środa, 20 czerwca 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Sportowe wyzwania Bartosza Ławy (ROZMOWA)

Piłka nożna. Sportowe wyzwania Bartosza Ławy (ROZMOWA)

Piłka nożna. Sportowe wyzwania Bartosza Ławy (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-03-16 12:02
Ostatnia aktualizacja: 2017-03-16 12:10
Wywietleń: 569 224085

Rozmowa z Bartoszem Ławą, piłkarzem Chemika Police

Podczas nadchodzącego weekendu zainaugurowane zostaną rozgrywki piłkarskiej V ligi, a transferowym hitem w tej klasie rozgrywkowej było pozyskanie przez Chemika Police dwóch byłych piłkarzy Pogoni Szczecin, Bartosza Ławy (jesienią Vineta Wolin) i Ediego Andradiny (ostatnio Mewa Resko).

– Co zadecydowało o pańskim odejściu z III-ligowej Vinety Wolin? – zapytaliśmy Bartosza Ławę

– Wcześniej podjąłem decyzję, że po zakończeniu rundy jesiennej rozstaję się z klubem z Wolina, bo nie dam już rady grać dla Vinety na satysfakcjonującym poziomie. Mam już swoje lata, a z wiekiem przychodzą inne priorytety. Nie ukrywam, że główną przeszkodą były dalekie podróże do Wolina oraz na III-ligowe wyjazdy.

– Dlaczego postanowił pan kontynuować karierę w Chemiku Police?

– To zasługa… Pogoni Szczecin, która w ubiegłym roku podpisała umowę patronacką z polickim klubem. Bardzo długo Dariusz Adamczuk, Maciej Stolarczyk i Robert Kolendowicz namawiali mnie, bym pomógł Chemikowi, aż w końcu się zgodziłem pograć przez pół sezonu. Dalej w przyszłość nie wybiegam, a o tym co będzie później, zdecyduję w lipcu.

– Oprócz pana Chemika wzmocnił także drugi były portowiec, Edi Andradina, lecz nie widzieliśmy go w sparingach…

– Powinien jednak wiosną grać w Chemiku, ale to jego proszę pytać o tę sprawę. Dodam tylko, że on skierował się w stronę Polic z podobnego powodu co ja, czyli za sprawą Pogoni.

– Jaki cel postawiono przed pana nowym zespołem?

– Chcemy walczyć o awans, a nasze apetyty uzasadnia dobra pozycja wyjściowa po jesieni i kontakt punktowy z miejscami premiowanymi awansem. Przyznam jednak, że niezbyt dobrze znam V-ligowe realia i jest pewna niewiadoma. Przedsezonowe sparingi ze Świtem Skolwin i Przodkowem wypadły bardzo dobrze, co nastrajało nas optymistycznie, ale przegrany mecz Pucharu Polski z Kluczevią okazał się dla nas zimnym prysznicem.

– Jak Chemik prezentuje się pod względem organizacyjnym?

– Jest to zasłużony klub, kierowany przez kompetentnych ludzi i dobrze zorganizowany, a z tego co wiem, nie ma zaległości finansowych, stanął na nogi po krachu jakim było wycofanie się z III ligi. Współpraca z Grupą Azoty i z Pogonią też wpływa na możliwości Chemika, którego stać na grę wyżej niż V liga.

– Co słychać u V-ligowych rywali?

– Po I rundzie prowadzą rezerwy Błękitnych Stargard i Rega Trzebiatów, a my jesteśmy za nimi na III miejscu. W czołówce są też szczecińskie kluby, czyli prowadzona przez byłego piłkarza Pogoni, Radosława Bilińskiego Stal, oraz odmłodzona Arkonia. Z tego klubu odeszło czterech doświadczonych zawodników i w nieelegancki sposób pozbyto się mojego kolegi, trenera Arkadiusza Kondraciuka, którego zastąpili Robert Jurszo i Tomasz Brzozowski. Postaram się pokazać włodarzom Arkonii, że popełnili błąd…

– Spogląda pan na tabelę IV ligi, o awans do której walczycie?

– Już przed tygodniem IV-ligowcy rozpoczęli wiosenne rozgrywki, a zdecydowanym liderem jest Energetyk Gryfino. W czołówce są także dwa kluby szczecińskie, Hutnik i Jeziorak. Ten pierwszy, prowadzony przez byłego piłkarza Pogoni Szczecin, Arkadiusza Jarymowicza, wypożyczył zimą Mateusza Kowalczyka z Chemika i Mateusza Gejdyka z Morzycka Moryń, a na inaugurację zremisował z Dębem Dębno. Natomiast ekipie z Załomia udało się utrzymać czołowego strzelca Mateusza Chlibyka, którego zimą kusił Świt Skolwin, ale przed tygodniem Jeziorak uległ na wyjeździe Polskiemu Cukrowi Kluczevii, która ma słodkiego sponsora o czym świadczy nazwa.

– Ciężko nam było się skontaktować, a pana koledzy mówili, że to dlatego, iż trenuje pan jazdę rowerem przed zawodami triathlonu, które mają się odbyć 6 maja na Majorce…

– To prawda, bo zamierzam na tej hiszpańskiej wyspie wystartować w Triathlonowej Ćwiartce, w której trzeba przepłynąć półtorej kilometra, 40 kilometrów przejechać rowerem i 10 kilometrów przebiec. Po zakończeniu wysokiego piłkarskiego wyczynu przed dwoma laty, postanowiłem szukać nowych wyzwań, by być w ruchu i pierwszy wybór padł na siatkonogę oraz… półmaratony. Właśnie niedawno przebiegłem taki w Barcelonie, gdzie pojechałem z grupą przyjaciół, a w gronie tym byli także znani z piłkarskich boisk: Olgierd Moskalewicz, Robert Kolendowicz i Tomasz Podobas. Niedługo, bo już 2 kwietnia wystartuję w kolejnym półmaratonie; tym razem bliżej, bo w Berlinie. Natomiast w triathlonie majowy występ na Majorce będzie moim debiutem w tej trudnej dyscyplinie.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
22
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Strefa kibicowała naszym
Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Finalistki Gryfii na plenerze literackim
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy