Sobota, 03 października 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Ważne zwycięstwo Świtu!

Data publikacji: 03 października 2026 r. 20:40
Ostatnia aktualizacja: 03 października 2026 r. 20:47
Piłka nożna. Ważne zwycięstwo Świtu!
Kacper Żendełek (pierwszy z prawej) strzałem zza pola karnego zdobył pierwszego gola. Fot. Świt  

W zaciętym meczu sąsiadów z dolnych rejonów tabeli, w którym oglądaliśmy aż 11 żółtych kartek, Świt odniósł ważne zwycięstwo i to tym cenniejsze, bo pierwsze wywalczone w Szczecinie w obecnym sezonie.

REKLAMA

II liga piłkarska: ŚWIT Szczecin - SOKÓŁ Kleczew 2:1 (1:0); 1:0 Kacper Żendełek (18), 2:0 Kacper Żendełek (47), 2:1 Mateusz Piotrowski (76).

ŚWIT: Mateusz Abramowicz - Damian Ciechanowski, Jędrzej Góral, Dawid Szwiec, Szymon Nowicki (90+2 Aleksander Woźniak) - Kacper Żendełek, Kacper Wojdak - Szymon Kapelusz (72 Dawid Kisły), Alexander Gorgon, Konrad Nowak - Maciej Koziara (76 Dawid Kort)

Żółte kartki: Kapelusz, Góral, Nowak, Szwiec, Ciechanowski, Kisły, Wojdak - Jakub Antczak, Krystian Szymocha, Mateusz Wypych, Oskar Dari. Sędziował: Łukasz Dobrzyński (Morąg). Widzów 350, w tym sporo dzieci, m.in. na gumowych dmuchańcach i bocznym boisku.

Przed meczem ze szczecińskiego obozu docierały do nas optymistyczne informacje, iż podczas przerwy w rozgrywkach wrócili do zdrowia wszyscy kontuzjowani piłkarze i po raz pierwszy trener Przemysław Cecherz będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników, ale rzeczywistość okazała się brutalna i z przyczyn medycznych nie mogli zagrać podstawowi napastnicy, Krzysztof Ropski i Adam Frączczak (z konieczności w ataku wystąpił rekonwalescent, nominalny pomocnik Koziara), a ponadto nieobecni byli Kacper Nowak i Mateusz Andruszko. Szkoleniowiec drużyny ze Skolwina postanowił też pozostawić na ławce rezerwowych podstawowych do tej pory graczy, Sebastiana Rogalę i Dawida Korta.

Grający w odmienionym składzie Świt pierwszą groźną akcję przeprowadził w 9. minucie, gdy po rzucie rożnym piłka odbiła się od bliższego słupka i pozostała w posiadaniu Szczecinian, trafiając do Wojdaka, którego mocny strzał zza pola karnego, po rykoszecie skończył się kolejnym kornerem. W 18. minucie po akcji z lewej strony, piłka wycofana została spod linii końcowej za pole karne, a defensywny pomocnik Żendełek pięknym strzałem z ponad 20 metrów w okienko dał Świtowi prowadzenie.

Po półgodzinie gry Gorgon z rzutu wolnego strzelił nad poprzeczką, a następnie Kapelusz po solowej akcji z ostrego kąta strzelił obok dalszego słupka. Później oglądaliśmy bardzo mocny strzał Żendełka zza szesnastki, który bramkarz gości Adam Wójcik zdołał wybić przed siebie. W 44. minucie mieliśmy niespodziewaną przerwę w grze, bo... włączyła się aparatura do nawadniania boiska, a w fontannach wody grać nie sposób. W doliczonym czasie pierwszej połowy Abramowicz ze sporym trudem obronił kąśliwy strzał jednego z Kleczewian.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia miejscowych, bo w 47. minucie po akcji prawą stroną, piłka trafiła do Żendełka, który po krótkim rajdzie, po raz drugi zdobył gola świetnym strzałem zza pola karnego. Osiem minut później po rzucie rożnym, Kapelusz w niesygnalizowany sposób strzelił piętą, lecz rywale nie dali się zaskoczyć, wybijając piłkę na kolejny korner. Kwadrans po zmianie stron, z pola karnego uderzył Żendełek, lecz po rykoszecie był tylko rzut rożny. Minutę później znowu coraz aktywniejszy Żendełek znalazł się w dobrej pozycji w szesnastce, ale dał się zablokować.

W 72. minucie oglądaliśmy jeszcze po kornerze strzał Szwieca minimalnie nad bramką, ale w ostatnim kwadransie gry, zarysowała się przewaga Sokoła. Najpierw Abramowicz obronił groźny strzał, a w 76. minucie odbite zostało kolejne silne uderzenie, ale przy dobitce z bliska Piotrowskiego, szczeciński golkiper był już bezradny i przyjezdni zdobyli kontaktowego gola. Minutę później mógł być remis, bo Jacek Tkaczyk znalazł się nieatakowany w tzw. 100-procentowej sytuacji, ale z kilku metrów strzelił tuż obok słupka. W 81. minucie, pięć minut wcześniej wprowadzony na boisko Kort, mógł „zamknąć" mecz, ale jego techniczny strzał okazał się minimalnie niecelny, a ten sam zawodnik strzelał też z daleka w doliczonym czasie, co skończyło się rykoszetem i rzutem rożnym.

Spośród akcji Sokoła w końcówce, najgroźniejszy był strzał zza pola karnego Filipa Adamskiego, ale piłka minęła bramkę. W ostatnich minutach zespół ze Skolwina grał na czas, szanując piłkę oraz długo przetrzymując ją przy narożnej chorągiewce lub przy linii bocznej i nabijając futbolówką przeciwników, co kończyło się seryjnymi wrzutami z autu. Ostatecznie Świtowi udało się do samego końca utrzymać skromne, ale jakże cenne zwycięstwo! ©℗ (mij)

 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA