niedziela, 24 czerwca 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Wielkie powroty i wielka wygrana

Piłka nożna. Wielkie powroty i wielka wygrana

Piłka nożna. Wielkie powroty i wielka wygrana
Data publikacji: 2016-04-23 23:07
Ostatnia aktualizacja: 2016-04-25 10:44
Wywietleń: 1746 130693

Pogoń Szczecin - Lech Poznań 1:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Zwoliński (59).
Żółte kartki: Murawski, Frączczak, Czerwiński (Pogoń), oraz Kadar, Ceesaz, Pawłowski (Lech).
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 7 754.
Pogoń: Słowik - Frączczak, Rudol, Czerwiński, Lewandowski - Akahoshi, Murawski, Matras, Nunes (83, Listkowski) - Dwaliszwili (90, Kort), Zwoliński.
Lech: Burić - Ceesay, Wilusz, Kádár, Volkov - Lovrencsics (46, Nielsen), Linetty (75, Tetteh), Trałka, Gajos, Pawłowski - Kownacki (64, Jevtić).

Pogoń wreszcie wygrała. Przełamała dwie fatalne passy. Wygrała po raz pierwszy w grupie mistrzowskiej i po raz pierwszy po 10 meczach bez wygranej. Dokonała jeszcze jednej wyjątkowej rzeczy. Potrafiła ograć aktualnego jeszcze mistrza Polski po raz drugi w jednym sezonie.

Dla portowców to było bardzo ważne zwycięstwo. Pozostawia ich w grze o europejskie puchary, a to oznacza, że emocje będą do ostatniego meczu sezonu.

Portowcy zagrali podobnie, jak w meczu z Legią – twardo, bezkompromisowo, ofiarnie. Na ataki gości – szczególnie te przeprowadzane w pierwszej połowie odpowiadała własnymi. Nie zawsze skoordynowanymi, nie zawsze przemyślanymi, ale zdecydowanymi, nastawionymi na strzelenie gola.

Zmiany w składzie

Trener Michniewicz dokonał kilku zmian. Jedne były wymuszone, inne niekoniecznie. Wszystkie jednak miały niebagatelny wpływ na losy meczu.

Do bramki wrócił Słowik, który zawalił mecz z Ruchem. W sobotni wieczór swoje winy odkupił, wybronił pięć strzałów, w tym trzy bardzo groźne, dobrze interweniował na przedpolu i miał też trochę szczęścia. Przed przerwą od utraty gola uratowała go poprzeczka, a jedyne jego niepewne odbicie piłki zakończyło się niecelnym strzałem rywala.

Do wyjściowego składu po jeszcze dłuższej przerwie powrócił Lewandowski. To był cichy bohater meczu. W pierwszej połowie wykonał dwa otwierające podania, a po przerwie nie dał się po swojej stronie boiska oszukać ani razu.

Lewandowski tworzył z Nunesem świetnie rozumiejącą i uzupełniającą parę, a absencja przebojowego, ale absolutnie nie umiejącego bronić Gyurcso nie była odczuwalna.

Mecz wielkich przełamań

To był mecz wielkich przełamań. Nie tylko dla Słowika, czy Lewandowskiego, ale przede wszystkich Zwolińskiego. 23-latek zdobył swoją pierwszą bramkę od pół roku i trzeba przyznać, że w pierwszej tak naprawdę dogodnej sytuacji, do jakiej doszedł.

To nie był dobry występ naszego napastnika. Był zdecydowanie mniej widoczny od Dwaliszwiliego, rzadziej od Gruzina zagrażał, świadczą o tym statystyki– zdecydowanie korzystniejsze dla Dwaliszwiliego. To jednak Zwoliński zdołał wykorzystać okazję, a Gruzin nie, choć miał ich zdecydowanie więcej – przynajmniej trzy.

Jeszcze dzień przed meczem trener Michniewicz zdecydowany był wystawić do gry w wyjściowym składzie Listkowskiego. 18-letni junior na ostatnim przed meczem treningu nie wypadł dobrze i rozpoczął spotkanie z ławki rezerwowych. Okazało się zatem, że bez juniorów w składzie gra portowców wygląda zdecydowanie bardziej dojrzale.

Wyrwa w środkowej strefie

Gra dwójką napastników spowodowała jednak wyrwę w środkowej formacji i w pierwszej połowie było to widoczne. Goście mieli przewagę w środkowej strefie boiska, łatwiej i lepiej przedostawali się pod bramkę Słowika i choć Pogoń potrafiła się odgryzać, to ładniej i sprawniej poczynała sobie drużyna gości.

Po przerwie sytuacja się odwróciła. Może z tego powodu, że trener Jan Urban też postanowił wzmocnić siłę ataku kolejnym napastnikiem kosztem gracza w środkowej formacji. Pogoń swoją przewagę potrafiła wykorzystać, a potem mądrze się bronić.

Goście tak naprawdę zaczęli zagrażać pod koniec meczu, kiedy miejscowym zaczęło nieco brakować sił, a obrona korzystnego wyniku była coraz bardziej rozpaczliwa i heroiczna.

To był wielki dzień dla trenera Michniewicza, który w Lechu zaczynał swoją trenerską karierę na szczeblu ekstraklasy. Ostatnie dni były dla niego trudne, krytyka spadała ze wszystkich stron, ale okazało się, że jeden mecz może całkowicie odmienić ocenę jego pracy. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

guciu
Tak jest przyda się nowy stadion albo zmodernizowany w najgorszym przypadku Pogoni Szczecin,wtedy hura puchary walka Pogoni radość duma dla kibicow żeby to drgnęło.
2016-04-25 10:12:06
Brawo Pogon
Kto wie jakie zbawienne cuda nastapily po spotkaniu Stefana Zywotki z pilkarzami Pogoni.Pan Stefan jakby jakas rozdzka czarodziejska porazajac spowodowal ze ten Lech padl.Podobno mowil ze za jago czasow w Pogoni na meczach bylo zawsze 20 tysiecy.Mysle ze bylo zawsze wiecej ale w rozliczniu cyfra 20 byla lepsza jak 30.Zapomnial Pan Stefan dodac ze bida byla i choc pilkarze byli niezli nie mieli nawet swojego hymnu ha..ha.Pilkarzom wydawalo sie ze zarabiali w Porcie niezle i po calym Szczecinie sie tym chwalili i dlatego do dzis nazywaja Pogon portowcami.Mizerne czasy byly a jak..Jak zblizal sie sadny wowczas wiek 30 lat bylo ciezko bo niby co teraz..Nie kazdy jak Pan Stefan byl wybitnym trenerem po swoim najpierw graniu..Ja na ten przyklad wymyslilem co zreszta bardzo wielu pilkarzy wowczas tez ze najlepszy zawod na swiecie czyli bycie pilkarzem mozna przedluzyc stajac sie trenerem.Ale kuzwa w zaden sposob sie do tego nie nadawalem bo zamiast wytrenowac w tej Arce jakiegos asa przy pana Stefana pomocy to asowi dalem tak po ryju razu jednego a bylo to w Sofii czyli Bulgarii ze zaraz mnie z tej Arki wywalili o co zreszta osobiscie serdecznie (no bo dzis…???!!)zabiegalem a pilkarze Arki mi bardzo pomogli bo jak pisze trenerem bylem do dupy...Wlasnie przeczytalem ze pilkarz Pogoni Murawski jest wlascicielem ..Arki Gdynia wiec mojego karygodnego wowczas zachowania powinienem zalowac a.. nie zaluje bo gdzie dzis bym mieszkal bez tego ryjobicia..w Gdynii??. W koncu wlscicielowi Arki Murawskiemu to tez zwisa jak kiedys Kobuszewskiemu..Pierdoly pisze bo za oknem zimno i az zal mi tych na tych rowerach co wlasnie zwiedzaja Skandynavie. !Pozdrowienia i gratulacje za dobry mecz zwlaszcza nowemu Kielcowi jak go kiedys sobie nazwalem za jego piekny gol.Hej då.
2016-04-24 13:07:45
Pogodniak
Szału nie było,ale była walka,ambicja i wola zwycięstwa-a to już dużo porównując wszystko to co prezentowała Pogoń we wcześniejszych meczach.Ciesze się tylko z wyniku bo cała reszta daleka od przeciętnej.
2016-04-24 12:02:15
guciu
Fajno że Łukasz Zwoliński strzelił gola oby trafiał do bramki przeciwnika dalej,co ważne Pogoń Szczecin ograła mistrza jeszcze Polski.
2016-04-24 09:10:26
Leszki
Oczywiście wygrana Portowców cieszy , ale bądźmy szczerzy , w tym sezonie pokonać Leszków może każdy :))
2016-04-24 08:49:56
Mks
dziękujemy kibicom lp za radę i tzw napinkę na Lecha, lepiej nam wychodzi niż napinka Lecha na Legię
2016-04-24 08:28:54
Nowy stadion
Szkoda tylko licznych kibiców Lecha którzy zmokli, fajne będą mieli wspomnienia ze Szczecina!
2016-04-23 23:31:13

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
12
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Strefa kibicowała naszym
Odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego
Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy