W meczu drużyn, które dotychczas nie zdobyły jeszcze punktu, zespół ze Skolwina został w Urszulinie rozgromiony przez rezerwy wojskowych, czyli dotychczasowego outsidera.
II liga piłkarska: LEGIA II Warszawa - ŚWIT Szczecin 5:0 (1:0); 1:0 Karol Kosiorek (19), 2:0 Mateusz Możdżeń (46), 3:0 Oliwier Olewiński (69), 4:0 Bekem Bicki (83), 5:0 Bekem Bicki (85)
ŚWIT: Jakub Rajczykowski - Szymon Nowicki, Aleksander Kifert (70 Aleksander Woźniak), Kacper Wojdak, Dawid Kisły (54 Jędrzej Góral), Damian Ciechanowski (54 Dawid Kort) - Alexander Gorgon, Kacper Żendełek, Mateusz Andruszko, Szymon Kapelusz (54 Kacper Nowak) - Krzysztof Ropski (54 Adam Frączczak)
Sędziował Dawid Muc z Radomia. Widzów 150.
Po niemrawym początku, w 19. minucie po wrzutce Możdżenia z rzutu wolnego, Kosiorek strzałem głową wyprowadził warszawską młodzież na prowadzenie, która po chwili miała trzy okazje na kolejne gole. Najpierw po kontrze jeden ze Szczecinian w ostatniej chwili wybił piłkę na korner, po chwili rykoszet uratował gości i skończyło się jedynie rzutem rożnym, po którym Rajczykowski odbił strzał głową oddany z najbliższej odległości, a przy tej akcji gospodarze reklamowali jeszcze ewentualny rzut karny... Później do głosu na chwilę doszedł Świt, głównie za sprawą Gorgona, którego strzał po rykoszecie trafił w boczną siatkę (skończyło się kornerem), a kolejne uderzenie minęło słupek. Następnie Gorgon wypuścił Ropskiego, którego strzał obronił Jan Bienduga.
Druga połowa rozpoczęła się fatalnie, bo już w pierwszej akcji, przy biernej postawie szczecińskiej defensywy, po podaniu z prawej strony, Możdżeń z bliska podwyższył wynik. Po pięciu minutach szansę na kontaktowe trafienie miał Gorgon ale ponownie po rykoszecie był tylko rzut rożny. Legia mogła podwyższyć rezultat ale po kontrze Możdżeń uderzył nad poprzeczką. Wkrótce padł jednak trzeci gol po strzale niepilnowanego Oliwińskiego, a w 80. minucie Legioniści po raz drugi domagali się jedenastki. W końcówce oglądaliśmy popis warszawskiego rezerwowego Bickiego, który wprost ośmieszał szczecińską obronę strzelając dwa gole, a trzecią groźną sytuację w tym fragmencie gry uratował szczeciński golkiper. Na osłodę w doliczonym czasie strzelał jeszcze Kort ale nad bramką. W Świcie zadebiutował Frączczak i miał przebłyski dobrej gry, lecz w kolegach - oprócz Gorgona - nie znalazł wsparcia, bo brakowało im ochoty do gry, a może po prostu sił i szybkości... ©℗ (mij)