niedziela, 08 grudnia 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Wrócił silniejszy Listkowski

Piłka nożna. Wrócił silniejszy Listkowski

Piłka nożna. Wrócił silniejszy Listkowski
Data publikacji: 2019-07-03 16:08
Ostatnia aktualizacja: 2019-07-03 16:08
Wywietleń: 1173 400805

Po niespełna rocznym pobycie w I-ligowym Rakowie Częstochowa do Pogoni wraca 21-letni Marcin Listkowski, którego osoba wywołuje dość spore emocje. Piłkarz w ekstraklasie debiutował już cztery lata temu, miał świetne wejście w dorosłą piłkę, umożliwił mu to trener Czesław Michniewicz, który w rundzie jesiennej sezonu 2015/16 stawiał na 17-latka i wiązano z nim ogromne nadzieje.

Gdy piłkarz w lutym 2016 roku skończył 18 lat, podpisał z klubem pięcioletni kontrakt. Postąpił zupełnie inaczej niż jego rówieśnik Kamil Wojtkowski, z którym razem trafili do Pogoni w przerwie zimowej sezonu 2013/14. Wojtkowski zaledwie po 18 miesiącach pobytu w Szczecinie przeniósł się do niemieckiego RB Lipsk. Zamienił grę w polskiej ekstraklasie na występy w niemieckiej lidze juniorów. Wtedy uważał, że dla jego kariery tak będzie lepiej.

Listkowski natomiast dostawał coraz więcej szans na boiskach ekstraklasy i coraz mocniej zawodził. Miał problem z pokonaniem kolejnego szczebla, z wejściem na kolejny poziom, był na to jeszcze zbyt młody, zbyt niedojrzały i niedoświadczony. Wciąż uchodził za piłkarza rozwojowego, jednak na boisku nie pokazywał jakości. Było za to coraz więcej nerwów, frustracji i niezadowolenia.

Piłkarz w sierpniu ubiegłego roku miał na koncie 68 występów w ekstraklasie i ani jednej bramki. W meczach drużyny III-ligowych rezerw błyszczał, wyglądał jak piłkarz z innej ligi, bawił się piłką i z rywalami. Ewidentnie wyglądało na to, że piłkarz ma talent, potencjał, ale nastąpiła pewna blokada psychologiczna.

Wypominanie braku goli

Kibice coraz częściej wypominali mu ten dorobek, a raczej jego brak. Zapominali przy tym, że mamy do czynienia z piłkarzem będącym wciąż na dorobku, młodym, perspektywicznym, ale jeszcze niesprofilowanym, nie do końca dobrze wykorzystanym.

Z momentem przyjścia do zespołu Kosty Runjaica wzrosły nadzieje na bardziej optymalne wykorzystanie talentu wówczas 19-letniego piłkarza. Sam szkoleniowiec wyrażał się o potencjale Listkowskiego pozytywnie. Uważał, że ze swoim talentem może w przyszłości grać w niemieckiej Bundeslidze. Początkowo stawiał na niego, ale trwało to bardzo krótko.

Problem był taki, że Pogoń broniła się wówczas przed spadkiem z ekstraklasy, nie było czasu ani możliwości na eksperymenty i wykazanie się większą cierpliwością w stosunku do młodych, niedoświadczonych piłkarzy. Z tego powodu w sezonie 2017/18 za kadencji trenera Runjaica nie grali w ogóle między innymi: Sebastian Walukiewicz i Sebastian Kowalczyk. Swoje szanse otrzymali dopiero w sytuacji, kiedy utrzymanie było zapewnione.

Również Listkowski przestał liczyć się w walce o miejsce w składzie. Z młodych piłkarzy swoją szansę wykorzystał tylko Piotrowski. Nie tylko radził sobie ze swoimi zadaniami, ale stał się też piłkarzem podstawowym, fundamentalnym, absolutnie niezbędnym.

Zwolnił miejsce dla Guarrotxeny

W sierpniu ubiegłego roku Pogoń pozyskała Ikera Guarrotxenę, a to oznaczało, że Listkowski otrzymał od szkoleniowca zielone światło przy wypożyczeniu do klubu z I ligi. Bardzo o to zabiegał też Sebastian Kowalczyk, ale trener nie mógł sobie pozwolić na opuszczenie zbyt dużej grupy piłkarzy.

Chciał zachować w zespole równowagę i okazało się później, że Kowalczyk umiał wywalczyć sobie miejsce w składzie rewelacyjnie spisującej się jesienią Pogoni, a Listkowski po kilku tygodniach nauki nowego systemu gry w Rakowie Częstochowa stał się jego podstawowym i jednym z najlepszych piłkarzy.

Jego pozycja w tym zespole rosła z każdym tygodniem. Piłkarz nie imponował zbyt dużymi liczbami, sezon zakończył z trzema golami i dwoma asystami, ale jego pobyt w Częstochowie trzeba uznać za bardzo udany, może nawet za przełomowy.

Był jednym z liderów drużyny, która w cuglach uzyskała awans do ekstraklasy, w Pucharze Polski wyeliminowała krajowych tuzów: Lecha Poznań i Legię Warszawa, awansując do półfinału tych rozgrywek. O braku awansu do finału zadecydowała pechowa porażka z Lechią Gdańsk.

