Stargardzka Kluczevia po serii rzutów karnych pokonała nad morzem w Niechorzu Wybrzeże Rewalskie i pierwszy raz w historii klubu sięgnęła po Puchar Polski na szczeblu województwa zachodniopomorskiego, a na początku września wystartuje na szczeblu centralnym, więc może spotkać się nawet z ekstraklasowiczem, jak choćby szczecińską Pogonią...
Finał piłkarskiego Toyota Kozłowski Pucharu Polski ZZPN: WYBRZEŻE REWALSKIE Rewal – KGS POLSKI CUKIER KLUCZEVIA Stargard 2:2 (0:1); 0:1 Marcin Gawron (25), 0:2 Kacper Pietrzyk (52), 1:2 Filip Balcewicz (84 samobójcza), 2:2 Wiktor Kurzawa (86); karne 2:4.
W pojedynku, toczonym w deszczu i momentami podczas burzy, nie zabrakło dramaturgii i zwrotów akcji. Kilkuset kibiców na stadionie Leśnym w Niechorzu zapewne nie żałowało, że przyszło na finał, bo choć długo wydawało się, że zespół ze Stargardu pewnie zmierza po trofeum, to gospodarze w końcówce w ciągu dwóch minut odwrócili losy spotkania, doprowadzając do dogrywki, a następnie jedenastek. Pierwsza bramka padła w 25. minucie, gdy Gawron uderzył z dystansu, a piłka odbita od obrońcy zmyliła bramkarza Artura Gapińskiego i wylądowała w siatce. Gospodarze mogli wyrównać tuż przed przerwą, jednak Oliwer Smuniewski w dobrej sytuacji trafił w słupek. Na początku drugiej połowy Kluczevia podwyższyła prowadzenie, gdy Mateusz Bąk posłał prostopadłe podanie do Pietrzyka, a ten nie zmarnował sytuacji sam na sam. Chwilę później Pietrzyk celnie strzelił głową, ale tym razem był na spalonym. Kluczevia nadal atakowała, stwarzając sobie dobre pozycje strzeleckie, a raz piłka trafiła w poprzeczkę. W ostatnim kwadransie do ofensywy przeszli gospodarze i Kurzawa trafił w słupek, a uderzenie z pierwszej piłki Wiktora Woźnickiego kapitalnie obronił Przemysław Matłoka. W 84. minucie po uderzeniu Nikity Chołodowa piłka odbiła się od Balcewicza, czym zmyliła Matłokę i wpadła do bramki. Chwilę później Kurzawa skutecznie wykończył dośrodkowanie z prawego skrzydła. W dogrywce żadna drużyna nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Najbliżej szczęścia był Mateusz Kaczorek, ale jego mocny strzał z dystansu obronił Gapiński. W serii rzutów karnych lepsi byli goście ze Stargardu.
(mij)