środa, 18 lipca 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Uczeń Jacqueta, kolega Girresse, wychowany na Kielcu

Piłka nożna. Uczeń Jacqueta, kolega Girresse, wychowany na Kielcu

Piłka nożna. Uczeń Jacqueta, kolega Girresse, wychowany na Kielcu
Data publikacji: 2017-02-07 14:01
Ostatnia aktualizacja: 2017-02-07 14:04
Wywietleń: 1579 212056

56-letni Krzysztof Zięcik od 25 lat mieszka we Francji. Jest rodowitym szczecinianinem, wychowankiem Pogoni Szczecin, w szczecińskim klubie trenowali go: Kazimierz Sokołowski, Hubert Fijałkowski, Florian Krygier, Włodzimierz Obst. Spędził w tym klubie 15 lat, które ukształtowały go piłkarsko.

W ekstraklasie zagrał tylko w jednym meczu, miał zaledwie 18 lat, a naprzeciwko stanęli tacy piłkarze, jak: Kazimierz Deyna czy Lesław Ćmikiewicz. Pogoń podejmowała Legię Warszawa i przegrała 2:3, a Zięcik zastąpił na boisku Konrada Krasowskiego.

– Wcześniej byłem w kadrze meczowej na spotkaniu z Gwardią w Warszawie, ale cały mecz przesiedziałem na ławce rezerwowych. Udało mi się zadebiutować z Legią i był to niestety jedyny mecz w ekstraklasie w barwach Pogoni.

W barwach Legii grali wtedy prócz wymienionych: Kazimierski, Janas, Kusto i Smolarek. Trudno mu było przebić się do składu. Był zawodnikiem filigranowym, a w Pogoni pod koniec lat 70. ubiegłego wieku było wielu świetnych pomocników: Zenon Kasztelan, Adam Kensy czy Marek Włoch.

Nauka ważniejsza

Krzysztof Zięcik już wtedy wiedział, że w przyszłości zostanie trenerem. Między innymi dlatego nie zgodził się na naukę w liceum wieczorowym. Poziom tam był słaby, chciał skończyć normalne liceum, a to wiązało się z opuszczaniem treningów, przez co jego szanse na regularne występy w ekstraklasie malały.

Co ciekawe, do pierwszej drużyny Pogoni zaprosił go trener Aleksander Mandziara – ojciec Adama, dzisiejszego ekscentrycznego prezesa Lechii Gdańsk. A. Mandziara dopiero po opuszczeniu Pogoni zrobił całkiem pokaźną karierę trenerską na zachodzie, co w tamtym czasie nie było rzeczą łatwą. Prowadził między innymi takie zespoły, jak: Rot Wess Essen, Young Boys Berno, LASK Linz czy Darmstadt.

– Był człowiekiem odważnym – ocenia po latach K. Zięcik. – Pogoń była wtedy drużyną trochę skostniałą, potrzebowała świeżej krwi. Trener Mandziara dawał szansę piłkarzom z niższych lig, takim jak: Klasa, Stańczak, Schab, Majewski i nie zawodził się na nich.

– W roku 1979 Pogoń spadła do II ligi – kontynuuje K. Ziecik. – Drużynę przejął Jerzy Kopa, początkowo widział mnie w składzie, ale później już stawiał na innych. Nie miałem o to pretensji. Studiowałem w Gorzowie, miałem więcej czasu na naukę, potem przeniosłem się do Szczecina i tu skończyłem moją edukację.

Pierwszy z rocznika 1960

Krzysztof Zięcik był w Pogoni pierwszym piłkarzem urodzonym już w latach 60, który zadebiutował w ekstraklasie. Po nim była cała plejada takich graczy: Biernat, Siwa, Krupa, Turowski, bracia Sokołowscy.

Zięcik trafił do Stali Stocznia. W pierwszej połowie lat 80. był tam bardzo silny zespół. Do ekstraklasy, a nawet reprezentacji trafiali stamtąd później tacy piłkarze, jak: Kalisz, Jakołcewicz, Makowski, Benesz, Burkhardt, Borówko, Zambrzycki, Krzystolik, czy Hawrylewicz.

– Również ja znalazłem inny klub – wspomina K. Zięcik. – W Jastrzębiu było duże ciśnienie na dobrą piłkę. Były pieniądze, możliwości, postanowiłem tam wyjechać. Uzyskaliśmy awans do ekstraklasy.

W sezonie 1988/89 Krzysztof Zięcik znów miał szansę zagrać na szczecińskim stadionie przy ul. Twardowskiego. Mecz Pogoni z Jastrzębiem zaplanowano na 27 sierpnia, ale spotkanie niespodziewanie zostało przełożone do Stargardu.

Solidarność pokrzyżowała plany

Decyzja była kuriozalna, w Szczecinie panowały wówczas bardzo gorące nastroje, odradzała się Solidarność, spodziewano się demonstracji, a mecz piłkarski mógł być przyczyną do sporych zgromadzeń. Już tak bywało w przeszłości, że tłumy mieszkańców rozpoczynały marsze po meczach piłkarskich.

Krzysztof Zięcik nie zagrał zatem na szczecińskim stadionie, ale na stargardzkim. To był jedyny w historii mecz o mistrzostwo ekstraklasy rozgrywany w Stargardzie. Pogoń wygrała 2:0, a oba gole zdobyli dobrzy koledzy Zięcika ze Stali Stocznia: Benesz i Krzystolik.

– Nie udało nam się wtedy utrzymać – wspomina K. Ziecik. – Spadła też Pogoń. Chciałem wrócić do Szczecina, był rok 1990, w Pogoni władzę przejął Andrzej Rynkiewicz, rozmawialiśmy, ale klub był w trudnej sytuacji i postanowiłem wyjechać do Francji.

Krzysztof Zięcik doskonale wiedział, że wielkiej kariery piłkarskiej już nie zrobi. Liczył jednak bardzo na karierę trenerską.

– Dostałem się na kurs w słynnej szkole trenerskiej – opowiada K. Zięcik. – To nie było łatwe. Kursantów było 16, w tym 9 byłych reprezentantów Francji. Kończyłem szkołę między innymi z takimi postaciami, jak Allan Giresse czy Hahid Halichodzić. Moimi wykładowcami byli między innymi: Aime Jacquet i Raimond Domenech. Wcześniej tylko jeden Polak ukończył tę szkołę. Był nim Henryk Kasperczak.

Za trudno dla Szarmacha i Tarasiewicza

Fiaskiem zakończyła się przygoda z tą elitarną szkołą dla Andrzeja Szarmacha i Ryszarda Tarasiewicza. Zięcik nie jest jednak osobą w futbolu francuskim rozpoznawalną i trudno mu przebić się w kraju należącym do najlepszych na świecie.

– Nie byłem nigdy znanym piłkarzem, a to czasem bardzo utrudnia znalezienie dobrej posady – tłumaczy K. Zięcik. – W mojej ponad 20-letniej pracy trenerskiej prowadziłem sześć drużyn i każda z nich pod moją wodzą osiągała swoje najlepsze, historyczne wyniki. Byłem trenerem młodzieżowej reprezentacji Gwinei, drugim trenerem pierwszej reprezentacji tego kraju, która wtedy była wyżej klasyfikowana w rankingu od Polski. Jeżeli ktoś ciągle jest poniżej trzeciego poziomu rozgrywkowego we Francji, to trudno kogoś przekonać, by zatrudnił taką osobę w Ligue 1.

Znakomitym przykładem na to, że trzeba mieć sporo szczęścia jest Henryk Kasperczak. Pod koniec swojej kariery piłkarskiej wiedział już, że zechce pracować jako trener. Przejął klub będący w poważnym kryzysie, wydźwignął go i pozostał na karuzeli trenerskiej do dziś. Sytuacja trochę podobna do tej, która jest w Polsce.

– We Francji jest jednak trochę inaczej – uważa K. Zięcik. – Obserwuję co dzieje się w Polsce i widzę czasem, jak jedno zwolnienie powoduje efekt domina. Dochodzi bardzo szybko do wielu zmian w innych klubach. We Francji tak nie ma, respektuje się umowy kontraktowe.

Krzysztof Zięcik wciąż pozostaje wielkim fanem Pogoni Szczecin. Doskonale zna sytuację panującą w szczecińskim klubie, śledzi wyniki i odwiedza nasze miasto przynajmniej raz albo dwa razy w roku.

– Grałem w szczecińskim klubie od 7. roku życia, wychowałem się na Marianie Kielcu, tego nie da się wypisać z pamięci. Przeważnie jestem w Szczecinie w okresie wakacyjnym – dodaje K. Zięcik. – Wtedy jest przerwa w rozgrywkach, a jak piłkarze rozpoczynają grę, to coś zawsze wypada i nie mam okazji wpaść na stadion, który od moich czasów wciąż pozostaje niezmienny. ©℗

Wojciech PARADA

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
20
na godz. 09:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Flis przypłynął do Szczecina
Zjazd Młodych Gwiazd 2018 i „Siedem życzeń”
Różankowe urodziny Szczecina
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy