piątek, 24 maja 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Z Lipian na piłkarskie salony

Piłka nożna. Z Lipian na piłkarskie salony

Piłka nożna. Z Lipian na piłkarskie salony
Data publikacji: 2019-05-16 10:00
Ostatnia aktualizacja: 2019-05-17 10:14
Wywietleń: 657 391248

16 maja Andrzej Miązek kończy 55 lat. Z całą pewnością w historii Pogoni byli niegdyś lepsi obrońcy, jednak to Miazek może pochwalić się tym, że był podstawowym zawodnikiem najlepszej w dziejach drużyny, która w latach 80 dwukrotnie stawała na podium.

To był piłkarz, który dwukrotnie awansował z Pogonią do ekstraklasy. Po tym drugim awansie nie została z nim przedłużona umowa. Miał dopiero 33 lata, za sobą 14 lat gry w Pogoni. Nieprzerwanie. Opuścił Pogoń po rozegraniu 394 spotkań na poziomie ekstraklasy i jej zaplecza. To trzeci wynik w historii klubu. Do złamania bariery 400 spotkań zabrakło mu niewiele.

To był piłkarz, który na boiskach ekstraklasy zagrał w 259 spotkaniach. Zadebiutował w niej w wieku 19, Pogoń była wtedy czołową drużyną nie tylko w Polsce, ale też świetnie sobie radziła w rywalizacji międzynarodowej.

Zanim Miązek zadebiutował w ekstraklasie, to uczestniczył w letnich przygotowaniach do sezonu 1983/84, a Pogoń wtedy grała mecze z takimi zespołami, jak: Borussia Dortmund, FC Brugge, Werder Brema,czy Malmoe. I wygrywała w tych pojedynkach. Umiała to robić z piłkarzami z regionu, takim był Andrzej Miązek pochodzący z Lipian.

Od Stańczaka do Drumlaka

Gdy Miązek wchodził do drużyny, to byli w niej wówczas jeszcze tacy piłkarze, jak: Jerzy Stańczak, Leszek Wolski, Zbigniew Czepan, Zbigniew Kozłowski. Potem to on wprowadzał graczy, opiekował się tymi młodszymi. Wśród nich byli między innymi: Radosław Majdan, Dariusz Adamczuk, Maciej Stolarczyk, Waldemar Jaskulski, Jacek Cyzio, Dariusz Szubert, Olgierd Moskalewicz, Paweł Drumlak, czy Robert Dymkowski.

- Trener Ksol przekwalifikował mnie na obrońcę, co było dla mnie sporym zaskoczeniem – mówi Andrzej Miązek. - Wcześniej, grając w Lipianach byłem napastnikiem.

Miązek na swój debiut nie czekał długo. Cztery tygodnie po inauguracji nowego sezonu dostał swoją szansę.

- Mierzyliśmy się na wyjeździe z Wisłą. Wtedy preferowało się grę z dwoma środkowymi obrońcami, z których ten bardziej doświadczony był cofnięty, a ten drugi występował przed nim. Debiutowałem u boku Zbyszka Kozłowskiego i chyba nie wyszło najgorzej, bo zremisowaliśmy 1:1. Na prawej obronie grał wtedy Jerzy Stańczak, a na lewej Zbigniew Czepan. Wszyscy o ponad 10 lat starsi ode mnie.

Na okładce Tempa

Dodatkową satysfakcję stanowił fakt, że krakowskie Tempo wychodzące na całą Polskę na pierwszej stronie dało zdjęcie z tego meczu, a na nim w roli głównej wystąpił interweniujący 19 latek ze Szczecina. Miązek nie od razu był podstawowym piłkarzem w drużynie. Trafił na plejadę świetnych partnerów i już po roku gry w I drużynie przyszły pierwsze sukcesy. Pogoń zanotowała największy sukces w jej historii i wywalczyła prawo gry w pucharze UEFA.

- Wtedy prestiż tych rozgrywek był zupełnie inny, niż obecnie – wspomina Miązek. - Na wieść o tym, że zagramy z FC Koeln, wszyscy byli poruszeni. Mieliśmy już małe doświadczenie z gry z drużynami z Bundesligi. Rok wcześniej rywalizowaliśmy bowiem w pucharze Intertoto z Werderem Brema. To jednak nie było to samo. Tamten dwumecz cały czas mam żywo w pamięci. Przecież tych meczów w europejskich pucharach nie było zbyt wiele. To było wydarzenie dla całego miasta. Nauczyciele dzieci ze szkół zwalniali. Pamiętam, że rewanż w Szczecinie graliśmy o jakiejś wczesnej porze – chyba o 16. Kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem trybuny były już pełne. Grałem tylko w spotkaniu wyjazdowym. Rewanż obserwowałem z ławki rezerwowych. Pamiętam jednak pojedynki z Littbarskim, Allofsem. To były wtedy gwiazdy światowego formatu, wicemistrzowie świata.

