W piątek na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie odbyła się ceremonia pogrzebowa legendarnego piłkarza Pogoni Szczecin, Świętej Pamięci Mariana Kielca, podczas której nie wszyscy pomieścili się w cmentarnej kaplicy, a po modlitwach kondukt żałobny udał się pieszo na miejsce wiecznego spoczynku, zaś dla starszych i mniej sprawnych przygotowano autokary, bo trasa była dość długa.
Ludzi było bardzo dużo, rodzina i przyjaciele, świat sportu, kibiców, mediów, a nawet polityki. Wszystkich można było jednak opisać w trzech słowach: „Społeczność Pogoni Szczecin". Pełno było symboli Dumy Pomorza i granatowo-bordowych szalików. „Pogoń - Marian! Pogoń - Marian!" - długo skandowano, co zaintonował znany sędzia Krzysztof Czemarmazowicz. Bo Marian Kielec Pogoń miał w sercu, a czym wspominał nad grobem Jego wnuk, mówiąc, że Dziadek po przedwczesnym zakończeniu gry na Twardowskiego, miał intratne oferty kontraktów ze znanych klubów, także zagranicznych, ale wszystkim odmawiał, bo... to nie spodobałoby się szczecińskim kibicom.
- Dziękuję Pogoni, a Pogoń to wy wszyscy, którzy tu przyszliście! - zakończył wnuczek.
Kapłan prowadzący ceremonię powiedział, że szczególnie teraz, w Wielkim Poście, podążamy do Jezusa, a Marian już przekroczył próg, zaś nasze z nim rozstanie jest tylko przejściowe i możemy spotkać się tam, gdzie otarte będą wszelkie łzy, a pozostanie bezgraniczna radość. Ksiądz wspominał też różne wydarzenia z życia Mariana Kielca i podkreślał, że stale lobbował za Pogonią i dodał na koniec, że tego lobbingu zapewne nie zaprzestanie, tam gdzie jest teraz...
- Do zobaczenia Marian!
Przyjaciele z „Kuriera Szczecińskiego"