Sobota, 04 kwietnia 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Świt odrobił straty

Data publikacji: 04 kwietnia 2026 r. 19:03
Ostatnia aktualizacja: 04 kwietnia 2026 r. 19:02
Piłka nożna. Świt odrobił straty
Krzysztof Ropski (z prawej) fetuje dwie świąteczne bramki; z gratulacjami spieszy Aleksander Woźniak. Fot. Świt  

W pierwszym meczu pod oficjalnym zwierzchnictwem Patryka Kuranta w roli pierwszego trenera, zrspół ze Skolwina choć przegrywał, potrafił w końcówce odrobić straty i zwyciężył w Wielką Sobotę!

REKLAMA

II liga piłkarska: ŚWIT Szczecin - ZAGŁĘBIE Sosnowiec 2:1 (0:1); 0:1 Patryk Gogół (35), 1:1 Krzysztof Ropski (72), 2:1 Krzysztof Ropski (82).

ŚWIT: Oskar Klon - Damian Ciechanowski (83 Szymon Nowicki), Rafał Remisz, Sebastian Rogala, Dawid Kisły, Aleksander Woźniak - Jurij Tkaczuk (70 Robert Obst), Dawid Kort (70 Grzegorz Aftyka), Kacper Wojdak -  Mikołaj Lebedyński,  Krzysztof Ropski

Żółte kartki: Tkaczuk, Kisły - Szymon Sobczak. Sędziował: Maciej Pelka (Poznań). Widzów 700, w tym blisko 100-osobowa grupa z Sosnowca.

Po ostatniej porażce Zagłębia w Sosnowcu z Rekordem Bielsko-Biała 0:4, podobno kibice znad Brynicy odwiedzili swoich piłkarzy w szatni i zagrozili, że zrobią im krzywdę, jak będą źle grali i może dlatego na początku meczu na Stołczyńskiej inicjatywa należała do gości. Po kwadransie miejscowi zaczęli przeważać i w 15. minucie strzał Korta został zablokowany, a dobitka Ciechanowskiego trafiła w słupek. Pięć minut później centrostrzał Korta - z powodu porywistego wiatru, który odczuwalny był przez pełne 90 minut - trafił w zewnętrzną część poprzeczki. W 26 minucie podobny centrostrzał Tkaczuka Mateusz Kabała wybił z trudem na korner. Trzy minuty potem, p świetnej akcji Woźniaka z Tkaczukiem, Lebedyński główkował w poprzeczkę. Po pięciu minutach na chwilę przebudzili się Sosnowiczanie i najpierw Klon obronił strzał Sobczaka, ale po chwili po rzucie rożnym i zamieszaniu, Gogół z 12 metrów strzelił w okienko krótkiego rogu i Zagłębie objęło prowadzenie.

Skolwinianie długo nie mogli znaleźć odpowiedzi i dopiero po przerwie pierwszą okazję do wyrównania mieli w 51. minucie, lecz Rogala główkował tuż obok słupka. Tuzin minut później, gdy sosnowieckiego golkipera nie było w bramce po interwencji na przedpolu, z linii pola karnego strzelał Ropski, lecz piłkę sprzed bramki wybił głową Kacper Mironowicz. Chwilę później zablokowany został Woźniak. Na dwadzieścia minut przed końcem doszło do zmian, które przesądziły o końcowym wyniku, a Obst oraz Aftyka wnieśli sporo ożywienia do gry. W 72. minucie Aftyka pięknie wrzucił piłkę w pole bramkowe, a Ropski z najbliższej odległości doprowadził do wyrównania. W 79. minucie Lebedyński atakowany przez kilku rywali uderzył niezbyt czysto i piłka minęła słupek. Trzy minuty później Obst po krótkim rajdzie dośrodkował, a Ropski z pola karnego ustalił ostateczny rezultat, choć w doliczonym czasie goście mieli jeszcze dwie szanse, by doprowadzić do remisu, ale najpierw Gogół został zablokowany, a strzał Jewgienija Szykawki obronił Klon. Wspomniany strzelający Białorusin występował m.in. w ekstraklasowej Koronie Kielce, a dodajmy że obroną przyjezdnych dyrygował jako stoper i kapitan długoletni Portowiec Mateusz Matras.

Szalikowcy Zagłębia przejechali daleką drogę, ale wcale nie prowadzili dopingu. Ożywili się tylko na chwilę, wymieniając uprzejmości z fanami Pogoni, reprezentowanymi przez grupę „terrorystów z Niebuszewa" wzmocnioną polickim oddziałem, a spiker chcąc zagłuszyć tę konwersację, zaczął podawać wyniki rozgrywek ligowych w... Kenii. ©℗ (mij)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA