piątek, 29 maja 2020.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. W koszulkach od marynarzy

Piłka nożna. W koszulkach od marynarzy

Piłka nożna. W koszulkach od marynarzy
Data publikacji: 2019-10-22 20:02
Ostatnia aktualizacja: 2019-10-23 09:22
Wywietleń: 874 423889

Pogoń piątkowym meczem z Cracovią zainauguruje 13 serię piłkarskiej ekstraklasy. Jeżeli nie przegra, to utrzyma miejsce na czele tabeli. Szczecinianie myślą jednak o kontynuowaniu passy nieprzegranych meczów na wyjeździe. Ostatnim razem ograli Cracovię na jej boisku 3:0.

Cracovia, to najstarszy polski klub. Podobnie, jak Polonia Warszawa, czy Warta Poznań był po wojnie szykanowany przez komunistyczne władze. Rolę dominującą w Krakowie przejęła Wisła, mająca możnego sponsora w Służbie Bezpieczeństwa. Cracovia miała być zepchnięta na margines, zapomniana i bez kibiców. Jeszcze krótko po wojnie zdołała wywalczyć tytuł mistrza Polski (rok 1949). Później jednak następował systematyczny schyłek tego zasłużonego klubu.

Pogoń po raz pierwszy zetknęła się z Cracovią w roku 1959. Była wówczas beniaminkiem I ligi, jej absolutnym nowicjuszem. Cracovia, choć mocno dyskryminowana przez władze, miała znakomitych i zacnych kibiców. Jednym z nich był Jan Paweł II. Jeszcze będąc studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego zaczął chodzić na mecze swojego ulubionego klubu. W latach 50, kiedy był już Kapłanem i Biskupem nigdy nie zapominał o Cracovii i regularnie zasiadał na trybunach.

Bronili się przed spadkiem
 
W roku 1959 Pogoń i Cracovia broniły się przed spadkiem. I liga liczyła zaledwie 12 drużyn, a spadały dwie najgorsze. Najsłabszym zespołem był Górnik Radlin, a drugi spadkowicz miał być wyłoniony właśnie z grona drużyn: Cracovia, albo Pogoń. W przedostatniej kolejce pierwszej rundy Cracovia podejmowała Pogoń w Krakowie. Drużyna ze Szczecina spotkała się z wrogo nastawioną publicznością, ale jak przyznaje Eugeniusz Ksol – piłkarz Pogoni w tamtych czasach, miała do tego prawo.

- Przyjechaliśmy do Krakowa z jednym kompletem strojów – mówi E. Ksol. - Czasy były ciężkie, dobrego sprzętu, jak na lekarstwo, a my zostaliśmy wyposażeni w koszulki w biało-czerwone pasy od polskich marynarzy. Były dobre jakościowo i komfortowo się w nich czuliśmy. Wtedy była taka zasada, że goście wybierali koszulki. My nie mieliśmy zapasowych, więc Cracovia była zmuszona grać w innych, niż swoje tradycyjne. Publiczność nam tego nie darowała, była bardzo wrogo nastawiona, podobnie piłkarze Cracovii. Mecz był ostry i zakończył się naszym zwycięstwem 5:3.
 
Mistrzowie Polski juniorów
 
Choć Cracovia nie była pieszczochem władzy, to do klubu garnęła się młodzież. We wspomnianym 1959 roku Cracovia wywalczyła tytuł mistrza Polski juniorów. W ekstraklasie utrzymać się jednak nie zdołała. Spadła kosztem Pogoni, ale w bardzo dramatycznych okolicznościach.

- W rewanżowym meczu graliśmy z Cracovią u siebie i mieliśmy jeden punkt straty – wspomina E. Ksol. - Musieliśmy wygrać, bo w perspektywie mieliśmy mecz ostatniej kolejki z Legią w Warszawie, która rywalizowała z Gwardią Warszawa o trzecie miejsce. Stawka spotkania nas sparaliżowała. Zagraliśmy słabo i zremisowaliśmy 0:0. Wszystkim wydawało się, że nasz spadek jest przesądzony. Nawet piłkarze Cracovii tak sądzili, bo po remisie z nami cieszyli się, jak dzieci.

Ostatnia kolejka przyniosła jednak sensacyjne rozstrzygnięcia. Cracovia podejmowała Górnika Zabrze, który miał już zapewniony tytuł. Przegrała zgodnie z oczekiwaniami 0:1, ale prawdziwy cud stał się w Warszawie. Pogoń ograła Legię 4:0. Hat trickiem popisał się 17 letni wówczas Marina Kielec, który od tego momentu stał się wielką postacią w Pogoni.
 
O awans do I ligi
 
Na kolejne potyczki Pogoni z Cracovią trzeba było czekać sześć lat. Obie drużyny tym razem znajdowały się w II lidze i rywalizowały ze sobą o awans. Przyszłość pokazała, że Cracovia z Pogonią zdominowały rozgrywki w sezonie 1965/66. Choć Cracovia wygrała II ligę, wyprzedzając Pogoń w tabeli, to w bezpośrednich meczach górą byli portowcy. Drużynę Pogoni przejął w przerwie letniej Stefan Żywotko.

- Długo się zastanawiałem, zanim objąłem Pogoń – wspomina po latach. - Byłem emocjonalnie związany z Arkonią, ale po długim namyśle doszedłem do wniosku, że Pogoń też jest drużyną szczecińska, a ja już byłem z tym miastem związany na dobre.

Pogoń rozpoczęła sezon fatalnie – od porażki z Hutnikiem w Krakowie 1:3. W następnej kolejce ograła już Górnika Wałbrzych 6:0, a trzy gole strzelił debiutujący w drużynie Zenon Kasztelan, który w trybie pilnym wezwany został z finałowego turnieju o mistrzostwo Polski juniorów.

- Nie zastanawiałem się nawet chwili – mówił po tamtym meczu Kasztelan. - Debiut w Pogoni był moim marzeniem.
 
Już w następnym spotkaniu szczecinianie grali właśnie z Cracovią. Wygrali z nią 2:1. Lepsi byli również w rewanżu zwyciężając 2:0. W następnym sezonie – już w pierwszej lidze Pogoń doznała najbardziej dotkliwej porażki z tą drużyną, przegrywając 0:5. Do drugiej ligi spadła jednak Cracovia, a Pogoń grała nieprzerwanie na najwyższym szczeblu rozgrywek przez 13 lat. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

Arkonia
W tym momencie to raczej kibice Wisły, którzy okradli swój klub są wzorem upadku moralnego
2019-10-23 08:47:20
ok
a dzis cracovia to symbol upadku moralnego kibicostwa. takie kluby powinny znikac z mapy Polski. jesli zas JP 2 chodzil na ich mecze to naprawde teraz nie dziwie sie czemu byly takie problemy z jego beatyfikacja
2019-10-23 07:21:13

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
18
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Wiadomości Szczecin

 
CZYTAJ WIĘCEJ

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Filmy

Spacerowy protest na Uznamie

Z dostawą do domu

Pizzeria z rodu Gryfa

Sonda

Czy jesteś za zniesieniem obowiązku noszenia maseczek?

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie