Niedziela, 30 listopada 2025 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Pogoń utknęła we mgle

Data publikacji: 29 listopada 2025 r. 22:38
Ostatnia aktualizacja: 29 listopada 2025 r. 23:37
Piłka nożna. Pogoń utknęła we mgle
Fot. Pogoń Szczecin SA  

Pojedynek na Górnym Śląsku toczył się na mocno zamglonym stadionie, ale na przedmeczowe zapytanie arbitra, przedstawiciele obu klubów oświadczyli, że chcą rozegrać zawody. Na boisku natomiast - szczególnie w pierwszej połowie - szczecińscy defensorzy zachowywali się jak przysłowiowe dzieci we mgle, rażąc bezradnością... Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem katowiczan, mimo że to portowcy zdecydowanie częściej byli w posiadaniu piłki, choć była to wybitnie jałowa optyczna przewaga, nie przekładająca się na podbramkowe sytuacje i groźne strzały.

REKLAMA

Ekstraklasa piłkarska: GKS Katowice - POGOŃ Szczecin 2:0 (2:0); 1:0 Adam Zrelak (7), 2:0 Bartosz Nowak (37).

GKS: Rafał Strączek - Alan Czerwiński (88 Alan Bród), Marten Kuusk (12 Grzegorz Rogala), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galan - Eman Marković (65 Marcel Wędrychowski), Jesse Bosch, Mateusz Kowalczyk (46 Kacper Łukasiak), Bartosz Nowak - Adam Zrelak (65 Ilja Szkurin)

POGOŃ: Valentin Cojocaru - Linus Wahlqvist, Dimitris Keramitsis, Marian Huja, Benjamin Mendy (64 Leonardo Koutris) - Adrian Przyborek, Fredrik Ulvestad, Jan Biegański (75 Jose Pozo), Sam Greenwood (46 Musa Juwara) - Rajmund Molnar (46 Paul Mukairu), Kamil Grosicki (70 Patryk Paryzek)

Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków). Widzów: 11 369.

Już w 7. minucie Galan, mimo asysty Przyborka, posłał dalekie dokładne dośrodkowanie, a Zrelak, nie niepokojony przez Huję, ładną główką dał GKS-owi prowadzenie. Po sześciu minutach szczecinianie reklamowali rękę w polu karnym rywali, ale sędzia miał inne zdanie i wydaje się, że decyzja była słuszna. W 20. minucie, z ponad dwudziestu metrów, strzelał Greenwood, a Strączek z trudem wybił piłkę. Dziesięć minut później długą akcję szczecinian zwieńczył Grosicki wycofaniem piłki do Biegańskiego, który z kilkunastu metrów trafił w poprzeczkę. Po chwili bardzo mocno z dalszej odległości strzelał Przyborek, ale nieco obok bramki. Pół godziny po pierwszym golu, gospodarze przeprowadzili kontrę, a Zrelak (czy aby w momencie otrzymania futbolówki nie był na spalonym...?) dokładnie podał do Nowaka, który z bliska posłał piłkę do siatki, podwyższając rezultat. Trzy minuty później Grosicki z ostrego kąta oddał bardzo niecelny strzał. W 45. minucie uderzenie Przyborka zostało zablokowane, a następnie Greenwood z pierwszej piłki strzelił tuż obok słupka. W ostatniej doliczonej minucie pierwszej połowy, mocny strzał Biegańskiego przyjął na głowę jeden z katowiczan, co skończyło się nokdaunem.

Zaraz po przerwie Pogoń zaatakowała i po dalekim podaniu Przyborka, Grosicki nie opanował piłki, lecz ta trafiła do Juwary, który przegrał pojedynek twarzą w twarz ze Strączkiem, a próbujący dobijać Mukairu został zablokowany. W 49. minucie pod drugą bramką obroniony został strzał Markovicia, a po chwili w świetnej pozycji znalazł się Bosch, lecz Cojocaru fantastycznie obronił. W 53. minucie Juwara strzelił z rzutu wolnego bardzo blisko słupka, a w kolejnej akcji Grosicki sprytnie przepuścił piłkę do Mukairu, lecz atak ten został zastopowany przez gospodarzy. W 58. minucie po składnej zespołowej akcji, Zrelak w niemal 100-procentowej pozycji, z bliska główkował tuż koło słupka. Po tej akcji katowiczanie cofnęli się do głębokiej defensywy i portowcy praktycznie nie opuszczali połowy GKS-u, ale niewiele z tego wynikało. W 77. minucie obok bramki uderzył Przyborek, a najlepszą okazję granatowo-bordowi mieli siedem minut później, gdy po wielopodaniowej akcji, strzał Wahlqvista nie dotarł do celu. Nieco później zablokowany został Pozo, którego wejście na boisko wprowadziło nieco ożywienia.

W szczecińskiej drużynie zawiedli szczególnie ci gracze, którzy pozyskani latem, awizowani byli jako gwiazdy. Całkiem niewidoczny był Molnar, a Greenwood popisał się jedynie dwoma dość dobrymi strzałami, a to trochę mało, jak na zawodnika z najwyższej angielskiej klasy rozgrywkowej. Po raz pierwszy w wyjściowym składzie zagrał mistrz świata sprzed lat Mendy, ale też nie był to rewelacyjny występ, choć w miarę poprawny. Kapitan Grosicki tym razem swoją grą nie dał klubowym władzom do zrozumienia, że zasługuje na nowy kontrakt na lukratywnych warunkach...

Na katowickiej ławce rezerwowych siedziało aż trzech byłych portowców; pozyskani latem Łukasiak (wszedł po przerwie) i Wędrychowski (pojawił się na boisku w drugiej połowie) oraz Dawid Kudła. Po kwadransie gry w katowickich barwach rozpoczął zawody były obrońca Błękitnych Stargard Rogala.

Sobotnia porażka nie jest zbyt dobrym prognostykiem przed wtorkowym meczem 1/8 finału Pucharu Polski portowców z łódzkim Widzewem, który rozpocznie się na Twardowskiego o godz. 20.30... ©℗ 

(mij)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA