Zamykający tabelę zespół ze Skolwina jechał na trudny mecz z wiceliderem, marzącym o zwycięstwie i pozycji przodownika, a po dobrych zawodach i ambitnej grze, Szczecinianie uzyskali cenny wyjazdowy remis i zdobyli pierwszy punkt w obecnych rozgrywkach.
II liga piłkarska: ZNICZ Pruszków - ŚWIT Szczecin 1:1 (1:1); 1:0 Adrian Kazimierczak (30), 1:1 Szymon Kapelusz (34).
ŚWIT: Mateusz Abramowicz - Damian Ciechanowski (81 Aleksander Woźniak), Sebastian Rogala, Dawid Szwiec, Szymon Nowicki - Szymon Kapelusz (59 Konrad Nowak), Kacper Wojdak (81 Maciej Koziara), Mateusz Andruszko, Dawid Kort, Kacper Nowak (71 Jędrzej Góral) - Adam Frączczak (59 Krzysztof Ropski)
Żółte kartki: Dominik Szafrański - Kapelusz. Sędziował: Mateusz Stępniak (Gdańsk). Widzów 800.
Przed meczem nad pruszkowskim stadionem przeszła burza, a zawody rozpoczęły się w deszczu, który po pierwszej połowie nieco zelżał ale w końcówce znów popadało, lecz te trudne warunki nie przeszkodziły podopiecznym trenera Przemysława Cecherza w zdobyciu pierwszego punktu.
Spotkanie rozpoczęło się od ataków gospodarzy, którzy seryjnie egzekwowali rzuty rożne, a pierwszą groźniejszą ofensywną akcję piłkarze ze Skolwina przeprowadzili dopiero po kwadransie, zaś w 23. minucie w obiecującej pozycji znalazł się Frączczak, lecz został zablokowany. W odpowiedzi groźną akcję przeprowadził Michał Borecki, a cztery minuty później przewrotką obok słupka uderzał Jarosław Jach. W 30. minucie zza pola karnego strzelał Bartosz Mazurek i Abramowicz odbił mocno uderzoną piłkę wprost przed siebie, a z sześciu metrów skutecznie dobił ją do siatki Kazimierczak. Po stracie gola Szczecinianie ruszyli do odrabiania strat i w 33. minucie przeprowadzili groźną kontrę, po której strzał Kapelusza został zblokowany na korner. Po chwili z rzutu rożnego precyzyjnie dośrodkował Kort, a Kapelusz główką z bliska doprowadził do wyrównania. W doliczonym czasie pierwszej połowy miejscowi mogli odzyskać prowadzenie ale na szczęście skolwiński golkiper obronił strzał Mazurka.
Druga połowa rozpoczęła się od dwóch groźnych akcji gości i najpierw Frączczak z pola karnego strzelił blisko słupka, a następnie uderzenie zza pola karnego Andruszki sprzed bramki zdołali wybić gospodarze, zaś w odpowiedzi obok szczecińskiej bramki strzelał Tymon Proczek. W 60. minucie po dośrodkowaniu Ciechanowskiego, uderzył dopiero co wprowadzony na boisko Ropski, lecz skończyły się jedynie kornerem. Za minutę groźną solową akcję przeprowadził Andruszko, po czym zaczęła się uwidaczniać przewaga Znicza. W 64. minucie strzał Władysława Ochronczuka z 18 metrów z najwyższym trudem obronił Abramowicz, a osiem minut później Dawid Barnowski uderzył obok bramki, zaś w kolejnej akcji Kazimierczak został zblokowany na korner, po czym w dobrej pozycji z bliska Szafrański strzelił wysoko nad poprzeczką. W 78. minucie po akcji Kazimierczaka z Proczkiem, ten drugi w tzw. 100-procentowej sytuacji, z kąta strzelił obok słupka. Napór Pruszkowian rósł i gospodarze przeprowadzali kolejne groźne ataki; strzał Jana Kosmalskiego został zblokowany na rzut rożny, uderzenie Proczka po rykoszecie skończyło się kornerem, a następnie ponownie przymierzał Kosmalski, lecz tym razem minimalnie niecelnie. Piłkę meczową miejscowi mieli w ostatniej minucie doliczonego czasu, lecz przewrotka Szafrańskiego nie była zbyt mocna i szczeciński bramkarz pewnie złapał piłkę.
Świt dowiózł cenny punkt do końca, bo nie dała się rozmontować szczecińska obrona, którą scementował grający po raz pierwszy w roli klasycznego stopera, pozyskany latem Szwiec, który spisywał się nadzwyczaj pewnie i znacznie lepiej niż w swoich wcześniejszych szczecińskich występach. ©℗ (mij)