Wtorek, 03 listopada 2026 r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Osiem dziur w burcie Floty

Data publikacji: 03 listopada 2026 r. 19:43
Ostatnia aktualizacja: 03 listopada 2026 r. 19:43
Piłka nożna. Osiem dziur w burcie Floty
Czarne chmury zbierają się nad Flotą... Fot. Km  

Flota Świnoujście wraca z Wronek z ośmioma straconymi golami i kłopotem, którego nie da się zrzucić na klasę rywala. Rezerwy Lecha Poznań mocarzem nie są, wygrały 8:1, a III-ligowiec znad Bałtyku, który jeszcze rok temu słynął ze szczelnej obrony, nabiera dziś wody z każdej strony. Po takim laniu w klubie powinien zawyć alarm.

REKLAMA

Do przerwy było 3:0, po zmianie stron 5:0, a w końcowej części meczu poznaniacy dołożyli jeszcze trzy gole. Po dwa trafienia zapisali Jakóbczyk i Dziuba, po jednym Cegiełka, Bakhno, Stankiewicz i Tonder. Honor Floty uratował przy stanie 5:0 Nowak, który na boisku pojawił się jeszcze w pierwszym kwadransie, gdy zmienił juniora Kulpę.

Mocarz na papierze

Najprościej byłoby machnąć ręką: Lech to Lech, herb robi swoje. Tylko że w tej lidze herb bramek nie strzela, co widać w tabeli. Rezerwy poznaniaków są piąte, mają 24 punkty i 13 oczek straty do Polonii Środa Wlkp. Zerknijmy na bilans bez meczu z Flotą: 13 spotkań, bramki 28:26. Żadnej z pozostałych drużyn poznańskie rezerwy nie pokonały wyżej niż trzema golami. U siebie było jeszcze skromniej. W sześciu domowych meczach przed przyjazdem Floty rezerwy wygrały dwa razy, raz zremisowały i trzy razy przegrały, w tym 1:4 z Wdą i 2:4 z Gromem Nowy Staw. Strzeliły w nich 9 goli, straciły 13. Świnoujścianie pozwolili im w 90 minut uzbierać niemal tyle, ile w sześciu poprzednich domowych meczach razem wziętych.

Chłopcy najmniej winni

Przed meczem klub ze Świnoujścia chwalił się na Facebooku czterema juniorami w składzie. I rzeczywiście, od pierwszej minuty zagrali Grieger, Soćko i Rzońca z rocznika 2009 oraz Kulpa z rocznika 2008. Tyle że to Flota była we Wronkach drużyną starszą. Jej wyjściowa jedenastka miała średnio około 23 lat, a lechicka około 21. Po doliczeniu zmienników różnica jeszcze urosła, do 23,6 wobec około 20,4 roku. Z ławki Lecha wchodzili sami nastolatkowie, gola na 3:0 strzelił 16-letni Bakhno, a dwa razy trafił 19-letni Jakóbczyk. Metryka niczego tu więc nie tłumaczy, a młodzi są w tej historii najmniej winni. To nie oni odpowiadają za to, że drużyna od kwietnia przerabia kolejnych trenerów, a z obrony została legenda.

Z tyłu potrafili cierpieć

A legenda była całkiem świeża. Po jesieni poprzedniego sezonu Flota miała bilans bramek 25:17, 28 punktów, a według Wysp24, siódme miejsce w rankingu najszczelniejszych defensyw Superscore na poziomie centralnym, obok Wisły Kraków, Zawiszy i Chrobrego. Klub podsumował to w mediach społecznościowych bez fałszywej skromności.

– Z tyłu potrafimy się bronić, potrafimy cierpieć, teraz wniosek jest prosty i wszyscy go znamy: dołożyć jeszcze w ofensywie i będzie dobrze – pisała Flota.

Dziś bilans bramek po 15 meczach wynosi 18:32. Dwa spotkania mniej niż wtedy, 15 straconych goli więcej i 7 strzelonych mniej. Cierpienia nikt jej nie odmówi. Sprawiedliwie wymaga dodać, że obrona nie rozsypała się tego lata. Siadała już wiosną, jeszcze przy Karolu Szwedzie: po 23 meczach było 35:28, a sezon Flota skończyła na ósmym miejscu z bilansem 48:52. W drugiej rundzie straciła 35 goli, dwa razy więcej niż w pierwszej. Ofensywy też nie dołożyła: strzeliła 23 gole, o dwa mniej niż jesienią.

Cztery nazwiska, jedna ławka

Sam Karol Szweda to dziś wątek poboczny. Po 29 meczach (13 wygranych, 5 remisów, 11 porażek, licząc z pucharem) odszedł pod koniec kwietnia. Teraz jest asystentem Adama Majewskiego w Wiśle Płock. Po jego odejściu karuzela nabrała rozpędu. Jeden mecz tymczasowo poprowadził Damian Staniszewski, a po nim przyszedł Tomasz Pawliczak, który zmienił ustawienie z piątki na trójkę z tyłu i nie krył ambicji. Pytany o potencjał klubu odpowiadał:

– Zdecydowanie pontencjał mamy i chciałbym z drużyną Floty awansować w ciągu dwóch lat do II ligi – mówił lokalnym mediom Pawliczak.

Trzeba przyznać, że ta wypowiedź słabo się zestarzała. Niespełna pięć miesięcy później, 5 października, został zwolniony. Drużynę prowadzi aktualnie Patryk Dąbrowski, opisywany jako trener tymczasowy. Choć wokół klubu mówi się, że za sznurki z drugiego rzędu ma pociągać związany z klubem Marcin Adamski, ale tej informacji nikt jak dotąd oficjalnie nie potwierdził.

Woda pod pokładem

Na przełomie września i października Flota przegrała pięć meczów z rzędu, nie strzelając w nich ani jednego gola, w tym 0:5 z Gromem. Serię przerwała tydzień przed Wronkami, remisem 2:2 z Kluczevią w Stargardzie i... tym wynikiem zmieniła trenera w Kluczewie (Bartosza Bartłomiejczyka zastąpił Paweł Sikora). Spokój potrwał dokładnie siedem dni, bo 1:8 z Lechem to najwyższa porażka Wyspiarzy w tym sezonie. Bilans po 15 meczach to cztery zwycięstwa, trzy remisy i osiem porażek, czyli 15 punktów i 14. miejsce. Nad Flotą jest Grom z 16 punktami, pod nią Lipno ma 14, Victoria 13, Chemik 12 przy meczu rozegranym mniej, a Kotwica 11. Zapasu nie ma żadnego. Ile drużyn spadnie w tym sezonie, jeszcze nie wiadomo, bo poza pewną czwórką zależy to od spadków z II ligi. Rok temu w tej grupie z ligą pożegnało się pięć zespołów. Druga liga miała być za dwa lata. Czwarta jest znacznie bliżej, bo rok temu spadek zaczynał się dokładnie tam, gdzie Flota stoi dziś.
(Km)

 

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA