale również opieka pielęgniarek, lekarzy i opiekunów medycznych. Poza tym, miejmy nadzieję, że wkrótce nadejdzie dzień, w którym dziewczynka będzie mogła wrócić do Szczecina, do swojego domu. To również będzie wiązało się z kosztami, bowiem przestrzeń wokół dziewczynki będzie musiała zostać dostosowana do jej potrzeb. Powrót do Szczecina nie będzie oznaczał zakończenia rehabilitacji. Będzie ona być może potrzebna Misi już przez całe życie. Sytuacja finansowa rodziny nie pozwala na pokrycie wszystkich niezbędnych kosztów, a każdego dnia ich przybywa. Misia jest podopieczną Fundacji Votum, która stara się jej pomagać. Została również założona dla niej zrzutka na zrzutka.pl i siepomaga.pl, a na Facebooku i platformach sprzedażowych trwają licytacje, które zasilają konto zrzutki.

26 czerwca o g. 17 w szczecińskim klubie „Słowianin” odbędzie się koncert charytatywny, z którego dochód w całości zostanie przeznaczony dla Michaliny. Przemysław Kamiński, artysta i organizator koncertu z determinacją walczył, aby to wydarzenie mogło się odbyć. Swój udział w koncercie zadeklarowało już kilka osób m.in. Julia „QueenKutee” Suchy, Paulina Kordzielewska, Zespół Hicior, uczestnicy znanych programów muzycznych, takich jak „Szansa Na sukces”, „Must Be the Music”, czy „The Voice Senior” i oczywiście sam Przemysław Kamiński. Nadal poszukiwane są osoby, które w jakikolwiek sposób chciałyby się przyczynić do sukcesu tego wydarzenia i pomocy Misi. Pan Przemysław poszukuje artystów, usługodawców, hotelarzy w celu zapewnienia noclegów gościom spoza naszego miasta oraz wolontariuszy, którzy będą mogli poświęcić swój czas i pomóc w organizacji koncertu. Jeśli ktokolwiek z Państwa chciałby uzyskać więcej informacji w tej sprawie, pan Kamiński zachęca do kontaktu (tel. 608 214 858).

Nie każdy może pozwolić sobie na wpłatę czy udział w licytacji. Pomoc i wsparcie możemy okazywać w różny sposób, nie tylko finansowy.

– Każdy telefon od koleżanki, komentarz pod filmem czy wiadomość prywatna znaczą dla niej bardzo dużo i są czymś wyjątkowym – opowiada pani Kornelia, siostra Michaliny, z którą wspólnie tworzy treści na TikToku.

Mimi, jak zwykła o sobie mówić mała Michalina i jak nadal zwraca się do niej jej dziadek, to dziewczynka, która jak każde dziecko, zasługuje na beztroskie, bezpieczne dzieciństwo i dorastanie z dala od tak trudnych do udźwignięcia problemów. Jej siłą są bliscy, na czele z mamą i siostrą, oraz jej pasja do koni. To nadaje jej życiu sens, zagrzewa do walki i sprawia, że w jej oczach nadal pojawia się niepokorny błysk. Mimo całej jej siły i determinacji pojawiają się również łzy. Są to łzy smutku, bólu, bezradności, żalu i po prostu złości na całą tę sytuację.

Mama Michaliny, pani Agnieszka, zapytana o marzenia odpowiedziała bardzo krótko: – Mogę zrezygnować ze wszystkiego. Marzę tylko, żeby Misia stanęła na nogi. ©℗

Kamila BONDAROWICZ-WIEWIÓRA

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA