wtorek, 26 marca 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Wolny rynek to zagrożenie

Piłka nożna. Wolny rynek to zagrożenie

Piłka nożna. Wolny rynek to zagrożenie
Data publikacji: 2018-12-13 21:31
Ostatnia aktualizacja: 2018-12-14 09:58
Wywietleń: 1183 366724

Od nowego sezonu nie będzie już limitu dwóch grających obcokrajowców spoza Unii Europejskiej w klubach ekstraklasy. Polskie kluby mogą mieć w składzie dziesięciu Brazylijczyków, Senegalczyków lub Japończyków i oczywiście przymusowo jednego młodzieżowca. Do takiej sytuacji może dojść bardzo szybko.

Polska w tym względzie głównie z uwagi na upór prezesa PZPN była wyjątkowo restrykcyjna, jednak biorąc pod uwagę tendencję, kierunek przyjęty przez większość polskich klubów ekstraklasy, to przepis nieco hamował masowy napływ piłkarzy głównie z innych kontynentów, słabo sprawdzonych, tanich i jednak zdecydowanie obniżających poziom i tak słabnącej z roku na rok polskiej ekstraklasy.

Od nowego sezonu tego przepisu nie będzie, a dodatkowo przymus posiadania jednego młodzieżowca w składzie może spowodować zupełne przewartościowanie w klubach ekstraklasy. W cenie będą młodzieżowcy, którzy niekoniecznie prezentować będą zadowalający poziom, natomiast prezesi klubów oszczędzać będą na pozostałych piłkarzach i sprowadzać graczy niezweryfikowanych, potocznie nazywanych szrotem.

Przepis o dwóch obcokrajowcach spoza Unii Europejskiej obowiązywał przez ostatnie trzy sezony i absolutnie nie zahamowało to przyrostu obcokrajowców w polskiej ekstraklasie. Wręcz przeciwnie, ten przyrost w ostatnich trzech latach był największy w Europie.

Coraz więcej pieniędzy

W polskiej ekstraklasie jest coraz więcej pieniędzy i coraz mniej dobrych polskich piłkarzy. Zdecydowanie więcej klasowych lub dobrze rokujących zawodników wyjeżdża do lig zagranicznych, a zastępują ich coraz słabsi obcokrajowcy. Zbigniew Boniek i PZPN chcieli chronić polski rynek wprowadzonym przepisem, ale to się nie udało. 

W roku 2015 obcokrajowców było jeszcze 27 procent, obecnie jest prawie 46 procent. W poprzednim sezonie na polskich boiskach ekstraklasy występowało 207 obcokrajowców. Prawie połowa z nich – aż 99 to byli debiutanci. Dla porównania polskich piłkarzy debiutowało prawie o połowę mniej – dokładnie 58.

Przepis o zniesieniu limitu dla obcokrajowców na pewno spowoduje, że będą jeszcze większe możliwości, by proceder sprowadzania obcokrajowców jeszcze mocniej spotęgować. Zagranicznych graczy będzie jeszcze więcej, a co gorsza, będą to piłkarze gorsi, nie będą podnosić poziomu, natomiast na pewno drenować będą klubowe kasy z pieniędzy, które mogłyby być przeznaczone na szkolenie i infrastrukturę.

W polskiej ekstraklasie jest coraz więcej pieniędzy, ale wcale to nie znaczy, że są pożytecznie wydatkowane. Wciąż panuje przekonanie, że te pieniądze są marnotrawione. Mamy wiele przykładów źle zarządzanych klubów, z długami, niespłaconymi należnościami i to się w najbliższym czasie raczej nie zmieni.

Przepis o zniesieniu limitu dla obcokrajowców spowoduje, że przykładowo Wisła Kraków, czyli klub z wielkimi tradycjami, z dużego i prężnego miasta, ale też potężnie zadłużona będzie mogła w ramach oszczędności sprowadzić kilkunastu piłkarzy z Afryki, do tego będzie zmuszona posiadać w kadrze pierwszego zespołu czterech lub pięciu młodzieżowców, a efekt tego będzie taki, że ani nie będzie promować dobrych piłkarzy, ani nie osiągnie dobrego wyniku sportowego.

Przykład brazylijskiej Pogoni

Skrajny przykład mieliśmy kilkanaście lat temu w Szczecinie, kiedy zdecydowaną większość pierwszego zespołu stanowili Brazylijczycy. Na początku kilku z nich to byli klasowi piłkarze, ale później byli to już piłkarze przypadkowi, bardzo młodzi, w Polsce skoszarowani w jednym miejscu. Taka sama albo podobna sytuacja może się powtórzyć. Oczywiście mamy nadzieję, że nie w Pogoni, ale w kilku mniej zaradnych i zamożnych klubach na pewno.

Dziś polskie kluby coraz częściej szukają wzmocnień za granicą. Pozyskanie piłkarza z Unii Europejskiej wiąże się jednak z pewnymi kosztami. Żaden piłkarz z cywilizowanego europejskiego kraju nie przyjedzie grać do obcego kraju bez zapewnienia przyzwoitych warunków bytowych i finansowych.

W przypadku piłkarzy z Afryki lub Ameryki Południowej już tak być nie musi. Na tamtych kontynentach jest mnóstwo młodych biednych ludzi, którzy chcieliby spróbować życia w Europie i będzie ich bardzo łatwo, bez większych finansowych wysiłków zwerbować. Nowe przepisy to prawdziwy raj dla piłkarskich pośredników. Wygląda na to, jakby zostały wymyślone głównie z myślą o nich. Możliwości zarabiania pieniędzy na transakcjach piłkarzy znacznie wzrosną.

W polskiej ekstraklasie w siedmiu klubach ponad 50 procent wyjściowego składu stanowią obcokrajowcy. To znaczy, że jest ich przynajmniej sześciu w każdym meczu. Trzy kluby: Jagiellonia, Korona i Cracovia korzystają średnio w każdym meczu z ponad 60 procent obcokrajowców, a Jagiellonia i Korona z blisko 70 procent piłkarzy spoza kraju.

O ile Jagiellonia ma duże ambicje i aspiracje i szuka za granicą autentycznych wzmocnień, to już takie kluby, jak: Korona (obecnie 69 procent obcokrajowców), Piast (57 procent obcokrajowców), czy Miedź (56 procent obcokrajowców) opierające składy na cudzoziemcach, niebędące finansowymi krezusami mogą chcieć zaniżyć koszty utrzymania pierwszej drużyny i zamiast piłkarzy z drugiej czy trzeciej ligi z Hiszpanii, sprowadzać będą niezweryfikowanych piłkarzy z najwyższych lig Senegalu, Nigerii czy Kamerunu.

Strategia wynikająca z biedy

Dziś przykładem klubu odważnie stawiającym na młodzież jest Górnik, ale nie robi tego dlatego, że przyjął taką strategię. Robi to z biedy, z powodu poważnych długów, w które popadł kilka sezonów temu. Górnik dziś jest poważnie zagrożony spadkiem i nie mamy pewności, czy gdyby przepis o zniesieniu limitu obcokrajowców obowiązywał obecnie, to nie skusiłby się na sprowadzenie kilku piłkarzy z Afryki, bo okazuje się, że nie wszyscy młodzi piłkarze w Górniku są gotowi na ekstraklasowe wyzwania.

W klubie tym nie występują najlepsi polscy młodzi piłkarze, niektórym z nich brakuje ewidentnie jakości. Dziś Górnika nie stać na piłkarzy o średniej jakości z Hiszpanii, Portugalii, czy Słowacji, ale na piłkarzy z Afryki już będzie ich stać, a zagrożenie spadku i utrata pieniędzy z praw telewizyjnych może oznaczać dla takiego klubu upadek.

O tym, że jakiekolwiek przymusowe przepisy miewają odwrotny skutek, możemy przekonać się na przykładzie Belgii. Tam wprowadzono przepis o przymusie sześciu Belgów w 18-osobowej kadrze meczowej. Powoduje to wiele komplikacji. Lepsi Belgowie, których znamy z występów w reprezentacji i silnych klubach europejskich bardzo wcześnie wyjeżdżają, natomiast ci słabsi pozostają w kraju.

Kluby uzupełniają składy piłkarzami zagranicznymi, co powoduje, że za przeciętnych belgijskich piłkarzy ceny bardzo mocno poszły w górę. W lidze belgijskiej gra obecnie 65 procent piłkarzy zagranicznych, to jest czwarty wynik w Europie, w dużej części są to gracze spoza Unii Europejskiej, bo są tańsi.

Podobnie jest w Portugalii. Kraj ten jest jednym z najlepszych eksporterów piłkarskich talentów. W lidze portugalskiej dobrych zawodników pozostaje coraz mniej, cudzoziemców występuje tam 60 procent i też są to głównie gracze z Afryki i Ameryki Południowej.

Przykłady Belgii i Portugalii

W klubach belgijskich i portugalskich, które stawiane są za przykład szkolenia, występuje średnio w jednym klubie około 6,5 procent wychowanków. Najlepsi wyjeżdżają z kraju, a zastępowani są obcokrajowcami spoza Unii Europejskiej. Nie z krajów silnych piłkarsko. W polskiej ekstraklasie wychowanków gra obecnie niecałe 8 procent, ale można się spodziewać, że tych klasowych będzie coraz mniej.

Belgia i Portugalia są jednymi z sześciu w Europie krajów, w których ligach gra powyżej 60 procent obcokrajowców, a Polska już wkrótce do takich standardów dołączy, bo nie chroni swojego rynku, wprowadza sztuczne bariery i otworzyła się bezgranicznie na rynki całego świata. W polskiej ekstraklasie występuje obecnie 46 procent obcokrajowców. Można być pewnym, że wkrótce będzie ich więcej niż połowa.

W Belgii oczywiście są kluby stawiające na młodzież i własnych wychowanków. Przykładowo w drużynie Anderlechtu w wyjściowym składzie ostatniego meczu z Charleroi grało w wyjściowym składzie sześciu Belgów, jeden miał 21 lat, czterech po 19, a 17-latek wszedł na boisko na kwadrans. W kraju, w którym jest wymóg posiadania w kadrze meczowej sześciu rodzimych graczy, jeden z najlepszych klubów miał tych zawodników dziewięciu, czyli połowę, a pięciu z nich to byli młodzieżowcy.

W jednym z najsłynniejszych holenderskich klubów Feyenoordzie grało w ostatnim meczu w drugiej połowie dziesięciu Holendrów, w tym ośmiu wychowanków i czterech piłkarzy 20-letnich lub młodszych.

Chodzi o to, że są kluby stawiające na młodzież i również w Polsce takie mamy, choć w zdecydowanie mniejszej skali. Przymus grania z jednym młodzieżowcem i wolność w pozyskiwaniu piłkarzy z całego świata spowoduje, że kluby zaczną kalkulować. Z tego kalkulowania żadnych piłkarskich korzyści nie będzie, istnieje za to mnóstwo zagrożeń. ©℗

Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Krótko
No wielka panika tak jakby teraz u nas szrot nie grał. Człowieku w przyszłym roku przez to co odwaliły nasze kluby w pucharach wyprzedzi nas Azerbejdżan. Wystarczy policzyć punkty!
2018-12-14 09:36:12
Gość
Przecież te wszystkie przepisy sam PZPN nie mógł wprowadzić!!Na pewno były jakieś konsultacje prowadzone z klubami ekstraklasy,trenerami i "sztabem"analityków z naszej kopanej!!!Po przyjęciu takich rozwiązań można powiedzieć że jest to porażka naszego systemu szkolenia!!!Puszczenie wszystkiego na wolny rynek i zadbanie o jednego młodzieżowca jest podstawą do konstrukcji składów dość egzotycznych!!A czy dobrych???Życie i konfrontacja z klubami innych lig bardzo szybko to zweryfikuje!!!!Zostaje tylko pytanie jak przy tych wszystkich przepisach będzie można stworzyć kadrę,skąd brać i jaka będzie weryfikacja perspektywicznych młodych ludzi chcących grać i to z odpowiednimi umiejętnościami??!!Osobiście myślę że są to dość dziwne posunięcia,troszkę chaotyczne i "pachnące" amatorszczyzną!!!!O kasę chodzi???Bo innego wytłumaczenia nie ma???
2018-12-14 06:07:42

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
7
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Marzanna utopiona
Parowozem do Polic
Wystawa Makiet Kolejowych
Poprzedni Następny

Sonda

Czy rozbudowa miejskiej sieci dróg usprawiedliwia masowe wycinki drzew w Szczecinie?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy