Przez tydzień na międzynarodowym szkoleniu sędziów piłkarskich w ramach 63. edycji programu UEFA Centre of Refereeing Excellence (CORE) przebywał w Nyonie w Szwajcarii 32-letni szczeciński arbiter Marcin Janawa, przewodniczący Komisji Szkoleniowej Kolegium Sędziów Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej.
Na co dzień Janawa pełni rolę asystenta w PKO BP Ekstraklasie (najczęściej w trójce ze szczecińskimi bliźniakami: Karolem Arysem jako sędzią głównym i Markiem Arysem na linii, choć nie tylko z nimi), natomiast jako sędzia główny prowadzi mecze IV ligi, ponieważ wybierając specjalizację asystenta, nie można awansować wyżej jako arbiter z gwizdkiem. Co ciekawe, uczestnikiem 1. edycji programu UEFA był m.in. Szymon Marciniak, a w 23. edycji udział wziął jedyny do tej pory sędzia z naszego województwa, czyli wspominany już Marek Arys.
Tego typu kursy UEFA odbywają się regularnie, zaś Polacy są na nie zapraszani co dwa lata. a młodych i utalentowanych kandydatów wybiera Kolegium Sędziów Polskiego Związku Piłki Nożnej. W poprzednich latach z danego kraju zapraszano całe trójki, ale to się zmieniło i obecnie jedzie tylko sędzia główny i jeden asystent. Tym razem oprócz Szczecinianina na szkolenie delegowany został gwiżdżący w Ekstraklasie Marcin Kochanek z Opolskiego Kolegium Sędziów. Ogółem na szkoleniu było 24 arbitrów z 12 krajów. Po powrocie Janawy do Szczecina poprosiliśmy go o krótką wypowiedź.
- Przez 7 dni uczestniczyliśmy w bardzo intensywnych i zróżnicowanych zajęciach - powiedział M. Janawa. - Mieliśmy sporo wykładów, a część prelekcji była połączona z zajęciami praktycznymi. Szczególnie zainteresowały mnie symulacje boiskowe, a polegało to na tym, że razem z Marcinem Kochankiem w trakcie ćwiczeń interwałowych musieliśmy podbiegać do ekranu, na którym wyświetlały się sporne sytuacje boiskowe i to z różnych ujęć, po czym konsultując się po angielsku, musieliśmy dojść do właściwych decyzji. Podczas szkolenia było też wiele testów sprawnościowych oraz szybkościowych, a także z przepisów gry i to też po angielsku. Sędziowie sprawdzani byli również pod kątem ogólnej mobilności ciała i poziomu tkanki tłuszczowej, wskazując poziom profesjonalizmu jaki wymagany jest na najwyższym szczeblu. Dzięki tak wnikliwym badaniom wskazano każdemu, jakie ma jeszcze pole do poprawy. Przydzielono nam też indywidualnych trenerów, dawnych arbitrów, a mną zajmuje się były francuski sędzia Cyril Gringore, który był asystentem słynnego Clementa Turpina podczas finału Ligi Mistrzów w 2022 roku. Pół roku będę pod jego okiem, przesyłając mu regularnie raporty z prowadzonych zawodów. Chciałbym także dodać, że można być dumnym, jak ważnym elementem na najwyższym szczeblu są Polacy, ponieważ instruktorami w trakcie obecnego programu byli dwaj rodacy: Paweł Gil odpowiedzialny za VAR oraz Maciej Wierzbowski, wybitny specjalista od sędziów asystentów, obecnie będący przewodniczący komisji Kolegium Sędziów PZPN. Muszę także regularnie realizować plany treningowe sporządzone przez trenerów fitnessu, zaś sam Cyril przyjedzie też do Polski na jeden z moich meczów. Nasze spotkanie w siedzibie UEFA w Nyonie zwieńczyła bardzo inspirująca wizyta sędziego grupy Elite, Françoisa Letexiera, czyli arbitra ostatniego finału Euro 2024. Podsumowaniem programu CORE będzie kurs konsolidacyjny, na którym chciałbym pokazać, że wiedza i umiejętności zdobyte w tym cyklu szkoleniowym przekładają się na solidne, profesjonalne rezultaty.
Z powodu reprezentacyjnej przerwy M. Janawa nie wie jeszcze jaki ekstraklasowy pojedynek posędziuje w najbliższym czasie. W najbliższy weekend nie zobaczymy go też na żadnym meczu w naszym okręgu, bo weekend spędzi w Pruszkowie, na zjeździe sędziów szczebla centralnego.
- W mojej sędziowskiej pasji wspiera mnie całym sercem żona Ania, a sił i optymizmu dodaje mi też córeczka Helenka - na koniec rozmowy opowiada nam o rodzinnych sprawach obiecujący sędzia. - Gdyby jednak moja połowica sama chciała zająć się sędziowaniem, to... bym się nie zgodził! Mieszkam teraz w Szczecinie lecz pochodzę z Dziwnowa, lecz nie ukrywam tego, a nawet jestem dumny z nadmorskich powiązań. Sportem zajmuje się też mój tata Jerzy Janawa, działający w Ludowym Uczniowskim Klubie Sportowym Bałtyk i regularnie organizujący zawody Dziwnowskiej Ligi Biegowej. Niedyskretnie zdradzę, że bracia z którymi często prowadzę zawody pochodzą z Wisełki i na jednym z meczów spiker ogłosił, iż cała trójka sędziowska przyjechała z wyspy Wolin. Nie była to jednak prawda, bo ja choć mieszkam w Dziwnowie, to jednak nie w tej części położonej na wspomnianej wyspie... ©℗ (mij)