Prowadzący w tabeli aktualny mistrz Polski z Poznanie wygrał na wyjeździe z obchodzącą właśnie 78. rocznicę powstania Dumą Pomorza i to w pełni zasłużenie, bo miał dużo więcej podbramkowych okazji, a Portowcy dopingowani przez rekordowo zgromadzoną na trybunach publiczność, obudzili się dopiero w końcówce i nieco strachu napędzili znacznie lepiej prezentującym się rywalom...
Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: POGOŃ Szczecin - LECH Poznań 1:2 (0:1); 0:1 Antoni Kozubal (35), 0:2 Luis Palma (61), 1:2 Paul Mukairu (80).
POGOŃ: Valentin Cojocaru - Dimitris Keramitsis, Danijel Loncar (53 Mads Agger), Attila Szalai, Leo Borges (84 Leonardo Koutris) - Kellyn Acosta, Jan Biegański (68 Jacek Czapliński), Fredrik Ulvestad - Natan Ława (85 Mor N'Diaye) - Kamil Grosicki (53 Karol Angielski), Paul Mukairu
LECH: Płamen Andrejew - Joel Pereira, Robert Gumny, Wojciech Mońka, Michał Gurgul - Ali Gholizadeh (79 Taofeek Ismaheel), Antoni Kozubal, Pablo Rodriguez (46 Filip Jagiełło), Patrik Waalemark (63 Timothy Ouma), Luis Palma (63 Daniel Haakans) - Mikael Ishak (71 Yannick Agnero)
Żółte kartki: Acosta, Ława, Keramitsis - Rodriguez, Kozubal, Ismaheel. Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń). Widzów: 20 991.
Sztab szkoleniowy Pogoni chyba zdawał sobie sprawę, że w obecnej dyspozycji trapionej plagą kontuzji drużyny, Portowców nie stać na nawiązanie wyrównanej walki z faworyzowanym rywalem i dlatego Szczecinianie rozpoczęli zawody w wybitnie zachowawczym ustawieniu, z czterema obrońcami i trójką defensywnych pomocników, a jedyny ofensywny gracz drugiej linii Ława, przy stałych fragmentach gry na poznańskiej połowie, pełnił rolę stopera...
Potwierdziło się też, że gdy obok meczu przechodzi Grosicki (trzeba go jednak usprawiedliwić, bo ma już swoje lata, niedawno ciężko chorował, a zimowe zawirowania z przedłużaniem kontraktu też chyba wpłynęły na psychikę zawodnika, który dostaje mniej wsparcia z trybun niż jeszcze jesienią...), to Pogoń nie potrafi rozgrywać ofensywnych akcji, z czego jeszcze niedawno słynęła.
Już w pierwszej Połowie Lech stworzył sobie mnóstwo podbramkowych sytuacji, a gospodarze pierwszą okazję mieli dopiero po stracie gola. W 2. minucie Gurgul strzelił obok bramki, a po chwili uderzenie Ishaka odbił Cojocaru, zaś piłkę z bramki wybił grający w „masce Zorro" ochraniającej nos Szalai, ale gola i tak by nie było, bo sędzia odgwizdał spalonego. W 7. minucie obok słupka strzelił Palma, a w kolejnej akcji uderzenie z 8 metrów Ishaka obronił szczeciński golkiper. W 18. minucie arbiter odgwizdał problematyczny faul na wcielającym się w rolę środkowego obrońcy Ławie, a gdyby nie gwizdek, Kolejorz miałby groźną kontrę. Następnie dwa razy w świetnych sytuacjach był Ishak, lecz najpierw bramkarz miejscowych wygrał pojedynek sam na sam, a później obronił strzał z kilkunastu metrów. Wydawało się, że zdobycie gola przez gości wisi na przysłowiowym włosku i tak się stało w 35. minucie, gdy po długiej akcji Poznaniaków z daleka strzelił Kozubal, a piłka odbiła się jeszcze od Biegańskiego i myląc Cojocaru, wpadła do siatki. Dopiero po stracie gola Granatowo-Bordowi przeprowadzili pierwszą groźną akcję ale po strzale Ławy z kilkunastu metrów, piłka odbiła się od Gurgula i minęła słupek lądując na rzucie rożnym. W odpowiedzi strzał Gurgula nasz bramkarz przeniósł nad bramką, a po rzucie rożnym Pereira trafił w poprzeczkę, ale wcześniej faulowany był Cojocaru. Tuż przed przerwą, po błędzie Szczecinian, Waalemark uderzył obok bramki. Podsumowując pierwszą połowę można napisać, że na mnóstwo akcji Lecha, Portowcy odpowiedzieli zaledwie jednym strzałem...
