Rozmowa z Iwoną Rosik, prezesem Zachodniopomorskiego Związku Tenisa Stołowego oraz wiceprezesem klubu Griffin's-Spin Szczecin, który zakończył sezon 2025/2026 w I lidze grupy północnej na 5. miejscu z dorobkiem 7 zwycięstw, 4 remisów i 7 porażek.
- Prosimy ocenić zakończony sezon.
- Kolejne I-ligowe rozgrywki zakończyliśmy w środku tabeli. Z sezonu na sezon poziom wzrasta, a kluby wzmacniają się coraz lepszymi zawodnikami. Na szczególną uwagę zasługuje wysokie III miejsce naszego lidera Kamila Nalepy, w końcowym rankingu indywidualnym. Lepsi od Kamila okazali się tylko gracze Pogoni Lębork: Adam Dosz mający 29 zwycięstw i 7 porażek oraz Dawid Michna notujący 32 zwycięstwa i 4 porażki. Żeby myśleć o utrzymaniu, musieliśmy się wzmocnić, tak jak i inne kluby. Piąte miejsce w pełni nas satysfakcjonuje i było naszym celem, a jeszcze bardziej cieszą nas zacięte mecze z drużynami, które w ligowej tabeli znalazły się nad nami. Początek sezonu był bardzo udany i praktycznie już po pierwszej rundzie byliśmy prawie pewni utrzymania. Chcę jeszcze wspomnieć o naszej II-ligowej drużynie, która w turnieju barażowym o mistrzostwo II ligi wielkopolsko-zachodniopomorskiej, ostatecznie zajęła dobrą trzecią lokatę. Przy wsparciu doświadczonych zawodników występowali w niej kadeci i juniorzy naszego klubu.
- Rundę rewanżową graliście już wyłącznie polskim składem. Rozumiemy, że to efekt zapewnienia sobie utrzymania w lidze i redukcja kosztów związanych ze ściąganiem zagranicznych zawodników?
- Takie były nasze przedsezonowe założenia. Jednak wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po bardzo dobrym starcie rozgrywek, chcieliśmy jak najwięcej meczów rozstrzygnąć na swoją korzyść, a zawodnicy zagraniczni znacznie ułatwiali nam to zadanie. Jednak już po pierwszym swoim meczu zawodnik z Niemiec Manuel Kupfer odniósł kontuzję i nie był dyspozycyjny przez długi czas. Natomiast zawodnik z Hongkongu Li Hon Ming miał bardzo zajęty terminarz ze względu na występy na zawodach międzynarodowych. Z kolei Niemiec Dauud Chaib łączył grę w polskiej i niemieckiej lidze, a terminy meczów często się ze sobą pokrywały. To spowodowało, że rundę rewanżową graliśmy polskim składem, który osiągnął bardzo dobre wyniki. Sporo meczów rozstrzygnęło się w samej końcówce raz na naszą korzyść, a raz na korzyść drużyn przeciwnych. To świadczy o równym, wysokim poziomie naszej ligi.
- Jakie macie plany na nowy sezon?
- Realnie patrząc chcielibyśmy powalczyć o jak najwyższe miejsce w tabeli. Karuzela transferowa właśnie się rozkręca, więc na pewno w klubach dojdzie do kilku roszad w składzie. U nas rewolucji nie będzie, a trzon zespołu pozostaje ten sam, z naszym grającym trenerem Kamilem Nalepą. Świetną informacją jest powrót do naszej drużyny Dawida Kosińskiego, który mieszka w Szczecinie i prowadzi zajęcia w naszej Akademii Tenisa Stołowego oraz szkoli grupy amatorskie, a w minionym sezonie był zawodnikiem Gorzovii Gorzów. Liczymy na to, że doświadczenie zdobyte przez Dawida w tym klubie, będzie skutkowało jego dobrą grą w przyszłym sezonie. Na pewno pojawią się także nowi zawodnicy zagraniczni, ale szczegóły będę mogła zdradzić dopiero za jakiś czas.
- Czy zespół pod okiem trenera Kamila Nalepy ciągle się rozwija?
- Oczywiście, śmiało można powiedzieć, że wszyscy zawodnicy trenujący pod jego okiem robią postępy. Pomimo dość młodego wieku, trener posiada bardzo bogate doświadczenie, z którym dzieli się z nami wszystkimi. Codziennie spędza kilkanaście godzin na hali ciężko trenując i przekazując swoją wiedzę młodym i trochę starszym zawodnikom.
- Jaką macie filozofię działania na najbliższe kilka lat? Czy w pierwszym zespole będą grali wychowankowie klubu, a może będzie to mieszanka połączona z zawodnikami z zewnątrz?
