Portowcy zremisowali na wyjeździe z aktualnym mistrzem Polski, a jeden punkt szczecinian można nazwać zarówno szczęśliwym, jak i pechowym. Kolejorz miał przewagę i z łatwością przedostawał się w pole karne granatowo-bordowych, lecz tylko dwa razy pokonał świetnie spisującego się Cojocaru, który co najmniej raz obronił tzw. setkę i to nogą, a dwa razy pomogły mu słupki, ratując od samobójów Huji oraz Koutrisa. Po interwencji VAR-u nie został też uznany gol dla Lecha po mikroskopijnym spalonym... Duma Pomorza natomiast dość nieoczekiwanie objęła prowadzenie i mogła je do przerwy powiększyć mając dwie świetne okazje, lecz uderzenia N'Diayego i Keramitsisa minimalnie minęły bramkę.
Piłkarska PKO BP Ekstraklasa: Lech Poznań - Pogoń Szczecin 2:2 (0:1); 0:1 Kamil Grosicki (15), 1:1 Mikael Ishak (51), 2:1 Leo Bengtsson (89), 2:2 Paul Mukairu (90+1).
Lech: Bartosz Mrozek - Joel Pereira, Alex Douglas, Antonio Milić, Michał Gurgul (76 Joao Moutinho) - Taofeek Ismaheel (76 Leo Bengtsson), Antoni Kozubal (62 Timothy Ouma), Filip Jagiełło, Pablo Rodriguez (82 Yannick Agnero), Luis Palma (82 Kornel Lisman) - Mikael Ishak
Pogoń: Valentin Cojocaru - Linus Wahlqvist, Dimitris Keramitsis (76 Kacper Smoliński), Marian Huja, Leonardo Koutris - Musa Juwara (69 Hussein Ali), Fredrik Ulvestad, Mor N'Diaye, Sam Greenwood (90 Jose Pozo) - Rajmund Molnár (90 Kacper Kostorz), Kamil Grosicki (76 Paul Mukairu)
Żółta kartka: Jagiełło. Sędziował: Wojciech Myć (Lublin). Widzów aż 39 496, w tym pełen sektor gości w granatowo-bordowych barwach.
Spotkanie rozpoczęło się od zmasowanych ataków Lecha, który bez problemów przedostawał się pod szczecińską bramkę i od samego początku sporo pracy miał Cojocaru, broniąc w 6. minucie po rzucie rożnym główkę Milicia, a po chwili groźny strzał Palmy. Pogoń pierwszą akcję miała w 10. minucie, lecz uderzenie zza pola karnego Molnara przeleciało nad poprzeczką. Pięć minut później szczecinianie odebrali rywalom piłkę w środku boiska i ładnie akcję rozegrali Wahlqvist z Juwarą, a egzekutorem z kilku metrów był Grosicki i portowcy objęli prowadzenie, w czym trochę pomógł też rykoszet. Niecałe dziesięć minut później, po rozegraniu piłki przez Molnara i Grosickiego, w świetnej pozycji do podwyższenia wyniku znalazł się N'Diaye, lecz strzelił tuż obok słupka. Po pięciu minutach po kornerze i główce Keramitsisa, piłka ponownie niemal otarła się o poznański słupek. W odpowiedzi, po drugiej stronie boiska, Ishak główkował nad bramką. W 38. minucie doskonałą okazję miał Ismaheel, ale strzał z pola karnego fantastycznie na rzut rożny wybił nogą szczeciński golkiper. Minutę później Palma po ładnym rajdzie uderzył bardzo blisko słupka. W 43. minucie Cojocaru przerzucił piłkę nad poprzeczkę po strzale Rodrigueza, a w doliczonym czasie pierwszej połowy nasz bramkarz ponownie obronił uderzenie tego samego zawodnika.