Tuż po zmianie stron Ishak przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem, a dobitka Waalemarka przeleciała tuż nad poprzeczką, zaś po chwili kolejne dwa strzały tego zawodnika zostały obronione i dopiero wtedy trener Pogoni Thomas Thomasberg zdecydował się na pierwsze ofensywne zmiany. Natomiast w 61. minucie, po kontrataku i świetnym podaniu Gholizadeha, nieatakowany Palma strzałem z 10 metrów podwyższył wynik. Po chwili mogła być trzecia bramka, ale Gholizadeh przegrał pojedynek sam na sam, a później Haakans strzelił nad poprzeczką. Szczecinianie zaczęli szykować dwie defensywne zmiany, zaś przy linii bocznej stali już gotowi do wejścia Koutris i N'Diaye, a tymczasem w 80. minucie po wrzutce Acosty w pole karne, piłka trafiła do Mukairu, który przerzucił Andrejewa i Duma Pomorza szczęśliwie uzyskała kontaktową bramkę. Wzmiankowana zmiana została na chwilę wstrzymana ale wkrótce do niej doszło. Niesieni dopingiem publiczności Szczecinianie do końca atakowali, a w 90. minucie jeden z Portowców strzelił tuż obok bramki. W końcówce problemy zdrowotne miał poznański bramkarz ale Lech wykorzystał już limit zmian i co chwilę golkiperowi udzielano pomocy na boisku, więc trzeba było doliczyć aż 13 minut. W ostatniej akcji Pogoń miała piłkę meczową, gdy po rzucie wolnym spod linii bocznej w wykonaniu Acosty, w polu karnym przeciwników byli wszyscy gospodarze z bramkarzem włącznie, a główkę N'Diayego obronił Andrejew i wkrótce Lech mógł fetować zasłużone zwycięstwo.
Pożegnanie Duńczyka?
Po meczu trener Pogoni Thomas Thomasberg nie przyszedł na konferencję prasową, która została odwołana z powodu spotkania sztabu szkoleniowego z zarządem szczecińskiego klubu i jego prezesem oraz właścicielem Alexem Haditaghim. Czy to pożegnanie duńskiego szkoleniowca z grodem Gryfa? ©℗ (mij)
***
Wcześniejsza informacja
Piłkarze Pogoni nie uczcili jubileuszu 78-lecia klubu zdobyciem punktów. Portowcy przegrali z Lechem Poznań 1:2, będąc zdecydowanie słabszym zespołem. Zryw w końcówce to było za mało na lidera Ekstraklasy.
Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: Pogoń Szczecin – Lech Poznań 0:1 Kozubal (35), 0:2 Palma (62), 1:2 Mukairu (80)
Pogoń: Valentin Cojocaru - Danijel Loncar (53. Karol Angielski), Attila Szalai, Dimitrios Keramitsis, Leo Borges (85. Leonardo Koutris) - Kellyn Acosta, Fredrik Ulvestad, Jan Biegański (69. Jacek Czapliński) , Natan Ława (85. Ndiaye) - Paul Mukairu , Kamil Grosicki (53. Mads Agger)
Lech: Plamen Andreev – Joel Pereira, Robert Gumny, Wojciech Mońka, Michał Gurgul – Antoni Kozubal, Pablo Rodriguez (46. Filip Jagiełło), Patrik Walemark (63. Daniel Hakans) – Ali Gholizadeh (79. Teofeek Ismahell), Mikael Ishak (71. Yannick Agnero), Luis Palma (63. Timothy Ouma)
Żółte kartki: Acosta, Ława, Keramitsis – Rodriguez, Kozubal, Ismaheel. Sędziował: Patryk Gryckiewicz. Widzów: 20 991
Zaczęło się od efektownej oprawy urodzinowej z okazji 78-lecia Pogoni. Przedstawiała ona najważniejsze postacie klubu, w tym tą najważniejszą – Floriana Krygiera. Na boisku od początku było widać, że Lech nie chciał dawać jubilatowi prezentów, tylko ograć go i wywieźć 3 punkty. W 9. minucie Ishak strzelił mocno w dogodnej sytuacji, ale świetnym refleksem wykazał się Cojocaru. W 19. minucie rumuński bramkarz wygrał pojedynek z Ishakiem w stuprocentowej sytuacji dla napastnika Lecha. Szczęście opuściło Portowców w 35. minucie, gdy po strzale Kozubala, piłka trafiła w Acostę i Cojocaru był bez szans. Gospodarze tak naprawdę do przerwy nie sprawdzili bramkarza Lecha, Plamena Andreeva, zastępującego kontuzjowanego Bartosza Mrozka. Kilka minut po przerwie „Kolejorz” powinien podwyższyć, ale Walemark fatalnie spudłował z kilku metrów. W 62. minucie stało się to, co musiało się w końcu wydarzyć. Po składnej akcji Lech podwyższył prowadzenie, a strzelcem gola był Palma. Gra Portowców w defensywie wołała o pomstę do nieba, bo kilka minut później kolejną sytuację 100-procentowa miał Golizadeh, ale Cojocaru wygrał kolejny pojedynek sam na sam ze Szwedem. Nie mająca nic do stracenia Pogoń ruszyła do ataku, i w końcu w 80. minucie dopięła swego. Po serii dokładnych podań piłka trafiła do Mukairu, a ten mierzonym strzałem posłał ją do siatki. Tuż przed końcem urazu doznał Andreev i gościom groziło kończenie meczu w bez bramkarza, gdyż wcześniej wykorzystali limit zmian. W doliczonym czasie Portowcy raz zmusili bramkarza Lecha do interwencji, ale po główce Ndiaye’a Bułgar złapał piłkę i Lech dowiózł wygraną do końca.
JCH
Szczegółowa relacja z ciekawostkami i statystykami w poniedziałkowym "Kurierze Szczecińskim" oraz w e-wydaniu.