piątek, 26 kwietnia 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Pogoń ma liczby, nie ma wyników

Piłka nożna. Pogoń ma liczby, nie ma wyników

Piłka nożna. Pogoń ma liczby, nie ma wyników
Data publikacji: 2017-11-30 19:38
Ostatnia aktualizacja: 2017-12-01 12:58
Wywietleń: 1569 303310

Piłkarze Pogoni Szczecin zdobyli w 17 meczach zaledwie 10 punktów, odpadli z rywalizacji o Puchar Polski na poziomie 1/8 finału, strzelają najmniej goli, najwięcej ich tracą. Do bezpiecznej strefy tracą osiem punktów, a ponieważ mają gorszy bilans rozegranych spotkań, zarówno z Termaliką, jak i Sandecją, to w praktyce do odrobienia mają aż dziewięć punktów.

Teoretycznie jest to nie do odrobienia, jednak jeśli spojrzeć na suche statystyki ze wszystkich rozegranych w tym sezonie meczów, to wychodzi na to, że Pogoń przy wcale nie tak dużych korektach i wcale nie tak dużych wzmocnieniach, jak pozornie mogłoby się wydawać, jest w stanie zdobywać tych punktów znacznie więcej.

Sumując statystyki wszystkich dotąd rozegranych spotkań, biorąc pod uwagę oddane strzały, celne strzały, otwierające podania, celne podania w pole karne, kontakty z piłką w polu karnym, to wychodzi, że Pogoń powinna z 19 dotąd rozegranych spotkań (włącznie z dwoma meczami w Pucharze Polski) przegrać maksymalnie pięć, a tylko dwa w sposób absolutnie bezdyskusyjny.

Dwa mecze zdecydowanie dla rywala

Na 19 meczów Pogoń zanotowała gorsze statystyki jedynie w spotkaniach: z Wisłą Kraków (dwukrotnie), Zagłębiem Lubin, Termaliką Nieciecza i Legią Warszawa. Jedynie w meczach z Zagłębiem i ostatnim z Wisłą przewaga przeciwnika była bardzo wyraźna. W tych meczach rywal wygrywał w pełni zasłużenie, ale już w każdym innym spotkaniu o ostatecznej ocenie, często bardzo negatywnej, decydował w głównej mierze bardzo zły wynik.

To wcale nie znaczy, że Pogoń nie zdobywa punktów jedynie przez brak szczęścia. Absolutnie nie. Najlepszym na to przykładem jest ostatnie spotkanie z Piastem Gliwice, które kibicom pozostało świeżo w pamięci. Wynik 2:2 absolutnie nie odzwierciedlał przebiegu meczu. Pogoń powinna to spotkanie wygrać 4:1 i wtedy taki rezultat byłby sprawiedliwy.

Nie stało się tak, bo trzech znakomitych sytuacji w końcówce nie wykorzystał Łukasz Zwoliński, a Łukasz Załuska na jeden celny oddany strzał przez rywala wpuścił aż dwa gole. To nie o to chodzi, by szukać winnego. Zwoliński poza fatalną skutecznością zademonstrował wielką wolę walki, odbierał piłki rywalom na połowie przeciwnika, grał z dużym poświęceniem, natomiast Załuska zainicjował akcję, po której Pogoń zdobyła drugiego gola.

Zawodzą dwa, trzy ogniwa

Problem w tym, że niemal w każdym meczu znajduje się w Pogoni jeden, dwóch lub trzech piłkarzy, którzy niweczą wysiłek całej drużyny. Działo się tak niekoniecznie z ich winy, nie zawsze piłkarze ustawiani byli na swoich optymalnych pozycjach, nie zawsze wytrzymywali presję, nie zawsze powinni w ogóle być w tej drużynie, jednak zdecydowanie łatwiej o optymizm w tak dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazła się obecnie Pogoń, gdy statystyki mówią, że rywal niekoniecznie bywał zawsze lepszy. Przeważnie to Pogoń miała przewagę, stwarzała sytuacje, oddawała strzały, przedostawała się z piłką w okolice pola karnego.

Jeżeli Pogoń będzie miała na wiosnę dwóch lub trzech klasowych piłkarzy na pozycjach, przez które najczęściej nie wygrywaliśmy meczów, to perspektywa kolejnej rundy wcale nie musi wyglądać w tak czarnych kolorach, jakie rysują się przez pryzmat aktualnej tabeli.

Gdyby przyznawać punkty jedynie ze względu na statystyki, czyli: strzały, strzały celne, otwierające podania, celne podania w pole karne, kontakty z piłką w polu karnym, to Pogoń w 17 ligowych meczach wygrałaby przynajmniej osiem spotkań, a cztery mogłaby zremisować. Tak mówią suche liczby.

Powinno być 28 punktów

Dałoby to portowcom 28 punktów i trzecie miejsce w tabeli – tuż za Górnikiem i Legią, a przed Koroną. Ponadto gdyby wziąć pod uwagę jedynie suche statystyki, to Pogoń powinna bez kłopotów pokonać Bytovię i awansować do ćwierćfinału Pucharu Polski, w którym we wtorek zakończyłaby rywalizację z Legią Warszawa.

Pogoń w przerwie letniej nie oceniła dobrze sytuacji na wszystkich pozycjach w drużynie. Większość z nich jest dobrze obsadzona, jest grupa utalentowanej młodzieży, której rozwój został przyhamowany przez fatalną sytuację w tabeli, fatalne nastroje i perspektywy.

Braki na dwóch, trzech pozycjach powodują, że statystyki nie przekładały się na dobre wyniki. Można jednak te błędy próbować naprawić. Pogoń nie będzie już w obecnym sezonie bić się o czołowe miejsca w ekstraklasie, ale wyciągając wnioski z popełnionych błędów można będzie uniknąć degradacji. Jest to możliwe.

Pogoń zasłużenie przegrała mecze z Zagłębiem w Lubinie i z Wisłą w Krakowie, toczyła dość wyrównane mecze z Wisłą, Termaliką i Legią w Szczecinie. To są te mecze, w których zarówno wyniki, jak i statystyki były po stronie rywala.

Więcej otwierających podań od Legii

Z tą ostatnią zanotowała sześć otwierających podań przy zaledwie jednym rywala, zanotowała dwa razy więcej celnych podań w pole karne przeciwnika. Pogoń w meczu z Legią była groźniejsza, ale oddawała mniej celnych strzałów (skuteczność napastników) i popełniała fatalne błędy indywidualne w defensywie (źle oceniony transfer Laszy Dvaliego).

Ze statystyk wynika, że Pogoń powinna cztery mecze zremisować: z Piastem Gliwice, Jagiellonią Białystok, Lechią Gdańsk i Wisłą Płock. Mecz z Lechią był faktycznie zremisowany. Z Piastem Pogoń odniosła szczęśliwe zwycięstwo, natomiast w konfrontacji z Jagiellonią o wygranej gości zadecydował fatalny, indywidualny błąd w końcówce meczu Jarosława Fojuta. Na odrobienie strat nie było nawet czasu.

W Płocku Pogoń oddawała mniej strzałów, ale miała więcej otwierających podań, podań w pole karne i kontaktów z piłką w polu karnym. To był słaby mecz portowców, w którym nie dochodzili do pozycji strzeleckich, ale pozwalali na to przeciwnikowi (6-15 w strzałach, 1-6 w celnych strzałach).

Wygrane w słabych meczach

Absolutnie zadziwiającą rzeczą jest fakt, że Pogoń wygrała dotąd dwa mecze, jeden z nich z przebiegu gry w sposób szczęśliwy (Piast), a drugi po ewidentnych własnych błędach przeciwnika (Arka). Pogoń w wygranym 3:0 meczu z Arką miała przewagę, ale bardzo nieznaczną.

To był słaby mecz z obu stron, żadna z drużyn nie wykonała otwierającego podania, Pogoń zdobywała gole po rzutach karnych i strzale samobójczym. Zdobyła trzy gole i oddała trzy celne strzały, w tym dwa z rzutów karnych. Te liczby najlepiej pokazują, jak niewiele działo się na boisku, ale wynik był przecież znakomity i całkowicie zamazujący rzeczywisty obraz.

Pogoń w meczach rundy jesiennej rozgrywała mecze, kiedy przewaga w sytuacjach bramkowych była zdecydowanie po jej stronie i były to paradoksalnie mecze przegrane i to nawet bardzo wysoko. W meczu z Cracovią Pogoń oddała 20 strzałów przy 8 rywala, wykonała siedem otwierających podań przy zaledwie jednym rywala, wykonała 19 celnych podań w pole karne, przy 4 rywala. Patrząc na suche liczby, to wynik 3:0 powinien być dla portowców, a było odwrotnie.

Trzy celne strzały – trzy gole

To samo było w meczu ze Śląskiem. Pogoń oddała aż dziewięć celnych strzałów, a rywal tylko trzy i każdy trafił do bramki Załuski. Ponadto Pogoń wykonała więcej otwierających podań, celnych podań w pole karne przeciwnika, Śląsk miał zaledwie trzy celne podania w pole karne Załuski, zagrażał niewiele razy, a wygrał 3:0. Wygrał, bo miał skutecznego napastnika w składzie (Robak), a Pogoń nie dość, że takiego nie miała, to blok środkowych obrońców z konieczności stanowili nominalni prawi obrońcy (Rapa, Rudol).

Pogoń miała też wyraźną przewagę w innych przegranych meczach: z Sandecją i Górnikiem, a także w zremisowanych: z Lechem i Koroną. Lech w spotkaniu z Pogonią wykonał jedno otwierające podanie i dwa celne podania w pole karne, Korona natomiast nie miała ani jednego otwierającego podania i też tylko dwa celne podania w pole karne rywala. Pogoń zmusiła tych rywali do głębokiej defensywy, ale wygrać meczu nie umiała. Nie umiała nawet w tych spotkaniach zdobyć gola, bo brakowało skutecznego napastnika.

Szczęście portowców szczególnie opuściło po pierwszej przerwie reprezentacyjnej. To wtedy słabiej zaczął grać Dawid Kort, dość szybko stracił miejsce w składzie, bez niego w wyjściowej jedenastce Pogoń nie wywalczyła nawet punktu, a takich meczów rozegrała aż siedem.

Pogoń zatem potrzebuje nie tylko napastnika, środkowego obrońcy, ale też koniecznie dobrego ofensywnego pomocnika. Może będzie takim piłkarzem na wiosnę Kort, a jeżeli nie on, to musi być ktoś inny. ©℗

Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

Komentarze

wi fi
Problem zaczął się od meczów w strefie mistrzowskiej w końcówce ub. sezonu. Pogoń powtórzyła swój ulubiony numer (każdy wie jaki) a cała reszta to już jest sprawiedliwa kara za nieróbstwo , niechlujstwo i olewanie jedynych żywicieli (czyli widzów)! Żadna statystyka nic nie pomoże obecny skład - wypierpapier do okręgówki !
2017-12-01 12:04:04

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
13
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Strajk nauczycieli przed Urzędem Wojewódzkim
Motocykliści dzieciom
Wspierali nauczycieli
Poprzedni Następny

Nekrologi

Sonda

Czy do września rząd porozumie się z nauczycielami ws. płac i strajk w oświacie nie zostanie wznowiony?

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie