Karol Angielski został nowym piłkarzem ekstraklasowej Pogoni Szczecin. Transfer napastnika był potrzebą chwili w sytuacji, gdy kontuzji doznał Rajmund Molnar. Angielski ma za sobą 3,5 roku występów za granicą. W tym czasie zdobył dwa trofea z cypryjskim klubem AEK Larnaka, a teraz jego celem jest powtórzenie takich wyników z Pogonią. W rozmowie z „Kurierem Szczecińskim” 29-letni piłkarz zdradził szczegóły przejścia do Pogoni oraz powrócił do traumatycznych wydarzeń sprzed trzech lat.
– Czemu wybrał pan Pogoń, bo ofert było chyba więcej?
– To była jasna i prosta decyzja od początku. Żona mocno naciskała mnie na powrót do Polski ze względu na nasze dzieci. Gdy Pogoń odezwała się do mnie, to była bardzo konkretna, więc dogadaliśmy się i załatwiliśmy sprawę kontraktu momentalnie. Projekt Pogoni nam się spodobał, miasto jest super, a klub jest bardzo głodny sukcesów. Przez ostatnie półtora roku zdobyłem dwa trofea na Cyprze, czyli Puchar i Superpuchar, więc chciałbym to kontynuować z Pogonią.
– W tym sezonie będzie trudno, skoro Pogoń odpadła z Pucharu Polski, a w lidze jest daleko. Znacznie bliżej trofeum jest Wisła Płock. Interesowała się panem?
– Były zapytania z kilku klubów, bardziej czy mniej konkretne i ciekawe, ale ja nie byłem zainteresowany tymi kontrahentami. Pogoń jest na tyle dużym klubem, że nie zastanawiałem się długo. Jeśli występują w niej tacy piłkarze jak Benjamin Mendy, Kamil Grosicki czy Sam Greenwood, którzy grali w mocnych klubach, więc jest to kolejnym argumentem. Pogoń ma wszystko, żeby zdobywać trofea, a to co zobaczyłem po przyjeździe – stadion i bazę klubu – tylko mnie w tym utwierdziło.
– Jest także Fredrik Ulvestad, pana kolega z Sivassporu, który radził się pana 2,5 roku temu, czy warto przejść do Pogoni. Czy pan zasięgał podobnych rad od niego przed swoim transferem?
– Chciałem, ale… zapodziałem gdzieś numer telefonu do niego, a nie odpisywał mi w mediach społecznościowych. Gdy już trafiłem do szatni Pogoni, to z Fredrikiem śmialiśmy się z tej sytuacji. Niewiele to by zmieniło w podjęciu decyzji o przejściu do Pogoni, ale chciałem spytać o kilka ogólnych spraw, o które piłkarze zwykle pytają siebie nawzajem przy wyborze klubu. Wiem, że w Szczecinie jest nowy stadion, pozostałe rzeczy też są na poziomie europejskim, więc pozostaje tylko jakość piłkarską wznieść tak samo wysoko.
– Jest łatwiej w nowym klubie gdy ma się w nim byłych kolegów?
– Każda zmiana klubu jest czymś nowym. W moim przypadku było ich sporo, ale na tej ostatniej, czyli odejściu z Larnaki bardzo mi zależało. Na początku klub nie wyrażał chęci zmiany umowy i umożliwienia mi odejścia, a negocjacje i stosunek włodarzy klubu do mnie był bardzo szorstki. Po dobrych moich meczach w których strzelałem bramki, znów siadałem na ławkę rezerwowych. Nie wyobrażałem sobie, żeby dalej to trwało, tym bardziej, że i koledzy z szatni też to widzieli i zastanawiali się czy było w tym drugie dno.
– A było?
– Skoro strzelałem najważniejsze bramki w tym sezonie, o czym głośno mówili kibice, to czemu nie dostawałem szansy gry w następnym meczu? Szukałem odpowiedzi na to pytanie i trochę znalazłem, ale pozwoli pan, że zostawię to już dla siebie.
...
– Dziękujemy za rozmowę. ©℗
Jerzy CHWAŁEK