Niedziela 23 stycznia 2022r. 
REKLAMA

Piłka nożna. Młodzieżowi reprezentanci dekady

Data publikacji: 2020-10-08 16:10
Ostatnia aktualizacja: 2020-10-09 08:15
Piłka nożna. Młodzieżowi reprezentanci dekady
 

Sebastian Kowalczyk jest obecnie jedynym reprezentantem Polski wywodzącym się z Pogoni, biorąc pod uwagę dwie najważniejsze drużyny w naszym kraju – pierwszą i młodzieżową. Do niedawna takim graczem był też Marcin Listkowski, który od ponad miesiąca reprezentuje barwy włoskiego Lecce. W minionej dekadzie od roku 2013 zawsze mamy w kadrze młodzieżowej przynajmniej po dwóch piłkarzy.

Obecna edycja rozpoczęła się przed rokiem i początkowo do kadry młodzieżowej powoływany był tylko Listkowski. Trener Czesław Michniewicz robił to regularnie i choć Listkowski nie spełniał oczekiwań w klubie, to w reprezentacji był ważnym piłkarzem i niemal w każdym spotkaniu wychodził do gry w podstawowym składzie.

Listkowski w reprezentacji młodzieżowej rozegrał sześć spotkań, ale żadnego w pełnym wymiarze czasowym. W pięciu z tych meczów wychodził do gry w podstawowym składzie, ale w aż czterech schodził z boiska już po pierwszej połowie. Mimo to wciąż wygrywa rywalizację z takimi piłkarzami, jak Przemysław Płacheta czy Jakub Kamiński, którzy przymierzani są do pierwszej reprezentacji kraju.

Historia Kowalczyka w obecnej kadrze młodzieżowej jest nieco krótsza. Wychowanek Pogoni zagrał w trzech meczach, we wszystkich jako dubler, ale w przeciwieństwie do Listkowskiego zdołał w jednym ze spotkań zaliczyć asystę. Stało się to w pojedynku z Estonią wysoko wygranym 6:0.

Duży awans Walukiewicza

Filarem w obecnej młodzieżówce był do pewnego czasu Sebastian Walukiewicz, który przez dwa sezony był piłkarzem Pogoni. Ani razu jednak nie zagrał w kadrze młodzieżowej jako gracz szczecińskiego klubu. Młodzieżowcem będzie też w kolejnej edycji rozgrywek młodzieżowych mistrzostw Europy, jednak już dziś zamiast do młodzieżówki powoływany jest do pierwszej reprezentacji Jerzego Brzęczka.

Poprzednia edycja młodzieżowych mistrzostw Europy zakończyła się dla Polski dużym sukcesem. Podopieczni trenera Czesława Michniewicza awansowali do finałowego turnieju, wygrywając po drodze z takimi drużynami, jak Dania czy Portugalia. Tę ostatnią nasz zespół wyeliminował z rozgrywek po eliminacyjnych meczach barażowych.

Przez całe rozgrywki piłkarzem cieszącym się dużym zaufaniem Czesława Michniewicza był Jakub Piotrowski. W kadrze zagrał w jedenastu spotkaniach, z których sześć rozegrał jeszcze jako gracz Pogoni. Po sprzedaży zawodnika do belgijskiego Genk rozpoczęły się jego kłopoty z regularną grą w klubie i co za tym idzie w kadrze młodzieżowej.

Piotrowski stracił miejsce w drużynie Michniewicza na decydujące mecze turnieju finałowego. Zagrał tylko w ostatnim spotkaniu przeciwko Hiszpanii i to w roli dublera. Wystąpił w całej drugiej połowie, kiedy wynik spotkania był praktycznie rozstrzygnięty, a Piotrowski podobnie jak cała reszta zespołu nie zaliczył swojego pożegnalnego spotkania w młodzieżówce do udanych.

Buksa w turnieju finałowym

Jedynym piłkarzem Pogoni powołanym na turniej finałowy młodzieżowych mistrzostw Europy w roku 2019 był Adam Buksa. Przegrywał jednak rywalizację z Dawidem Kownackim. Były napastnik Pogoni rozegrał w młodzieżówce dwanaście spotkań, ale zdecydowaną większość z nich jeszcze za kadencji Marcina Dorny, kiedy grał w drużynie ze starszymi piłkarzami i nie był jeszcze zawodnikiem Pogoni.

Buksa do kadry Michniewicza przebił się dopiero na turniej finałowy we Włoszech i zagrał w dwóch spotkaniach. W wygranym 1:0 meczu z Włochami wystąpił jako dubler, natomiast w przegranym 0:5 spotkaniu z Hiszpanią zagrał w podstawowym składzie, jednak z uwagi na przebieg meczu i zdecydowaną dominacje przeciwnika występ raczej nie należał do udanych.

W roku 2017 finały młodzieżowych mistrzostw Europy rozgrywane były w Polsce i żaden piłkarz Pogoni nie zakwalifikował się do szerokiej kadry. Marcin Dorna nie zdecydował się na żadnego z graczy szczecińskiego klubu, choć wcześniej w meczach towarzyskich kilku z nich próbował.

Jednym z jego ulubieńców był Sebastian Rudol, który był podstawowym graczem w drużynie prowadzonej przez Marcina Dornę jeszcze w meczach reprezentacji juniorów młodszych. W kadrze młodzieżowej pozycja Rudola jednak spadała. Zawodnik zagrał tylko w czterech meczach kontrolnych.

Ponad 5 lat w kadrze Rudola

W roku 2017 drużyna młodzieżowa rozegrała dwa towarzyskie mecze przed turniejem finałowym z wymagającymi rywalami: Włochami i Czechami i oba spotkania zostały przegrane. Rudol w tych meczach nie zagrał nawet minuty i był to jego ostatni kontakt z reprezentacją, z którą w różnych kategoriach wiekowych związany był ponad pięć lat.

Jedno powołanie do reprezentacji młodzieżowej otrzymał też Hubert Matynia, ale w oficjalnym meczu nie zagrał. Piłkarz był po ciężkiej kontuzji, w klubie przegrywał rywalizację z Ricardo Nunesem i nic dziwnego, że szkoleniowiec nie ryzykował powołania lewego obrońcy Pogoni na finałowy turniej mistrzostw Europy.

Ciężka choroba mocno pokrzyżowała plany utalentowanemu bramkarzowi Krystianowi Rudnickiemu. Mistrz Polski juniorów młodszych z Chemikiem Police nie był powoływany do reprezentacji młodzieżowej Marcina Dorny, ale wcześniej zagrał w dwóch spotkaniach młodzieżowej reprezentacji Polski do lat 20.

Rudnicki zagrał między innymi w premierowym występie na nowym stadionie w Lublinie w roku 2014, w którym Polska niespodziewanie wygrała z Włochami 2:1. W polskiej drużynie zagrali wtedy między innymi obecni reprezentanci Tomasz Kędziora i Piotr Zieliński.

Obrońcy filarami

W edycji młodzieżowych mistrzostw Europy 2013-15 podstawowymi zawodnikami drużyny Marcina Dorny byli obrońcy Pogoni Szczecin Wojciech Golla i Mateusz Lewandowski. Obaj trafili do Pogoni jako pomocnicy i dopiero w szczecińskim klubie zostali przemianowani na obrońców, co wyszło im na dobre.

Golla grał na środku defensywy przeważnie w parze z Marcinem Kamińskim, z którym znali się znakomicie ze wspólnej gry w juniorach Lecha Poznań, którego są wychowankami i zdobyli z nim mistrzostwo Polski juniorów. Piłkarz Pogoni w zespole Marcina Dorny rozegrał 10 spotkań i jeszcze jako młodzieżowiec zdążył zadebiutować w pierwszej reprezentacji Polski prowadzonej przez Adama Nawałkę.

Mateusz Lewandowski był pewniakiem na lewej obronie. Zagrał w dwunastu meczach, w tym sześciu eliminacyjnych do mistrzostw Europy i jednocześnie igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Lewandowski w swoich reprezentacyjnych występach zaliczył trzy asysty. Jako młodzieżowiec zapowiadał się zdecydowanie lepiej, niż w efekcie potoczyła się jego kariera.

Golla i Lewandowski byli pewniakami w kadrze Marcina Dorny, który w latach 2013-15 powoływał też innych piłkarzy Pogoni z rocznika 1993. W szczecińskim zespole było ich wtedy całkiem sporo. Między innymi swoje szanse otrzymywali: Łukasz Zwoliński, Dominik Kun, Michał Koj i Jakub Bąk.

Jeden mecz Kuna

Kun zagrał w towarzyskim spotkaniu przeciwko Bośni i Hercegowinie. To był jedyny raz w obecnej dekadzie, kiedy do kadry młodzieżowej powołanych było jednocześnie aż trzech piłkarzy Pogoni. Prócz Kuna powołania bowiem otrzymali etatowi reprezentanci Wojciech Golla i Mateusz Lewandowski.

Łukasz Zwoliński, Jakub Bąk i Michał Koj otrzymywali powołania jedynie do reprezentacji do lat 20., będącej niejako zapleczem drużyny młodzieżowej, w której etatowe miejsca mieli Golla i Lewandowski. Zwoliński w prowadzonej przez Władysława Żmudę drużynie zdołał rozegrać aż osiem spotkań i zdobył w nich trzy gole.

Jakub Bąk zagrał w aż dziesięciu spotkaniach reprezentacji do lat 20 i zdobył trzy gole, natomiast Michał Koj wystąpił w dwóch spotkaniach i w jednym z nich otrzymał czerwoną kartkę już po 6 minutach gry. Zbyt bogatej historii w meczach kadry młodzieżowej zatem nie zapisał.

Już w przyszłym roku rozpocznie się kolejna edycja młodzieżowych mistrzostw Europy i znów będziemy mogli się spodziewać kolejnych powołań piłkarzy Pogoni. Szanse otrzymywać będą piłkarze urodzeni w roku 2000 i młodsi, a więc w pierwszej kolejności mogą to być: Maciej Żurawski, Adrian Benedyczak i Kacper Smoliński. Niewykluczone, że trafi do tej drużyny młodszy o trzy lata Kacper Kozłowski. Pod warunkiem, że omijać go będzie pech i kolejne zdrowotne perturbacje. ©℗ 

Wojciech PARADA

Fot. pogonszczecin.pl

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

123
2020-10-09 07:48:09
praktycznie cala 11 ma tego samego menagera

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA