Inauguracja sezonu na Skolwinie była słoneczna dosłownie, a w przenośni tylko na początku, zaś skończyło się pechowo, bo porażką, a gdy słońce zaczęło się zniżać, kibice poznali czym jest plaga komarów...
II liga piłkarska: ŚWIT Szczecin - GÓRNIK Łęczna 2:3 (1:2); 1:0 Krzysztof Ropski (2), 1:1 Adam Deja (8), 1:2 Bartłomiej Korbecki (23), 1:3 Mateusz Hołownia (57), 2:3 Kacper Wojdak (80).
ŚWIT: Mateusz Abramowicz - Dawid Szwiec (58 Aleksander Kifert), Sebastian Rogala, Dawid Kisły (76 Maciej Koziara) - Szymon Nowicki, Alexander Gorgon, Mateusz Andruszko (58 Kacper Żendełek), Kacper Wojdak, Dawid Kort (58 Szyman Kapelusz), Kacper Nowak (58 Jędrzej Góral) - Krzysztof Ropski
Żółte kartki: Rogala, Kisły, Góral, Wojdak - Deja, Jindrzich Novotny, Jakub Myszor. Sędziował Mateusz Stępniak z Gdańska. Widzów 800, w tym ponad 20-osobowa grupa z Łęcznej oraz wiele dziecięcych drużyn z zachodniopomorskich klubów mających umowy partnerskie ze Świtem (przed meczem w kasach zabrakło biletów).
Świt rozpoczął mecz z wieloma debiutantami w składzie i od mocnego uderzenia, bo już w 2. minucie Ropski otrzymał piłkę w polu karnym i niezbyt mocnym strzałem z bliska zdobył inauguracyjnego gola. Skolwinianie poszli za ciosem i dwie minuty później Kort po solowym rajdzie z kilkunastu metrów trafił w słupek, a po chwili Gorgon strzelił tuż nad poprzeczką. Niestety, impet miejscowych szybko się skończył i już w 8. minucie Deja wyrównał pięknym strzałem w samo okienko z ponad 25 metrów. W 23. minucie po zagraniu w polu karnym Korbecki strzelił tuż nad poprzeczką, a po wznowieniu gry goście szybko przejęli piłkę i przeprowadzili niemal identyczną akcję, zaś tym razem Korbecki zakończył ją strzałem pod poprzeczkę i Górnik wyszedł na prowadzenie. Dziesięć minut później po krótko rozegranym rzucie rożnym Nowicki strzelił nad bramką, a tuż przed przerwą Samuel Quainoo przeprowadził rajd zakończony strzałem, obronionym przez Abramowicza.
Druga połowa rozpoczęła się od strzału nad poprzeczką S. Rogali (jako ciekawostkę podajmy, że w Górniku grał wychowanek Błękitnych Stargard Grzegorz Rogala, a także były Portowiec Michał Walski) co działo się w 50. minucie, a siedem minut później Hołownia uderzył z pola karnego i piłka po rykoszecie po raz trzeci wpadła do szczecińskiej siatki. Łęcznianie niemal natychmiast mogli podwyższyć wynik, lecz Novotny z kilku metrów źle uderzył piłkę i przeleciała ona obok słupka. Trener Świtu Marcin Sasal nie miał więc na co czekać i dokonał czterech zmian, co ożywiło grę Szczecinian i w 61. minucie główkę Gorgona z trudem obronił Adam Matysek. Górnicy głęboko się cofnęli (po meczu trener Jurij Szatałow powiedział, że jego podopiecznym zabrakło sił, co nie zdarza się często...) ale groźnych okazji pod ich bramkę nie było zbyt wiele. W 80. minucie po dośrodkowaniu z kornera z bliska główkował Wojdak, a piłka ocierając się o dalszy słupek wpadła do siatki i był to gol kontaktowy. W ostatniej, czwartej minucie doliczonego czasu, Świt miał tzw. piłkę meczową ale mocny strzał Gorgona przeleciał tuż nad poprzeczką.
- Przeciwnika mieliśmy dobrze rozpracowanego i choć bałem się, że możemy wysoko polec, to jednak graliśmy dobrze, wypracowując sobie sporo sytuacji, a rywale mieli tylko trzy okazje po naszych stratach i wszystkie wykorzystali ale do końca walczyliśmy o remis - powiedział M. Sasal.
Szkoleniowiec powiedział jeszcze o bulwersującej sprawie, bo podobno do Górnika dotarła kaseta ze stałymi fragmentami gry Świtu, a stało się to za sprawą szczecińskiej telewizji w likwidacji. Warto by tę sprawą wyjaśnić, a na stadionie przydałoby się też odkomarzanie... ©℗ (mij)