Szczeciński beniaminek, po pechowej porażce przed tygodniem w Bytomiu, tym razem zdobył komplet punktów pod Jasną Górą, w meczu na sztucznej trawie (obficie polewanej wodą przed zawodami) i bez udziału publiczności, z klubem seryjnie wygrywającym na swym stadionie, ale ukaranym ujemnymi punktami i będącym formalnie w stanie likwidacji (likwidowaną Spółkę Akcyjną Skra zastąpiło stowarzyszenie Skra, a PZPN zaakceptował tę roszadę).
II liga piłkarska: SKTA Częstochowa - ŚWIT Szczecin 1:2 (0:1); 0:1 Grzegorz Aftyka (10), 1:1 João Guilherme (56), 1:2 Krzysztof Ropski (67).
ŚWIT: Jakub Rajczykowski - Kacper Nowak (83 Oskar Kalenik), Rafał Remisz, Krzysztof Janiszewski, Robert Obst, Szymon Nowicki (83 Damian Ciechanowski) - Maciej Koziara (83 Jonatan Straus), Kacper Wojdak, Grzegorz Aftyka (70 Dawid Kort) - Szymon Kapelusz (12 Bartłomiej Kasprzak), Krzysztof Ropski
Sędziował: Piotr Pazdecki (Koszalin).
Ostatnio w wyjazdowych spotkaniach Świt już w początkowych fragmentach obejmował prowadzenie i nie inaczej było w Częstochowie, gdy po podaniu Nowaka, Aftyka otworzył wynik pewnym uderzeniem z dystansu, przy którym bramkarz Filip Kramarz był bez szans. Niestety, chwilę później boisko musiał opuścić Kapelusz, któremu odnowił się uraz mięśniowy, bo w poprzednim meczu z bytomską Polonią został bardzo mocno poturbowany. Po golu mecz się wyrównał, ale końcówka pierwszej połowy ponownie należała do Świtu.
Po zmianie stron gospodarze wyrównali po rzucie rożnym i przytomnym strzale Guilherme, ale później szczecinianie dominowali i odzyskali prowadzenie, gdy po dośrodkowaniu Obsta, piłkę do siatki skierował były zawodnik Skry Ropski (w II-ligowym klubie z Częstochowy grał też obecny bramkarz Świtu Rajczykowski). W końcówce gospodarze byli bliscy wyrównania, bo z 16 metrów w poprzeczkę trafił Guilherme, a w doliczonym czasie w sytuacji sam na sam z bramkarzem sfaulowany został jeden z częstochowian i sędzia wskazał na jedenasty metr biegnąc z czerwoną kartką do faulującego Wojdaka, ale na szczęście okazało się, że wcześniej w tej akcji był spalony i przykre dla szczecinian decyzje arbitra nie zostały wcielone w życie. (mij)