Po zmianie stron w 49. minucie rumuński bramkarz Pogoni wygrał w świetnym stylu pojedynek sam na sam z Ishakiem, ale po chwili sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, a główny odgwizdał spalonego. Gdyby jednak padł gol, sytuację analizowałby VAR i tak do końca nie jesteśmy pewni rozstrzygnięcia, więc lepiej, że Cojocaru sytuacyjnie odbił piłkę... Dwie minuty później, po bardzo dobrym dośrodkowaniu Palmy, Huja odstąpił od krycia Ishaka i wybiegł w kierunku piłki, by przeciąć jej lot, lecz źle ocenił dystans i mimo iż wyskoczył, nie dosięgnął futbolówki, która trafiła do wspomnianego Ishaka, a ten nie kryty, z kilku metrów doprowadził do wyrównania. Niemal natychmiast po wznowieniu gry granatowo-bordowi mogli odzyskać prowadzenie, lecz w sytuacji niemal sam na sam, Molnar przegrał pojedynek z Mrozkiem i skończyło się jedynie rzutem rożnym. W 60. minucie Palma z około 16 metrów strzelił w okienko krótkiego rogu i fetował efektownego gola, lecz po analizie VAR-u orzeczono minimalny spalony. Sześć minut później Juwara źle podawał do bramkarza, ale od straty gola świetną interwencją uratował Pogoń N'Diaye. Po minucie i akcji Ismaheela oraz strzale Jagiełły, piłka przeleciała między nogami Huji i odbijając się od lewej kończyny, szczęśliwie trafiła w słupek. W 78. minucie Koutris źle podawał do Cojocaru, ale bramkarz ubiegł liczącego na okazję Rodrigueza. Po dwóch minutach rumuński golkiper obronił strzał Ishaka, który po kolejnych trzech minutach uderzył nad poprzeczką. W 86. minucie po ryzykownej i chyba trochę przypadkowej interwencji Koutrisa, piłka trafiła w szczeciński słupek. Minutę później świetnym płaskim strzałem z daleka popisał się Greenwood (Mrozek sparował uderzenie na korner) i była to dopiero pierwsza ekstraklasowa akcja Anglika, który wcześniej wyróżniał się jedynie dobrym wykonywaniem rzutów rożnych, a przypomnijmy, że w poprzednim meczu z Piastem Gliwice, grał jak prawdziwy artysta. Chwilę później z daleka strzelał Smoliński, a poznański bramkarz ponownie dobrze obronił. Jak więc widać, w końcówce oba zespoły grały o komplet punktów! W 89. minucie Jagiełło ładnie wypuścił Bengtssona, który strzałem w dogodnej pozycji strzałem w długi róg dał Lechowi prowadzenie i wydawało się, że losy pojedynku zostały tym sposobem przesądzone. Trener Pogoni Thomas Thomasberg dokonał jednak dwóch ofensywnych zmian „ostatniej szansy" i okazało się, że wprowadzenie Pozo było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, bo Hiszpan w brazylijskim stylu zagrał piłkę do Mukairu, a ten po indywidualnej akcji doprowadził do wyrównania.
Mecze Pogoni z Lechem od zawsze są bardzo zacięte i wywołują ogromne emocje na trybunach oraz boisku, więc nie inaczej było i tym razem, a po nadzwyczaj ostrych starciach poznaniaków, mocno ucierpieli dwaj szczecinianie. Po ataku Kozubala na Grosickiego, nasz kapitan długo rozcierał sobie zewnętrzną część lewego uda, lekko utykając i choć dość szybko rozbiegał uraz, to jednak nie dotrwał do koca zawodów. Jeśli to jest tylko stłuczenie, to nie powinno być większych problemów. Gorzej jednak, jak pojawi się krwiak międzymięśniowy, bo jest to bardzo bolesna dolegliwość, która może skutkować absencją w kilku meczach. Mocno ucierpiał też Greenwood po ciosie łokciem w nos w wykonaniu Jagiełły, za co ten otrzymał tylko żółtą kartkę...
(mij)