- Filozofią klubu jest oczywiście granie w rozgrywkach ligowych z jak największą liczbą wychowanków. Jednak realia I ligi mocno to weryfikują. Przypomnę, że w pierwszym sezonie na parkietach I ligi graliśmy naszymi wychowankami i zdobyliśmy tylko 2 punkty. To powoduje, że musimy wspomagać się zawodnikami z innych klubów lub zagranicznymi. Dążymy do tego, aby to zmienić, ale wiadomo, że jeszcze potrzebujemy czasu. Nasz klub jest jednym z najmłodszych w Polsce, więc musimy uzbroić się w cierpliwość. Z dumą patrzymy na dobre wyniki Zuzanny Kmiecik, Patryka Stanisławczyka, Hani Jelonek, Kryspina Szymanowskiego czy braci Łukasza i Szymona Koprów. Za kilka lat to właśnie w nich pokładamy swoje nadzieje. Mocno angażujemy się w prowadzenie treningów dla zawodników bardzo młodych i za kilka lat na pewno dorobimy się kilku tenisistów na wysokim poziomie.
- Czy nadal planujecie rozgrywać mecze w hali TME i czy awans do Lotto Superligi to odległy temat?
- Chcemy zostać w w hali TME, bo zawodnicy chwalą sobie tamtejsze warunki, które uprawniają do występów w I lidze. Na dzień dzisiejszy Superliga jest w naszych marzeniach, a marzenia są po to, żeby je realizować. Z roku na rok rozwijamy się, umacniamy swoją pozycję w tenisowym świecie i dążymy do osiągnięcia jak najlepszych wyników, które mamy nadzieję, że przełożą się na występ naszego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Musimy jednak najpierw zadbać o swoje podwórko i na nowo przyzwyczaić Szczecin do tenisa stołowego, bo pamiętajmy, że przez ostatnie lata, ta dyscyplina sportu prawie w naszym mieście nie istniała. Bardzo trudno jest sprowadzić dobrych zawodników do miasta, gdzie nie ma ośrodka, całodobowej hali, której wynajem byłby niskobudżetowy. Tak więc wiele pracy przed nami. W naszym mieście przydałby się profesjonalny ośrodek, który jest również naszym celem. Uważam, że aby znaleźć się na czołowych miejscach w I lidze, to trzeba się w stu procentach poświęcić temu sportowi. W chwili obecnej w składach najlepszych drużyn I ligi są zawodnicy, którzy traktują tenis stołowy jako swoje życie. My w swoich szeregach również mamy takie osoby i mocno trzymamy za nich kciuki i kibicujemy w każdym meczu.
- Czy ostatnie mistrzostwa Polski, które odbyły się w Szczecinie, pomogą w rozwoju klubu?
- Szczecin pierwszy raz w historii był gospodarzem indywidualnych mistrzostw Polski w tenisie stołowym. Było to niezwykłe wydarzenie pod względem organizacyjnym i logistycznym, ale także sportowym. Codziennie na hali przebywały osoby nie tylko z naszego województwa, co świadczy o tym, że wśród nas jest wiele osób, którym tenis stołowy leży głęboko w sercu. Na pewno organizacja tak prestiżowego turnieju jest dużym krokiem naprzód dla całego naszego klubu. Wielu zawodników, trenerów i działaczy przyjechało do Szczecina i zobaczyło, jak wygląda nasze piękne miasto. Opinie o organizacji, zapleczu, zaangażowaniu naszych zawodników na mistrzostwach Polski były bardzo pozytywne, a jest to dla nas bardzo budujące. Otrzymaliśmy wiele cennych rad i wskazówek od uczestników. Jesteśmy przekonani, że dzięki temu doświadczeniu będziemy jeszcze sprawniej zarządzać naszym klubem. Pokazaliśmy też, że nasze miasto jest gotowe na imprezy najwyższej rangi i odbywają się już rozmowy o organizacji turnieju międzynarodowego. Czas pokaże, ale jesteśmy dobrej myśli.
- Jak finansowo radzi sobie Griffin's-Spin? Z czego tak naprawdę klub się utrzymuje?
- Najważniejsze jest to, że klub funkcjonuje stabilnie. Koszty prowadzenia są oczywiście spore, ale nie podejmujemy żadnych kroków i działań ponad nasze możliwości. Jeśli chodzi o finansowanie, to opieramy się na kilku filarach, czyli współpracy z partnerami, wsparciu sponsorów, działalności własnej, dofinansowań oraz zaangażowaniu osób skupionych wokół klubu. To pozwala nam funkcjonować w sposób stabilny i patrzeć spokojnie w przyszłość.
- Dziękujemy za rozmowę. ©℗
(PR)
Statystyki sezon 2025/2026:
Kamil Nalepa: 26 zwycięstwa i 9 porażek (74%).
Łukasz Jarocki: 22 zwycięstwa i 13 porażek (63%).
Arkadiusz Żuk: 12 zwycięstwa i 26 porażek (33%).
Bartosz Dobrowolański: 7 zwycięstw i 15 porażek (32%).
Dauud Cheaib: 4 zwycięstwa i 0 porażek (100%).
Li Hon Ming: 3 zwycięstwa i 3 porażki (50%).
Manuel Kupfer: 2 zwycięstwa i 2 porażki (50%).
Kamil Kiljankek: 0 zwycięstw i 2 porażki (0%).