W piłkarskiej III lidze na plan pierwszy wysunął się zremisowany mecz w Świnoujściu i to nie tylko ze względu na grę zespołów z czołówki, lecz głównie z powodu pozaboiskowych incydentów. W zachodniopomorskich derbach Kluczevia rozgromiła nad morzem gospodarzy, a drugi stargardzki klub przegrał na własnym boisku.
FLOTA Świnoujście - ELANA Toruń 2:2 (1:0); 1:0 Aron Stasiak (23), 1:1 Aleksander Kowalski (88), 2:1 Patryk Paczuk (90), 2:2 Kacper Kamiński (90+12).
Na stadionie im. Leszka Zakrzewskiego w Świnoujściu kibice zobaczyli mecz twardy, momentami szorstki, ale długo trzymany w ryzach. Było więcej walki niż finezji oraz więcej pojedynków niż sytuacji bramkowych, a goście wywieźli cenny punkt z wyspy Uznam.
Po pierwszej części gry, która obfitowała w ostrą fizyczną grę, z prowadzeniem do szatni schodzili zawodnicy Floty. Mecz był raczej z gatunku tych, które lubią koneserzy męskiej gry, aniżeli miłośnicy finezyjnych prób rozegrania piłki. Druga połowa przez długi czas wyglądała jak kopia pierwszej. Dużo fizycznej gry i niewiele konkretów pod bramkami. Do około 65. minuty spotkanie nie rozpieszczało tempem ani liczbą okazji. Wówczas na trybunach i również na płycie boiska doszło do skandalicznych ekscesów, które opiszemy w osobnym akapicie. Wracając do wydarzeń sportowych. dodajmy, że bramkarze pozostawali praktycznie bezrobotni, a arbiter nie miał powodów do częstych interwencji, bo mimo ostrej gry, zawodnicy trzymali się w granicach przepisów i szanowali się nawzajem. Przełom przyszedł po kontrowersyjnej decyzji sędziego w końcówce w jednej ze spornych sytuacji, gdy faulowany był naszym zdaniem zawodnik Floty, a odgwizdano przewinienie na korzyść gości. Po rzucie wolnym Elana doprowadziła do zamieszania w polu karnym i wyrównała na 1:1. Gospodarze odpowiedzieli błyskawicznie i tuż po wznowieniu gry Flota ponownie objęła prowadzenie, wykorzystując moment dekoncentracji rywali. Stadion odżył, a wydawało się, że trzy punkty zostaną w Świnoujściu. Końcówka była jednak nerwowa. Elana nie odpuszczała i do samego końca naciskała, a doliczony czas gry był długi, między innymi przez przerwy związane z wydarzeniami na trybunach. Flota starała się grać ostrożnie, unikając fauli w okolicach własnego pola karnego. Mimo to, w niemal ostatniej akcji meczu, w ostatniej minucie doliczonego czasu, goście doprowadzili do wyrównania.
- Doceniam rywali, którzy grali do samego końca - mówił po meczu trener Floty Karol Szweda. - Na początku chciałem podziękować przede wszystkim naszym kibicom za to wsparcie, jakie czuliśmy z ich strony. Na pewno ta energia była bardzo potrzebna, bo wiedzieliśmy, że zmierzymy się z bardzo solidnym przeciwnikiem i tak też ta gra wyglądała na boisku. Obie drużyny walczyły i dlatego to widowisko dobrze się oglądało, myślę że zarówno kibicom jak i nam trenerom.
Skandal na trybunach!
Osobny, bardzo niepokojący rozdział tego meczu to wydarzenia z trybun. Około 65. minuty na boisko wtargnęli kibice gości - od niedawna zaprzyjaźnieni ze szczecińską Pogonią - uprzednio demolując ogrodzenie. Według relacji świadków, w tym momencie powinna zareagować ochrona, jednak interwencji zabrakło. Doszło do starcia agresywnych fanów z Torunia z kibicami Floty. Policja weszła do akcji dopiero po kilku minutach i właśnie ten sposób działania budzi największe kontrowersje. Najpierw użyto armatki wodnej wobec sektora gości i powracających do niego kibiców Elany, lecz nie przyniosło to większego efektu, bo kibice z Torunia po prostu wracali na swoje miejsca. W tym samym czasie fani gospodarzy nie podejmowali pościgu ani dalszej eskalacji, a mimo tego, to właśnie oni zostali potraktowani wyjątkowo ostro przez policję. Gaz pieprzowy użyty w interwencji unosił się w powietrzu do samego końca meczu, bo wylano go naprawdę sporo. Z boku wyglądało to co najmniej irracjonalnie: najpierw fani gospodarzy zostali zaatakowani, potem zachowywali względny spokój, a ostatecznie to oni najmocniej odczuli działania służb. Oglądając z boku tę sytuację można postawić tezę, że interwencja policji jedynie zaogniła sytuację na sektorze Floty, a działania policyjne zostały odebrane jako traktowanie skrajnie niesprawiedliwe. Ta sytuacja wymaga dokładnego wyjaśnienia, bo cień po tym skandalu przykrył naprawdę interesujące widowisko sportowe.
WYBRZEŻE REWALSKIE Rewal - POLSKI CUKIER KLUCZEVIA Stargard 0:4 (0:3); 0:1 Fabian Pach (11), 0:2 Dmytro Jefimienko (25), 0:3 Filip Balcewicz (39), 0:4 Kamil Bartoszyński (66).
Zachodniopomorskie derby w Pobierowie rozstrzygnęły się praktycznie już w pierwszej połowie, a gospodarze już chyba się pogodzili z degradacją, natomiast słodka ekipa gości walczy korespondencyjnie z Flotą o miano najlepszej ekipy województwa.
BŁĘKITNI Stargard - VICTORIA Września 2:3 (2:0); 1:0 Jakub Duda (6), 2:0 Jakub Duda (18), 2:1 Arkadiusz Wolniewicz (48), 2:2 Arkadiusz Wolniewicz (64), 2:3 Arkadiusz Wolniewicz (85).
Stargardzianie grają w tym sezonie dość chimerycznie, a tym razem potrzebowali niewiele więcej czasu niż kwadrans, by prowadzić 2:0 po golach Dudy. Niestety, po przerwie klasycznym hat-trickiem popisał się zawodnik Victorii Wolniewicz i goście w końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę.
POGOŃ II Szczecin - WIKĘD Luzino mecz został przełożony na 15 kwietnia (godz. 15)
©℗ (km)