Piątek, 16 stycznia 2026 r. 
REKLAMA

Pogodził Grosika z Haditaghim. Daniel Kaniewski o kulisach negocjacji kapitana Pogoni z jej właścicielem

Data publikacji: 16 stycznia 2026 r. 15:13
Ostatnia aktualizacja: 16 stycznia 2026 r. 15:52
Pogodził Grosika z Haditaghim. Daniel Kaniewski o kulisach negocjacji kapitana Pogoni z jej właścicielem
Daniel Kaniewski (w środku) pomógł sfinalizować rozmowy Alexa Haditaghiego z Kamilem Grosickim. Fot. archiwum prywatne  

Z Danielem KANIEWSKIM, przyjacielem i doradcą Kamila Grosickiego rozmawia Jerzy CHWAŁEK

REKLAMA

– Sprawa przedłużenia kontraktu z Pogonią przez jej kapitana Kamila Grosickiego elektryzowała kibiców i media sportowe w całej Polsce. Po kilku tygodniach pełnych zwrotów akcji „Grosik” osiągnął porozumienie z Pogonią i jej właścicielem Alexem Haditaghim, podpisując kontrakt na rok (do czerwca 2027) z możliwością przedłużenia. Dogadano się też w kwestiach finansowych. W ostatniej fazie negocjacji uczestniczył pan, doradca piłkarza, którego rolę docenił też Haditaghi. Kiedy zaczął się pana udział w tych gorących negocjacjach?

– Całość sprawy od strony Kamila prowadził adwokat Dominik Urbaniak z Wrocławia. Kamil jednak zadzwonił do mnie, gdy wyszły na jaw informacje dotyczące upublicznienia zarobków i jego oczekiwań, więc „włączyłem się do gry”, aby wyglądało to jak powinno. Myślę, że działania osób trzecich spowodowały, że na linii Haditaghi – Grosicki było bardzo gorąco. Nieprawdą opublikowaną przez media było to, że Widzew złożył Kamilowi ofertę. Zresztą bez względu na to mówiłem Kamilowi, żeby wybił sobie z głowy Widzew i wszelkie spekulacje niemające potwierdzenia. W Szczecinie ma rodzinę, córkę, która tutaj ma szkołę i miałby to wszystko zmieniać, albo pokonywać 500 km z Łodzi, żeby zobaczyć rodzinę? Dla jasności, nie jestem agentem piłkarskim, tylko przyjacielem Kamila. On mi ufa i wie, że nigdy go nie oszukam i szanujemy się nawzajem.

– To jaka konkretnie była pana rola?

– Jestem doradcą Kamila, nie tylko przy transferach. Uczestniczyłem już trzykrotnie przy podpisywaniu kontraktów – dwukrotnie w Anglii (do Hull i WBA -red.) i przy powrocie do Pogoni. Kamil wie, że to, co dla niego robię, jest dobre.

– Grosicki chciał podwyżki finansowej, ale wiele osób, między innymi Cezary Kucharski doradzał mu zapewnienie sobie pracy w Pogoni po karierze. Na ile to było ważne do was?

– Od początku to było brane pod uwagę. Cały czas powtarzałem, żeby to uwzględniał, natomiast nie do końca się zgadzam z tymi, którzy zarzucają Kamilowi jego wiek i, że z tego powodu miałby nie otrzymać dobrego kontraktu. Nasuwa się pytanie: czy lepszy jest piłkarz wiekowy, który dorównuje fizycznie o 10 lat młodszym i strzela decydującą bramkę dla drużyny, czy 21-latek, którego atutem jest młodszy wiek, ale nie radzi sobie na boisku?

– Oczywiście, że liczy się jakość piłkarska bez względu na wiek. Pamiętajmy, że wiele klubów z tymi najlepszymi w Europie, oferuje piłkarzom ponad 35-letnim tylko roczne kontrakty z możliwością przedłużenia, a Kamil chciał dwuletniego kontraktu. Jak wyglądał ostatni dzień negocjacji, zdradzi pan jakieś szczegóły?

– Zacznę od dni poprzedzających, bo w sobotę późnym wieczorem dostałem telefon od Kamila, że coś nie gra i boi się o swoją przyszłość. Byłem wówczas 900 km od Szczecina. W niedzielę do późnych godzin nie było porozumienia, więc uznałem, że muszę mu pomóc podjąć ostateczną decyzję, której termin upływał w poniedziałek o 12,.30. Prezes Haditgahi dowiedział się, że przyjadę, a że miałem długą drogę do pokonania, to przełożył nasze spotkanie na godzinę 14.

– Było to pana pierwsze spotkanie twarzą w twarz z właścicielem Pogoni?

– Tak. Podobała mi się dobra atmosfera od początku. Pani Edyta pracująca w sekretariacie powitała mnie uśmiechem i słowami: „Daniel, dobrze, że jesteś i mam nadzieję, że dzisiaj się to zakończy”. Z kolei Kamil był uśmiechnięty i zadowolony, że przyjechałem. Rozmowy trwały kilka godzin. Dochodzę do wniosku, że zarówno pan Alex jak i Kamil mają podobne charaktery i nie dają sobie dmuchać w kaszę. Ja mogę się cieszyć z tego, jak pan Alex podsumował to spotkanie. Powiedział: Że gdyby nie ten sympatyczny chłopak – wskazując na mnie, to sfinalizowanie kontraktu byłoby trudne.

...
Zawartość dostępna dla Czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 54%  treści.

Pełna treść artykułu dostępna w
eKurierze
z dnia 16-01-2026

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA