W sobotę o godz. 20.15 w Lubinie odbędzie się mecz o mistrzostwo piłkarskiej PKO BP Ekstraklasy, w którym miejscowe Zagłębie podejmie szczecińską Pogoń, a będzie to spotkanie sąsiadów z górnych rejonów tabeli, zaś potencjalny zwycięzca zgłosi aspirację do europejskich pucharów!
Mamy początek sezonu, więc na razie pauz za kartki większość klubów jeszcze się nie obawia ale trenerów niepokoją problemy zdrowotne jakie mają ich podopieczni. Uszczuplenie kadr będzie tym boleśniejsze, że w przyszłym tygodniu odbędzie się I runda Pucharu Polski, a Duma Pomorza zagra na wyjeździe we Wrocławiu z tamtejszym Śląskiem w czwartek 3 września o godz. 20.30 (III-ligowa KGS Polski Cukier Kluczevia Stargard podejmie na swym stadionie I-ligową Pogoń Siedlce już we wtorek 1 września o godz. 16).
Co z Grosikiem?
W Pogoni od dawna kontuzjowani są: Rajmund Molnar i Jose Pozo, a z powodów zdrowotnych nie gra też pozyskany latem bramkarz Nikos Botis. W ostatnim zremisowanym 2:2 meczu z Wisłą Kraków urazów nabawili się Linus Wahlqvist (w pierwszej połowie) i Leo Borges (w końcówce zawodów), a na ławce rezerwowych siedział Attila Szalai, który urazu nabawił się w pod Wawelem w pojedynku z Cracovią (choć w następnym wygranym 3:1 meczu z Motorem w Szczecinie wystąpił). Nie wiemy też, czy aby problemów zdrowotnych nie ma też kapitan drużyny Kamil Grosicki, który w tym sezonie gra w śladowym wymiarze minut, a jego występ przeciwko Wiśle był - łagodnie mówiąc - bezbarwny. Nie wiemy więc, czy gra mało, bo jest chory lub w słabej formie, czy też ciąg przyczynowo-skutkowy jest odwrotny i spadek formy jest konsekwencją stresu spowodowanego częstym przesiadywaniem na ławce rezerwowych, co dla lidera drużyny i niedawnego reprezentanta Polski jest czymś wyjątkowym i oczywiście nieprzyjemnym. Być może przyczyną odstawienia Grosika na boczny tor jest zapis w nowym kontrakcie, że jeśli rozegra określoną ilość spotkań, to kontrakt zostanie automatycznie przedłużony...?
Trener nie chce mówić, czy sam nie wie?
Konferencję prasową przed meczem z Zagłębiem Pogoń wyznaczyła na czwartek na godz. 13.30 i jest to późna pora dla „Kuriera Szczecińskiego", który drukuje się teraz w Bydgoszczy i trzeba na czas przywieźć gazety do naszego województwa, a w piątek jest największy nakład. Czasem przedmeczowe spotkania z trenerami urządzano nawet w piątek, więc my moglibyśmy je opisać dopiero w poniedziałkowym wydaniu, a więc już po meczu, co byłoby oczywiście absurdem. Zżymaliśmy się początkowo na takie terminy ale po przeanalizowaniu sprawy doszliśmy do wniosku, że nic nie tracimy, bo ostatnio na konferencjach praktycznie nie ma żadnych konkretów, a padają tylko slogany oraz ogólniki i tak jest za obecnego trenera Oscara Garcii oraz było za czasów Thomasa Thomasberga i Jensa Gustafssona (bez owijania w bawełnę wypowiadali się Robert Kolendowicz, Kosta Runjaić oraz ich poprzednicy). Jako przykład podajmy sytuację przed meczem z Cracovią, gdy konferencja odbyła się 31 lipca wczesnym piątkowym popołudniem, a trener Oscar Garcia na pytanie, czy można się spodziewać, że z jego polecenia jakiś piłkarz trafi do Pogoni, odpowiedział wyjątkowo enigmatycznie.
- Zarząd pracuje nad transferami - poinformował O. Garcia. - Mam wiele kontraktów w świecie futbolu, ale okoliczności są takie, że na ten moment nie udało się zrobić żadnego konkretnego transferu z mojego polecenia. Albo dlatego, że piłkarz nie chce przyjść do Polski, albo jest to tak duży deal, że trudno go zrealizować. Teraz ciężko jest pozyskać piłkarzy z moich poprzednich zespołów do Polski, ale znamy wymagania kibiców i pracujemy nad zawodnikami, których chcielibyśmy ściągnąć. Zawsze chce się jako trener mieć pełny skład tak szybko, jak to możliwe, ale jest końcówka lipca i okienko będzie otwarte jeszcze przez miesiąc. Rozumiem, jakie są warunki i jak wygląda rynek transferowy, a także to, że na niektóre ruchy trzeba po prostu poczekać.
A więc nie padły żadne konkrety, a tymczasem niemal natychmiast po wspomnianej konferencji, bo o godz. 14.55, Pogoń poinformowała na swej stronie internetowej, o transferze belgijskiego stopera Lukasa Willena. Szkoleniowiec na spotkaniu z dziennikarzami nawet się o nim nie zająknął. Nie chciał mówić, czy sam nie wiedział, bo klubowi włodarze nie konsultują z nim transferowych planów?
Otwarte okienko transferowe
W Polsce okienko transferowe jest otwarte jeszcze do 9 września, a szkoleniowiec Portowców - choć nie podał szczegółów - dał do zrozumienia, że jeszcze może dojść do odejść i wzmocnień. Z meczowych składów, obsady ławki rezerwowych, klubowych działań i pewnych przecieków z kręgów menedżerskich, można wnioskować, że opuścić Szczecin mogą: Mor N'Diaye, Karol Angielski, Mads Agger i Nikos Botis. Przydałoby się zaś pozyskać przynajmniej jednego doświadczonego stopera (szczecińscy kibice wzdychają do czasów, gdy na środku obrony grały zgrane pary: Jarosław Fojut z Jakubem Czerwińskim, a później Benedikt Zech z Kostasem Triantafyllopoulosem, zaś tęsknią też za Sebastianem Walukiewiczem i Laszą Dwalim) oraz lidera drugiej linii (np. Rifeta Kapicia z I-ligowej Lechii Gdańsk).
Ostatnio wygrywali Portowcy
W dotychczasowej ligowej historii Pogoń rozegrała równo 60 meczów o punkty z Zagłębiem Lubin, a Granatowo-Bordowi mają lepszy bilans, bo wygrali 21 meczów, 22 zremisowali, a tylko 17 przegrali ale różnica goli jest zdecydowanie niekorzystna, bo wynosi: 69-77.
Ostatnio w ligowych starciach z Zagłębiem szczeciński zespół ma bardzo dobrą passę, bo wygrał trzy ostatnie takie mecze, a w czterech poprzednich nie doznał porażki, strzelając co najmniej jedną bramkę w każdym pojedynku. W maju tego roku na wyjeździe Duma Pomorza pokonała Lubinian 1:0, a decydującego gola zdobył Hussein Ali. Wcześniej w ubiegłym sezonie przy Twardowskiego Szczecinianie ograli rywali aż 5:1 po golach: Rajmunda Molnara (2), Dimitrisa Keramitsisa, Adriana Przyborka i Sama Greenwooda. Ostatni raz Portowcy przegrali mecz o punkty z Zagłębiem w marcu 2024 roku, ulegając Miedziowym przy Twardowskiego 0:2.
W Pucharze Polski kluby zmierzyły się dwukrotnie i za każdym razem górą byli Portowcy, wygrywając w Lubinie 3:1, a na Twardowskiego zwyciężyli 4:3 po golach Kamila Grosickiego, Wahana Biczachczjana, Alexandra Gorgona i Patryka Paryzka.
Najwyższe zwycięstwa z Zagłębiem Pogoń odniosła na Twardowskiego 17 sierpnia 2012 roku (4:0) oraz 24 listopada 2025 roku (5:1), a najdotkliwszej porażki doznała na wyjeździe 3 sierpnia 2002 roku (0:5). Najwyższy remis zanotowano 10 grudnia 2017 roku w grodzie Gryfa (3:3), a najwięcej bramek padło w meczu na Dolnym Śląsku 12 maja 2007 roku (6:2).
Siódemki Dymka i Ola
W meczach z Zagłębiem najwięcej bramek dla Pogoni strzelił Robert Dymkowski, bo aż siedem, a pięć trafień zanotował Olgierd Moskalewicz, który przez pewien czas grał też w klubie z Lubina, a w tym czasie dwa razy umieścił piłkę w bramce Portowców, dlatego na liczniku szczecińsko-lubińskich spotkań też ma 7 goli, a więc tak jak Dymek.
- Jak ogląda się mecze dwóch drużyn, w których samemu grało się przed laty? - zapytaliśmy popularnego Ola.
- Z dużym sentymentem, a szczególnie gdy są to kluby, w których spędziło się dużo czasu - odpowiedział O. Moskalewicz. - W sobotę czeka Pogoń mecz z Zagłębiem w Lubinie, a w minioną niedzielę Portowcy grali na Twardowskiego z Wisłą Kraków, w której też spędziłem wiele pięknych lat, więc byłem na tym spotkaniu i to z rodziną, a moja Mama z Bratem przyjechali aż ze Świdwina. Za moich czasów Biała Gwiazda była monolitem na boisku i poza nim, a w szatni panowała naprawdę świetna atmosfera, więc na boisku liczyli się z nami wszyscy, zarówno w lidze, jak i europejskich pucharach. Zremisowany z Krakowianami mecz był bardzo emocjonujący, a szczególnie do przerwy, zaś Wisła, która do tej pory nie miała ani jednego wyjazdowego punktu, zrobiła na mnie lepsze wrażenie niż oczekiwałem. Dodam, że klub ten prowadzi teraz mój przyjaciel z boiska Mariusz Jop, który kilka razy przyjeżdżał do mojego rodzinnego Świdwina na memoriałowe turnieje dla uczczenia mojego Taty, Świętej Pamięci Stefana Gadochy Moskalewicza. A wracając do pojedynku na Twardowskiego, to wrażenie zrobiła na mnie atmosfera na trybunach i przyjaźń kibiców obu zespołów. Do Lubina w tym roku nie pojadę, więc na żywo nie obejrzę widowiska, jak to było przed rokiem, gdy pojechaliśmy w większym gronie, między innymi z Bartkiem Ławą, by zobaczyć i wspierać jego syna Natana, który obiecująco wkracza w ślady ojca i rozpoczyna ekstraklasową piłkarską przygodę. Mam nadzieję, że będzie się rozwijał, a dodam, że jest jeszcze w Pogoni kilku obiecujących wychowanków, zaś w drużynach powinno być połączenie rutyny z młodością, bo wtedy są najlepsze wyniki. Wybraliśmy się wtedy w podróż także po to, by zobaczyć nowy stadion Zagłębia, który zrobił na mnie wrażenie. Fajnie, że Pogoń wtedy wygrała, bo była o klasę lepsza, a Lubinianie mieli problemy z wyjściem z własnej polowy. Teraz w sobotę w Lubinie liczę na dobre widowisko, a wynik jest według mnie sprawą otwartą... Wracając do pytania, jak się ogląda mecze dwóch swoich byłych klubów, to powiem, że na spokojnie, bez nadzwyczajnych emocji, bardziej jako obserwator oraz widz niż zapalony kibic i według zasady: niech wygra lepszy! Muszę jednak zdradzić, że największy sentyment mam oczywiście do Pogoni, bo w niej zaczynałem profesjonalną karierę, grałem najdłużej i cały czas mieszkam w Szczecinie. (mij)
W 6. kolejce grają
PIĄTEK
Wisła P. - Korona 18.00
Legia - Śląsk 20.30
SOBOTA
Radomiak - Cracovia 12.15
Motor - Piast 14.45
Wisła K. - Wieczysta 17.30
Zagłębie - POGOŃ 20.15
NIEDZIELA
Raków - Jagiellonia 14.45
Górnik Z- GKS Katowice 17.30
Widzew - Lech 20.15
Tabela po 5 kolejkach
1. Legia Warszawa 11 11-3 3 2 0
2. Górnik Zabrze 9 7-3 3 0 0
3. Cracovia Kraków 8 5-5 2 2 1
4. Lech Poznań 7 5-1 2 1 0
5. POGOŃ Szczecin 7 7-4 2 1 1
6. Zagłębie Lubin 7 5-4 2 1 1
7. Wisła Kraków 7 10-10 2 1 2
8. GKS Katowice 6 9-4 2 0 2
9. Widzew Łódź 6 8-7 1 3 1
10. Jagiellonia Białystok 6 3-3 2 0 1
11. Korona Kielce 5 4-4 1 2 1
12. Śląsk Wrocław 5 7-8 1 2 2
13. Motor Lublin 5 6-8 1 2 2
14. Piast Gliwice 4 8-13 1 1 3
15. Wisła Płock 4 3-8 1 1 2
16. Radomiak Radom 4 4-12 1 1 3
17. Wieczysta Kraków 3 8-10 1 0 3
18. Raków Częstochowa 0 3-6 0 0 3