Środa, 14 października 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Wojciechowski rozkwita jesienią

Data publikacji: 14 października 2026 r. 11:36
Ostatnia aktualizacja: 14 października 2026 r. 11:42
Piłka nożna. Wojciechowski rozkwita jesienią
Maciej Wojciechowski cieszy się po strzelonym golu. Fot. Pogoń Szczecin SA  

Maciej Wojciechowski w meczu przeciwko Koronie Kielce zdobył swojego pierwszego ekstraklasowego gola. Od dawna mówiło się o jego wielkim potencjale i był już bliski debiutu w PKO BP Ekstraklasie za kadencji trenera Jensa Gustafssona. Uniemożliwiła mu to kontuzja. W tej rundzie 19-letni ofensywny pomocnik od drugiej kolejki wskoczył do składu zespołu i ma coraz większy wpływ na jego grę.

REKLAMA

– Pierwszy gol musiał pana wyjątkowo ucieszyć po tym, jak długa i z perypetiami była droga do pierwszego składu Pogoni?

– Długo czekałem na swoją szansę i na tego gola. W końcu dostałem szansę, zacząłem grać regularnie i są liczby. Była asysta w meczu z Wisłą Kraków, gol z Koroną i oby tak dalej.

– Będąc wiosną na wypożyczeniu w ŁKS-ie nie grał pan dużo, bo w meczach ligowych około 300 minut. Nie miał pan obaw, że jeżeli trenerzy w I lidze nie stawiali na pana, to będzie kłopot z miejscem w składzie Pogoni?

– Obaw nie miałem, ponieważ widziałem, że do Pogoni przyszedł nowy trener i od początku każdy z piłkarzy będzie miał u niego czystą kartę. Na pierwszym spotkaniu z nami trener Oscar powiedział, że wyłącznie od tego z jakiej strony każdy z nas pokaże się od pierwszych treningów, tak będzie wyglądała jego przyszłość w drużynie. Wiedziałem, że będę miał dużą szansę na grę.

– W ŁKS-ie grał pan mało, ale trenerzy Pogoni szybko odbudowali nastolatka i przygotowali do nowego sezonu. Hiszpańskie metody treningowe pomogły?

– W Pogoni nigdy nie miałem problemów z przygotowaniem fizycznym, również gdy był trener Rafał Buryta. Obecnie jest trener Kike (Enrique Sanz – red.) i uważam, że wspólnie zrobiliśmy naprawdę dużą pracę, żeby być w miejscu, w którym jestem. Jeżeli mówimy o ŁKS-ie to tam, mimo, że nie zawsze miałem miejsce w składzie, też dużo pracowałem na zajęciach, a także indywidualnie, przed czy po treningu. Była praca na siłowni, a także wstawki motoryczne. To był dłuższy proces, bo zaczął się po wyleczeniu kontuzji w Pogoni, potem trwał podczas wypożyczenia do ŁKS-u, a teraz jest kontynuacja.

– Czy treningi po okiem hiszpańskich trenerów różnią się od tego co miał pan wcześniej, głównie pod okiem trenera Buryty?

– Uważam, że troszkę się różnią. Wiadomo, że jest siłownia, praca nad motoryką, ale ta siłownia u trenera Kike jest trochę inna, gdyż więcej pracujemy na gumach, na obciążeniu własnego ciała. Wcześniej bardziej ćwiczyliśmy na ciężarach. Dla mnie jedna i druga szkoła była dobra.

...
Zawartość dostępna dla Czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 54% treści.

Pełna treść artykułu dostępna w
eKurierze
z dnia 14-10-2026

 

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

Jerzy CHWAŁEK

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA