piątek, 15 listopada 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. W koszulkach od marynarzy

Piłka nożna. W koszulkach od marynarzy

Piłka nożna. W koszulkach od marynarzy
Data publikacji: 2019-10-22 20:02
Ostatnia aktualizacja: 2019-10-23 09:22
Wywietleń: 680 423889

Pogoń piątkowym meczem z Cracovią zainauguruje 13 serię piłkarskiej ekstraklasy. Jeżeli nie przegra, to utrzyma miejsce na czele tabeli. Szczecinianie myślą jednak o kontynuowaniu passy nieprzegranych meczów na wyjeździe. Ostatnim razem ograli Cracovię na jej boisku 3:0.

Cracovia, to najstarszy polski klub. Podobnie, jak Polonia Warszawa, czy Warta Poznań był po wojnie szykanowany przez komunistyczne władze. Rolę dominującą w Krakowie przejęła Wisła, mająca możnego sponsora w Służbie Bezpieczeństwa. Cracovia miała być zepchnięta na margines, zapomniana i bez kibiców. Jeszcze krótko po wojnie zdołała wywalczyć tytuł mistrza Polski (rok 1949). Później jednak następował systematyczny schyłek tego zasłużonego klubu.

Pogoń po raz pierwszy zetknęła się z Cracovią w roku 1959. Była wówczas beniaminkiem I ligi, jej absolutnym nowicjuszem. Cracovia, choć mocno dyskryminowana przez władze, miała znakomitych i zacnych kibiców. Jednym z nich był Jan Paweł II. Jeszcze będąc studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego zaczął chodzić na mecze swojego ulubionego klubu. W latach 50, kiedy był już Kapłanem i Biskupem nigdy nie zapominał o Cracovii i regularnie zasiadał na trybunach.

Bronili się przed spadkiem
 
W roku 1959 Pogoń i Cracovia broniły się przed spadkiem. I liga liczyła zaledwie 12 drużyn, a spadały dwie najgorsze. Najsłabszym zespołem był Górnik Radlin, a drugi spadkowicz miał być wyłoniony właśnie z grona drużyn: Cracovia, albo Pogoń. W przedostatniej kolejce pierwszej rundy Cracovia podejmowała Pogoń w Krakowie. Drużyna ze Szczecina spotkała się z wrogo nastawioną publicznością, ale jak przyznaje Eugeniusz Ksol – piłkarz Pogoni w tamtych czasach, miała do tego prawo.

- Przyjechaliśmy do Krakowa z jednym kompletem strojów – mówi E. Ksol. - Czasy były ciężkie, dobrego sprzętu, jak na lekarstwo, a my zostaliśmy wyposażeni w koszulki w biało-czerwone pasy od polskich marynarzy. Były dobre jakościowo i komfortowo się w nich czuliśmy. Wtedy była taka zasada, że goście wybierali koszulki. My nie mieliśmy zapasowych, więc Cracovia była zmuszona grać w innych, niż swoje tradycyjne. Publiczność nam tego nie darowała, była bardzo wrogo nastawiona, podobnie piłkarze Cracovii. Mecz był ostry i zakończył się naszym zwycięstwem 5:3.
 
Mistrzowie Polski juniorów
 
Choć Cracovia nie była pieszczochem władzy, to do klubu garnęła się młodzież. We wspomnianym 1959 roku Cracovia wywalczyła tytuł mistrza Polski juniorów. W ekstraklasie utrzymać się jednak nie zdołała. Spadła kosztem Pogoni, ale w bardzo dramatycznych okolicznościach.

- W rewanżowym meczu graliśmy z Cracovią u siebie i mieliśmy jeden punkt straty – wspomina E. Ksol. - Musieliśmy wygrać, bo w perspektywie mieliśmy mecz ostatniej kolejki z Legią w Warszawie, która rywalizowała z Gwardią Warszawa o trzecie miejsce. Stawka spotkania nas sparaliżowała. Zagraliśmy słabo i zremisowaliśmy 0:0. Wszystkim wydawało się, że nasz spadek jest przesądzony. Nawet piłkarze Cracovii tak sądzili, bo po remisie z nami cieszyli się, jak dzieci.

Ostatnia kolejka przyniosła jednak sensacyjne rozstrzygnięcia. Cracovia podejmowała Górnika Zabrze, który miał już zapewniony tytuł. Przegrała zgodnie z oczekiwaniami 0:1, ale prawdziwy cud stał się w Warszawie. Pogoń ograła Legię 4:0. Hat trickiem popisał się 17 letni wówczas Marina Kielec, który od tego momentu stał się wielką postacią w Pogoni.
 
O awans do I ligi
 
Na kolejne potyczki Pogoni z Cracovią trzeba było czekać sześć lat. Obie drużyny tym razem znajdowały się w II lidze i rywalizowały ze sobą o awans. Przyszłość pokazała, że Cracovia z Pogonią zdominowały rozgrywki w sezonie 1965/66. Choć Cracovia wygrała II ligę, wyprzedzając Pogoń w tabeli, to w bezpośrednich meczach górą byli portowcy. Drużynę Pogoni przejął w przerwie letniej Stefan Żywotko.

- Długo się zastanawiałem, zanim objąłem Pogoń – wspomina po latach. - Byłem emocjonalnie związany z Arkonią, ale po długim namyśle doszedłem do wniosku, że Pogoń też jest drużyną szczecińska, a ja już byłem z tym miastem związany na dobre.

Pogoń rozpoczęła sezon fatalnie – od porażki z Hutnikiem w Krakowie 1:3. W następnej kolejce ograła już Górnika Wałbrzych 6:0, a trzy gole strzelił debiutujący w drużynie Zenon Kasztelan, który w trybie pilnym wezwany został z finałowego turnieju o mistrzostwo Polski juniorów.

- Nie zastanawiałem się nawet chwili – mówił po tamtym meczu Kasztelan. - Debiut w Pogoni był moim marzeniem.
 
Już w następnym spotkaniu szczecinianie grali właśnie z Cracovią. Wygrali z nią 2:1. Lepsi byli również w rewanżu zwyciężając 2:0. W następnym sezonie – już w pierwszej lidze Pogoń doznała najbardziej dotkliwej porażki z tą drużyną, przegrywając 0:5. Do drugiej ligi spadła jednak Cracovia, a Pogoń grała nieprzerwanie na najwyższym szczeblu rozgrywek przez 13 lat. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

Arkonia
W tym momencie to raczej kibice Wisły, którzy okradli swój klub są wzorem upadku moralnego
2019-10-23 08:47:20
ok
a dzis cracovia to symbol upadku moralnego kibicostwa. takie kluby powinny znikac z mapy Polski. jesli zas JP 2 chodzil na ich mecze to naprawde teraz nie dziwie sie czemu byly takie problemy z jego beatyfikacja
2019-10-23 07:21:13

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
9
na godz. 00:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Z wielką flagą przez Szczecin

Sonda

Czy ścieżki wydeptane przez pieszych na trawnikach, poboczach i skwerach powinny być uwzględniane przez projektantów miejskich przestrzeni?

 

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie