Po inauguracyjnej porażce z Węgrami, w kolejnym meczu mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych, Polacy w fatalnym stylu zostali rozgromieni przez Islandię i stracili szansę awansu do drugiej fazy grupowej, a ostatni mecz, we wtorek o godz. 18 z dopiero rozpoczynającymi przygodę z tym sportem Włochami, będzie już tylko potyczką o to, by nie stoczyć się na dno...
Mistrzostwa Europy piłkarzy ręcznych (Grupa F): POLSKA - ISLANDIA 23:31 (10:13)
POLSKA: Miłosz Wałach, Jakub Skrzyniarz - Michał Olejniczak 5, Piotr Jarosiewicz 4, Maciej Gębala 3, Arkadiusz Moryto 2, Marek Marciniak 2, Paweł Paterek 2, Mikołaj Czapliński 2, Michał Daszek 1, Andrzej Widomski 1, Dawid Dawydzik 1, Tomasz Gębala, Piotr Jędraszczyk, Ariel Pietrasik, Sebastian Kaczor
Obiecujące było jedynie około dwudziestu minut pierwszej połowy, ale nie znaczy to, że Polacy byli lepsi w tym okresie, lecz że próbowali dotrzymywać kroku rywalom. Później, a szczególnie w drugiej połowie, był już tylko pogrom i kompromitacja.
Gdy patrzyło się na naszych reprezentantów, to widać było posępnych facetów, w większości z długimi brodami prawie w talibskim stylu, które w mniemaniu szczypiornistów miały chyba wzbudzać strach u przeciwników, ale w praktyce budziły tylko odruch politowania, bo nasi piłkarze na parkiecie sprawiali wrażenie bezradnych dzieci we mgle...
Nasz kraj, liczący ponad 37 milionów mieszkańców, został na boisku rozgromiony przez położone na małej wyspie niewielkie państewko, w którym żyje około 360 tysięcy ludzi, a więc mniej niż w Szczecinie. Mistrzostwa jeszcze się dobrze nie rozpoczęły, bo w naszej grupie odbyły się dopiero dwie kolejki I fazy (a potem będzie jeszcze II faza z grupami 6-drużynowymi oraz pucharowe boje o czołowe lokaty i medale), zaś Biało-Czerwoni mogą już wracać do domu... Nasuwają nam się słowa przeboju Joanny Rawik z ubiegłego wieku: „Po co nam to było, na co nam to było, jeszcze nic się nie zaczęło, a już się skończyło!". ©℗ (mij)