Rozmowa z byłym piłkarzem Pogoni Markiem Leśniakiem, zwanym przez kibiców Valdano
Marek Leśniak to jedna z legend szczecińskiej Pogoni. Choć nie zdobył z nią trofeum, to właśnie on z kolegami byli blisko mistrzostwa Polski w sezonie 1986/87, gdy zakończyli sezon na II miejscu, a popularny Valdano został królem strzelców z 24 trafieniami. Od 1988 roku kontynuował karierę w Niemczech, gdzie mieszka do dzisiaj. Jego serce wciąż bije dla Pogoni, a w rozmowie z „Kurierem Szczecińskim” podzielił się opinią o obecnej drużynie, nie kryjąc o nią obaw w rozpoczętej rundzie rewanżowej tego sezonu.
- Jak panu się podoba sposób budowy zespołu przez nowych właścicieli, oparty na obcokrajowcach?
- Z tego co widzę, to w całej polskiej lidze jest wielu zagranicznych zawodników. Ale jak wybiega aż dziesięciu w pierwszym składzie naszej Pogoni, czy w ogóle w polskim klubie, to nie jest zbyt pięknie. Nie mam nic przeciwko obcokrajowcom, bo sam nim byłem gdy grałem w Niemczech. Jednak szkoda, że nie stawiamy na wychowanków czy na chłopaków z regionu. W drużynie sprzed 3-4 lat, która walczyła o mistrzostwo kraju, nie było jakiejś przewagi polskich zawodników, ale jeśli już ściągamy cudzoziemców to takich, którzy będą grali o najwyższą lokatę.
- Polskie kluby ściągają ich często jak leci, niemalże hurtowo. Kluby Bundesligi biorą tylko najlepszych z Polski, czy krajów skandynawskich i innych. To jest różnica pomiędzy obiema ligami.
- Wiadomo, że wiąże się to z finansami i Pogoni nie stać na piłkarzy, którzy kosztują po 10 milionów euro i więcej, ale można znaleźć takich, którzy kosztują trochę mniej, ale potrafią grać w piłkę. Wszystko zależy od skautów i ludzi odpowiedzialnych za to. Myślę, że jeśli trener Thomas Thomasberg będzie miał więcej czasu, to poukłada jakoś Pogoń. Uważam jednak, że takiej drużyny jaka była za kadencji Kosty Runjaica długo jeszcze w Szczecinie nie będzie.
- Czym panu imponował tamten zespół?
- Grał najładniejszą piłkę od wielu lat. Później jeszcze przez jakiś czas, za trenera Jensa Gustafssona, a również za Roberta Kolendowicza Portowcy też grali dobrze, skoro dotarli dwa razy do finału Pucharu Polski, ale to już była inna drużyna. W tej obecnej duże nadzieje wiązano z Anglikiem Samem Greenwoodem kupionym za 2 miliony euro, co jest dużą kwotą na polskie warunki, ale na razie mocno zawodzi.
- Pogoń opuścił Adrian Przyborek sprzedany za około 7 milionów euro do Lazio. Decyzja o jego sprzedaży była dobra?
- Przede wszystkim świadczy o tym, że trzeba szukać piłkarzy w regionie, bo Przyborek to wychowanek Bałtyku Koszalin, tak jak ja nie byłem wychowankiem Pogoni tylko Pomorzanina Nowogard. Co do jego transferu, to mam obawy czy sobie poradzi w Lazio, tak jak Kacper Kozłowski nie poradził sobie w Anglii. Mówiłem wówczas, że na jego wyjazd było zbyt wcześnie. Wiem, że jeśli polski piłkarz chce wyjechać na zachód i przychodzi po niego klub z dobrą marką, to trudno go zatrzymać. Podobnie było ze mną, z tą różnicą, że ja grałem w Pogoni przez 6 lat, obojętnie jakbyśmy polską ligę oceniali. Przyborek grał w zasadzie tylko przez dwa sezony w Ekstraklasie i z tego powodu mam obawy. Życzę mu, żeby zrobił wielką karierę, ale równie może się skończyć, jak z wieloma polskimi zawodnikami, że nie dali sobie rady, gdy wyjechali na zachód. Z drugiej strony wiem, że 7 milionów euro to duża suma dla polskiego klubu, również porównując do tego, że największy polski talent Oskar Pietuszewski został sprzedany za 10 milionów euro.
- Uważa pan, że Jagiellonia sprzedała go za tanio?
- Uważam, że po największy polski talent od lat nie powinno przyjeżdżać Porto, ale któraś z potęg, czyli Bayern, Liverpool albo Barcelona. Nie twierdzę jednak, że Porto jest słabym albo złym klubem. Zobaczymy za rok, czy transfer Pietuszewskiego był dobrym ruchem i nie za szybko do niego doszło.
- Przedłużenie umowy przez Pogoń z Kamilem Grosickim ucieszyło pana?
- Zdecydowanie tak. Trzeba zakładać, że nie będzie grał wszystkich meczów po 90 minut, co już się dzieje, ale na pewno może dać jeszcze dużo. Nie wiem czy wszystkie informacje podawane w mediach dotyczące zarobków Grosickiego były prawdą i mnie to nie interesuje. To jedyny piłkarz, który momentalnie utożsamiany jest z Pogonią. Wcześniej był nim trochę napastnik Efthymis Koulouris który strzelał dużo bramek, i na tym w zasadzie koniec. Również z tego powodu dobrze się stało, że Pogoń przedłużyła kontrakt z Grosikiem.
...
Rozmawiał Jerzy Chwałek