Bezlitosny Jezierski

Miązek czuł się w drużynie coraz pewniej. W roku 1987 Pogoń wywalczyła tytuł wicemistrza Polski i do dziś się mówi, że była to najlepsza drużyna w dziejach klubu.

- Dopiero trener Jezierski zaufał mi bezgranicznie – mówi Miązek. - Na treningach nie miał dla mnie litości. Cały czas były pretensje i uwagi. Czasem nie chciało mi się iść na trening. Dziś mogę jednak być wdzięczny śp. trenerowi. To co w futbolu osiągnąłem, to w dużej mierze dzięki niemu.

Miązek wydawał się w czepku urodzony. Trafił do drużyny ułożonej, świetnie funkcjonującej, osiągającej sukcesy. Przyszły jednak czasy trudne, kiedy musiał podołać całkiem innym zadaniom. W roku 1989 Pogoń spadła do II ligi po przegranych barażach z Motorem Lublin.

- Płakałem po tym meczu – mówi Miązek. - To był szok. W pierwszym meczu w Szczecinie prowadziliśmy 3:0, a jednak to Motor cieszył się z awansu. Wtedy z Lublina do Szczecina to była moja najdłuższa podróż w życiu. Na dodatek okradli naszą szatnię.

Trzy sezony w II lidze

Na przełomie lat 80 i 90 Pogoń przeszła prawdziwe przeobrażenie. Z drużyną pożegnało się wielu świetnych piłkarzy, a przyszli młodzi, zupełnie niedoświadczeni. Miązek musiał stać się tym, który pociągnie wózek w odpowiednią stronę.

W Pogoni pojawiło się wielu młodych piłkarzy, którzy później zrobili karierę. Radosław Majdan, Waldemar Jaskulski, Maciej Stolarczyk, Robert Dymkowski, Olgierd Moskalewicz. Nikt ich wtedy nie znał i nikt się nie dowie, jak potoczyłyby się ich losy, gdyby w tak młodym wieku nie dostali szansy. Pogoń na zapleczu ekstraklasy grała przez trzy sezony. Powróciła do niej ze starym trenerem Leszkiem Jezierskim.

- Wtedy poznaliśmy, jak łatwo się spada, ale wchodzi się bardzo trudno. To było duże doświadczenie. Nabraliśmy dystansu do pewnych spraw – ocenia Miązek. - Gra w II lidze nauczyła, że w życiu piłkarza mogą przytrafić się różne momenty. Mnie udało się z tego wybrnąć.

Miązek jeszcze raz doznał goryczy degradacji. Pogoń przegrała ostatni mecz sezonu w Bełchatowie 1:2 i opuściła na rok szeregi najlepszych. To był ostatni występ Miązka na boiskach ekstraklasy. Po roku Pogoń uzyskała awans z Miązkiem w podstawowym składzie. Dla wieloletniego defensora portowców zabrakło już z niewiadomych przyczyn miejsca w składzie drużyny.

- Przed zakończeniem sezonu rozmawiałem z prezesem Folbrychtem i obiecywał mi nowy kontrakt – żali się po latach Miązek. - Potem okazało się, że klub go ze mną nie podpisał.

Miązek nie zakończył jednak przygody futbolem. Awansował ze Stalą Telgom do II ligi, a wyczynowo grał jeszcze przez wiele lat. Miązek przeżył w szczecińskim klubie wszystko. Rywalizował o najwyższe miejsca w Polsce, grał w europejskich pucharach z takimi klubami, jak Koeln, czy Verona. Dwa razy też spadał z ekstraklasy i potem dwa razy do najwyższej klasy rozgrywkowej wchodził. Przez 14 lat był ważną postacią w klubie, którego jest żywą legendą. ©℗ Wojciech Parada

Fot. R. Pakieser

Komentarze

gary1976
Jeden z moich ulubieńców tamtej Pogoni. Może nie był wirtuozem, ale świetnie pełnił rolę tzw. plastra i świetnie obrzydzał grę napastnikom drużyny przeciwnej. Pozdrowienia dla p. Andrzeja...
2019-05-17 10:07:06

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
19
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Wielkie gotowanie nad Odrą
Teatralny przemarsz
Dzień Europy – balony poleciały w niebo
Poprzedni Następny

Sonda

Czy będziesz głosować w wyborach do europarlamentu?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie