III-ligowa Kluczevia dwukrotnie prowadziła z I-ligową Pogonią, lecz tracąc wygraną w doliczonym czasie drugiej połowy i przegrywając w ostatniej minucie dogrywki, mimo heroicznej walki, odpadła z rozgrywek Pucharu Polski szczebla centralnego.
I runda piłkarskiego Pucharu Polski: KRAJOWA GRUPA SPOŻYWCZA POLSKI CUKIER KLUCZEVIA Stargard - POGOŃ Siedlce 2:3 (2:2, 1:0); 1:0 Rian da Silva de Melo (45 karny), 1:1 Ernest Dzięcioł (52), 2:1 Dmytro Jefimenko (84), 2:2 Sebastian Szczytniewski (90+3), 2:3 Filip Kendzia (120).
Kluczevia: Przemysław Matłoka - Jakub Duda, Filip Balcewicz (78 Patryk Baranowski), Hubert Sadowski, Miguel Alcantara, Mateusz Bąk (90 Borys Jesionowski) - Rian da Silva de Melo, Robert Obst (65 Mateusz Kaczorek), Marcin Gawron, Aron Stasiak (65 Dmytro Jefimenko) - Kacper Pietrzyk (78 Fabian Pach)
Czerwone kartki: Gawron (71. minuta, za drugą żółtą), Bąk (120. minuta, już po zejściu z boiska na ławce rezerwowych za krytykę orzeczeń sędziowskich). Żółte kartki: Gawron 2, Obst, Duda - Szymon Kobusiński, Damian Jakubik, Szczytniewski. Sędziował Dorian Skwara z Łodzi. Widzów 800.
Pierwsza połowa długo była wyrównana, a w ostatniej akcji tej części gry, Obst przeprowadził kontrę na prawym skrzydle i podał piłkę w pole karne, gdzie sfaulowany został Pietrzyk, zaś jedenastkę bardzo pewnie wykorzystał Rian. Na drugą połowę I-ligowcy mocno się zmobilizowali, a na boisku pojawił się dwukrotny mistrz kraju, zdobywca Pucharu Polski oraz Superpucharu Maciej Rosołek (wszystkie trofea w barwach Legii Warszawa) i goście rozpoczęli ofensywę, wyrównując już w 52. minucie, gdy po strzale z bliska Dzięcioła, piłka przekroczyła linię bramkową mimo interwencji Matłoki. Brzemienne w skutki wydarzenie miało miejsce w 71. minucie, gdy w niegroźnej sytuacji na środku boiska, mający już żółtą kartkę Gawron, wybił piłkę rywalowi, a sędzia chyba zbyt pochopnie uznał, że go przy tym faulował, za co pomocnik Kluczevii dostał drugie upomnienie i w konsekwencji czerwoną kartkę. Mimo liczebnego osłabienia Stargardzianie nie tylko dzielnie się bronili ale także wielokrotnie atakowali, co jednak sporo ich kosztowało, bo stracili mnóstwo sił... Celne i mocne strzały oddali m.in. Balcewicz i Rian (było też trochę niecelnych uderzeń), a w 84. minucie po rzucie wolnym i długiej, kombinacyjnej akcji, Jefimenko głową z bliska zdobył drugiego gola dla słodkich gospodarzy. Pogoń rzuciła się do odrabiania strat i zamknęła miejscowych na własnej połowie, lecz wydawało się, że podopieczni trenera Bartosza Bartłomiejczyka dowiozą do końca skromne prowadzenie. Przez cały mecz dobrze bronił Matłoka, a raz wyręczył go Sadowski, wybijając głową piłkę zmierzającą w okienko. Niestety, w doliczonej trzeciej minucie drugiej połowy, Szczytniewski atomowym strzałem z pola karnego w tzw. dalszy róg, doprowadził do wyrównania.
W dogrywce zdecydowanie przeważali już Siedlczanie z Bartłomiejem Poczobutem w składzie (byłym zawodnikiem stargardzkich Błękitnych), a Kluczevia grała o to, by przetrwać z remisem do jedenastek. Dwukrotnie były ostre starcia w stargardzkim polu karnym (w pierwszej i drugiej połowie dogrywki) ale arbiter nie zdecydował się na podyktowanie choćby jednego rzutu z 11 metrów. Raz goście mieli tzw. setkę, lecz Matłoka intuicyjnie obronił główkę z bliska piłkarza Pogoni. W kilku ostatnich minutach liczebna przewaga gości jeszcze wzrosła, bo już wcześniej wykazujący objawy skurczów Duda, opuścił boisko po starciu z przeciwnikiem. Po udzieleniu mu pomocy i minutowej karencji powrócił co prawda na plac gry ale miał poważne problemy z bieganiem i można powiedzieć, że mecz toczył się: jedenastu na dziewięciu. Gdy sędzia techniczny miał już przygotowaną tablicę, informującą że druga połowa dogrywki zostanie przedłużona tylko o jedną minutę, pod stargardzką bramką powstało ogromne zamieszanie, a w polu bramkowym w walce o górną piłkę Matłoka zderzył się z rywalem; sędzia gry nie przerwał, zaś Kędzia z kilku metrów mocnym strzałem zdobył zwycięskiego gola i na nic zdały się protesty bramkarza, że był faulowany. Po ostatnim gwizdku arbitra wielu stargardzkich piłkarzy padło z wyczerpania na murawę. Docenili to kibice skandując: „Dzięki za walkę, Kluczevia dzięki za walkę!" oraz „Nic się nie stało, Kluczevia nic się nie stało!".
Wtorkowy mecz Pucharu Polski na szczeblu centralnym był prawdziwym świętem w Kluczewie, a na trybunach był komplet widzów, zaś niektórzy obserwowali pojedynek zza płotu, zaś robili to też kierowcy, więc na pobliskiej drodze był permanentny korek. Widzieliśmy też zorganizowane grupy szalikowców, i to nie tylko Kluczevii, ale także Świtu Skolwin i Ultrasów Młoda Gieksa (okazało się, że są z Kołbacza). Nie zabrakło też fanów Dumy Pomorza, zaś sektor gości był pusty. Szalikowcy rozwiesili sektorówkę i odpalili race, a gdy zadymili boisko, Pogoń wyrównała na 1:1 i ze wznowieniem gry trzeba było czekać, aż dym opadnie... Kiełbasy z grilla były naprawdę duże i można było dobierać poziom przypieczenia, zaś piwo ze stargardzkiego browaru serwowano nie tylko w wersji bezalkoholowej. Jeśli zaś chodzi o drobne mankamenty, to dwa toy-toye... nie załatwiały sprawy, zaś tablica wyników płatała psikusy, a w końcówce zgasła. Miała jednak moc wróżebną, bo już w 107. minucie, przy stanie 2:2, pokazała końcowy wynik 2:3!. ©℗ (mij)