Wyróżnienia w Częstochowie

Listkowski z czasem stawał się piłkarzem coraz bardziej pewnym, wyrazistym, dojrzałym. Pod koniec sezonu nakładał kapitańską opaskę, wybrany został do najlepszej jedenastki sezonu w I lidze, natomiast przez kibiców Rakowa został wybrany na najlepszego piłkarza sezonu.

Gdyby Pogoń pozyskiwała piłkarza w takim wieku, z takim dorobkiem w ostatnim sezonie, to musiałaby zapłacić spore pieniądze i najprawdopodobniej nie byłoby jej na to stać. Jeżeli trafiłby do zespołu piłkarz tak chwalony za poprzedni sezon, ale byłby mniej znany, to zadowolenie kibiców byłoby niewątpliwe. Problem w tym, że do Pogoni wraca piłkarz, którego pamięta się z wielu nieudanych spotkań, ale to może nie mieć już żadnego znaczenia.

Jeżeli w Pogoni jest obecnie piłkarz, który realnie może wzmocnić zespół, nieco go zmienić, przetasować nieco hierarchię w szatni, to Listkowski takim piłkarzem jest idealnym. To może być podstawowy kandydat do dobrego zagranicznego transferu w letnim okienku transferowym za rok. Piłkarz ma jeszcze 1,5 roku kontraktu i jest to dla niego, ale też dla klubu ostatni dzwonek, żeby wykorzystać w pełni swój potencjał, możliwości, żeby grać na miarę swojego talentu.

W Częstochowie nabrał pewności siebie, Raków mocno zabiegał o pozyskanie piłkarza oferując 300 tys. euro, ale oferta okazała się niesatysfakcjonująca. Beniaminek ekstraklasy wiedział jednocześnie, że Listkowski w myśl nowych przepisów jest jeszcze młodzieżowcem, przez co może rozwiązać wiele problemów takiego klubu jak beniaminek z Częstochowy. Pogoń jednak ma ten sam problem, też nie ma zbyt wielu klasowych młodzieżowców, a Listkowski jest piłkarzem, którego klub przygotowuje do dużych wyzwań już od czterech lat.

Wypożyczenia mają sens

Czas najwyższy spełniać oczekiwania. Listkowski jest jednym z nielicznych młodych piłkarzy Pogoni, którzy podczas wypożyczenia w klubie z I ligi naprawdę potrafił udowodnić, że jego miejsce jest w ekstraklasie. Przed nim takimi piłkarzami byli jedynie: Jakub Piotrowski, Dawid Kort i Łukasz Zwoliński. Każdy z nich po powrocie do Pogoni umiał odnaleźć się w nowej sytuacji już w wyższej klasie rozgrywkowej.

Piotrowski rok po powrocie z wypożyczenia ze Stomilu został sprzedany za 2 mln euro do belgijskiego Genk, Kort pół roku po powrocie z wypożyczenia do Bytovii stał się liderem środkowej formacji w Pogoni, po kolejnym roku jej kapitanem, kandydatem na lidera i dobry zagraniczny transfer.

Zwoliński rok po powrocie z wypożyczenia z Górnika Łęczna otrzymał propozycje transferu do tureckiego Bursasporu, ale dla klubu kwota 700 tys. euro okazała się zbyt niska. Piłkarz rok po powrocie z Łęcznej miał na koncie 20 zdobytych goli w ekstraklasie.

Oczywiście, zarówno Kort, jak i Zwoliński nie umieli utrzymać swojej formy zbyt długo, później raczej zawodzili, ale w krótkim czasie, kilku lub kilkunastu miesięcy od powrotu do Pogoni z wypożyczenia do I ligi potrafili wejść na wyższy poziom i swoją szansę początkowo wykorzystywali.

Predyspozycje 21-latka

Jest duża szansa, że to samo nastąpi z Listkowskim. Ma wszelkie predyspozycje, żeby stać się w Pogoni piłkarzem podstawowym, a nawet wiodącym. Dziś trudno sobie wyobrazić, żeby potrafił wywalczyć miejsce w składzie kosztem Drygasa czy Kozulja, jednak równo rok temu też nikt nie mógł przypuszczać, w jakim miejscu za rok będą tacy piłkarze, jak: Walukiewicz, Kowalczyk czy Malec.

W życiu piłkarza pojawiają się momenty, kiedy muszą umieć złapać swoją szansę, a ta niewątpliwie pojawia się przed Listkowskim, tym bardziej że wciąż jest młodzieżowcem i dzięki temu będzie w nieco uprzywilejowanej sytuacji względem starszych piłkarzy.

Listkowski to były kapitan juniorskiej reprezentacji Polski, kilkanaście miesięcy temu interesował się nim duński klub Nordsjaeland, który jest jednym z najmłodszych w całej Europie, nastawiony na promocję młodych piłkarzy i widział w Listkowskim potencjał.

Ostatecznie młody piłkarz do Danii nie trafił, ale duże zainteresowanie swoją osobą wzbudził. Przed nim duże wyzwanie i szansa na wejście na jeszcze wyższy poziom, co przy Kosta Runjaicu będzie dużo łatwiejsze i realne do zrealizowania. ©℗

Wojciech PARADA

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
6
na godz. 00:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Wielka Parada Mikołajów

Nekrologi

kondolencje

Sonda

Czy obowiązek tworzenia korytarza życia i jazdy na suwak zwiększą bezpieczeństwo na drogach?

 

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie