wtorek, 19 czerwca 2018.
Strona główna > Sport > Sporty motorowodne. Brąz w cieniu tragedii

Sporty motorowodne. Brąz w cieniu tragedii

Sporty motorowodne. Brąz w cieniu tragedii
Data publikacji: 2016-10-20 08:48
Ostatnia aktualizacja: 2016-10-20 10:19
Wywietleń: 149 162736

Rozmowa z Marcinem Zielińskim, brązowym medalistą motorowodnych mistrzostw świata

ZAKOŃCZYŁ się cykl motorowodnych zawodów o mistrzostwo świata w klasie S 500, w których duży sukces osiągnął szczeciński zawodnik Marcin Zieliński - reprezentujący jednocześnie barwy LOK-u Szczecin i czeskiego H2O Brno - zdobywając brązowy medal.

- Jak wyglądała droga do brązowego medalu?

- Można powiedzieć obrazowo, że była trudna i kręta. Najlepiej wypadłem podczas zawodów w Tarnopolu na Ukrainie, w których zająłem II miejsce, a na trzecim stopniu podium stałem w Baja na Węgrzech. Dwukrotnie mistrzostwa rozgrywane były we Włoszech, najpierw w Barcis, a potem w Cremonie, zaś w obu tych startach zająłem piąte lokaty. Podsumowanie punktów z czterech startów dało mi w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata brązowy medal. Miała być jeszcze piąta eliminacja, a trzecia we Włoszech, ale nie doszła do skutku, bo zamiast niej był pogrzeb mojego kolegi, włoskiego motorowodniaka Massimo Rossiego, który zginął tragicznie podczas mistrzostw Europy w niemieckim Traben-Trarbach.

- Jak doszło do tego nieszczęścia?

- To był fatalny zbieg okoliczności. Startujący w klasie O-350 Włoch nie dość, że przy ogromnej prędkości wypadł z łódki na brzeg, to jeszcze uderzył głową o gałąź. Nie miał szans przeżycia i zginął na miejscu. W obliczu tej tragedii zawody oczywiście przerwano. Też uczestniczyłem w tych mistrzostwach Europy, ale płynąłem w innej klasie, czyli O-500. Do końcowej klasyfikacji ME zaliczono wyniki po dwóch wyścigach w każdej klasie, a ja ostatecznie byłem czwarty, zaś drugi Polak w mojej klasie, Tadeusz Haręza, zajął VII miejsce.

- Uprawianie sportu motorowodnego jak widać związane jest z dużym ryzykiem...

- Zakończony właśnie sezon był dla mnie bezpieczny, ale w każdym starcie istniało ryzyko, bo najmniejszy nawet błąd zawodnika może mieć katastrofalne następstwa dla niego lub rywali. Natomiast w poprzednim sezonie mocno ucierpiałem, bo na zawodach w Cremonie przekoziołkowałem razem z łódką i skończyło się pęknięciem dwóch kręgów w kręgosłupie. Na szczęście szybko powróciłem do zdrowia, odzyskując formę fizyczną, a na samopoczucie też nie narzekam. Najbliższy miesiąc przeznaczam jednak na całkowity odpoczynek od sportu, a następnie rozpocznę przygotowania do kolejnego sezonu, pracując nad formą i przygotowując łódkę.

- Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Komentarze

Kask
Skoro uderzenie o gałąź było wymienioną przyczyną tragedii, to jaki jest sens noszenia kasku?
2016-10-20 09:55:29

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
21
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Finalistki Gryfii na plenerze literackim
Plener literacki wystartował
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy