W przedostatniej kolejce Orlen Ekstraligi piłkarek nożnych w sobotę o godz. 16 wiceliderująca Pogoń Szczecin (45 pkt.) zagra na wyjeździe z trzecim w tabeli i mającym o punkt mniej Górnikiem Łęczna i mecz ten zadecyduje najprawdopodobniej o srebrnym medalu, a w przypadku zwycięstwa Granatowo-Bordowe będą jeszcze miały cień szansy na złoto!
Aby zdobyć mistrzostwo Polski zespół z grodu Gryfa oprócz wygranej na Lubelszczyźnie musiałby jeszcze w ostatniej kolejce pokonać na Karłowicza wrocławski Śląsk, a ponadto liderująca drużyna Czarnych Sosnowiec (50 pkt.) powinna przegrać oba pojedynki, czyli ze Śląskiem w delegacji oraz z UKS SMS Łódź nad Brynicą. Taki scenariusz jest co prawda mało prawdopodobny, ale złota szansa istnieje...
Realnie walka toczy się jednak o srebro i podopieczne szczecińskiego trenera Piotra Łęczyńskiego zagwarantują sobie wspomniany medal już w sobotę jeśli zatriumfują, natomiast w przypadku remisu będą o krok od wicemistrzostwa. Jeśli jednaj nasz zespół przegra na południu kraju, to teoretycznie straci nadzieje na II miejsce, a prawdopodobnie także opuści podium, na które stara się wskoczyć aktualny jeszcze mistrz Polski GKS Katowice, który po wygraniu dwóch zaległych spotkań (ze Stomilankami Olsztyn 5:0 i Lechem/UAM Poznań 4:1) ma już 42 punkty i lepszy bilans bezpośrednich starć ze Szczeciniankami, bo Pogoń pokonał dwukrotnie.
Mecz w Łęcznej będzie więc niezwykle ważny, a piłkarki Górnika mają jeszcze dodatkową motywację, bo będą chciały pomścić i pocieszyć kolegów klubowych, którzy właśnie zostali przedterminowo zdegradowani z męskiej I ligi. Ciekawostką jest fakt, że w zespole tym wiosną występował wypożyczony z Twardowskiego Patryk Paryzek, a bramki strzegł były Portowiec Łukasz Budziłek (grał też Bartosz Śpiączka, były napastnik Floty Świnoujście, wówczas I-ligowej).©℗ (mij)