Gol Karola Angielskiego zapewnił Pogoni wygraną z Widzewem 1:0. Napastnik Portowców z bliska posłał piłkę do siatki po wcześniejszej obronie przez bramkarza Drągowskiego strzału Dimitrisa Keramitsisa.
Było to premierowe trafienie 29-letniego napastnika pozyskanego zimą, które zapewniło Portowcom bezcenne 3 punkty w starciu z zespołem z dołu tabeli.
- Teraz możemy patrzeć tylko i wyłącznie w górę tabeli, żeby nie myśleć o tym dole, bo wiemy jak ciężko gra się o utrzymanie w lidze. Jeszcze kilka tygodni temu, to nam siedziało w głowach, gdyż będąc w strefie spadkowej jest mniejsza pewność siebie każdego zawodnika - cieszył się po wygranej z Widzewem Angielski.
- Wyszliśmy z tego dołka obronną ręką, odnosząc w trzech meczach trzy zwycięstwa, nie tracąc żadnego gola - dodaje napastnik Portowców, który pierwsze trafienie dla nowego klubu zaliczył w swoim piątym występie. - Bardzo czekałem na tego gola, bo z każdej strony dochodzą głosy, że od napastnika oczekuje się bramek. Jednak żeby strzelać trzeba mieć sytuacje, a tych nie stwarzaliśmy zbyt wiele, szczególnie przy takich warunkach i stanie boisk. Cieszę się, że w jednej z tych sytuacji się odnalazłem i ją wykorzystałem.
Talizmanem napastnika okazuje się być jego 2-letni synek Julian, który na rękach taty opuszczał stadion zarówno po wygranej z Arką, jak i meczu z Widzewem.
- Julian jest na każdym meczu domowym razem z moją żoną i generalnie tylko czeka aż się skończy mecz, żeby przyjść do szatni i świętować razem z drużyną - mówi dumny z pociechy tata, dla którego gol z Widzewem był 23. trafieniem w Ekstraklasie. Poprzednie strzelał w barwach Piasta Gliwice, Wisły Płock i Radomiaka.
(JCH)