poniedziałek, 17 czerwca 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Jak Pogoń zbudowała piłkarzy

Piłka nożna. Jak Pogoń zbudowała piłkarzy

Piłka nożna. Jak Pogoń zbudowała piłkarzy
Data publikacji: 2019-05-24 16:06
Wywietleń: 934 393208

10 miesięcy temu Pogoń Szczecin przystępowała do sezonu 2018/19 z takimi piłkarzami, jak: Jakub Bursztyn, Sebastian Walukiewicz, Mariusz Malec i Sebastian Kowalczyk. Rok temu średnia wieku tych piłkarzy wynosiła 20 lat. Tylko Malec nie był już młodzieżowcem, ale za to jedynym spośród wymienionej czwórki bez występów w ekstraklasie.

Kowalczyk miał na koncie dwanaście występów, głównie epizodów, natomiast Bursztyn i Walukiewicz po trzy – wszystkie w ostatnich, nic nieznaczących meczach rundy wiosennej roku 2018. Nikt niespełna rok temu nie mógł przewidzieć, że każdy z nich będzie kończył sezon w poczuciu dobrze wykonanej pracy, każdy z nich na swój sposób został odkryciem sezonu i przed każdym rysują się dość ciekawe perspektywy.

Największym odkryciem został ten najmłodszy. Sebastian Walukiewicz debiutował w ekstraklasie w kwietniu ubiegłego roku. W maju ubiegłego roku rozegrał swój pierwszy mecz w wyjściowym składzie przeciwko drużynie Śląska we Wrocławiu. Był to mecz w wykonaniu juniora nieudany. Zagrał tylko dlatego, że Pogoń miała już zapewniony byt, mogła testować i sprawdzać piłkarzy młodych i perspektywicznych. Walukiewicz za takiego uchodził.

Gdy trafił do Pogoni w wieku 17 lat, został od razu piłkarzem pierwszej drużyny. Już w drugiej kolejce sezonu 2017/18 miał zadebiutować w ekstraklasie, ale z przyczyn losowych zabrakło w drużynie Jarosława Fojuta, więc trener Skorża nie chciał ryzykować i wystawiać 17-latka obok obcokrajowca Cornela Rapy.

Przygotowywany Walukiewicz

Walukiewicz od pierwszego dnia pobytu w Pogoni przygotowywany był do debiutu w ekstraklasie, a następnie do kolejnego kroku, czyli zdominowania naszej ligi i opłacalnego transferu. Udało się to szybciej i lepiej, niż zakładano. Piłkarz rok po swoim debiucie zakończył przygodę w ekstraklasie jako jeden z najlepszych piłkarzy w drużynie i jeden z najlepszych piłkarzy w ekstraklasie na swojej pozycji.

Dokładnie w tym samym czasie co Walukiewicz do Szczecina zawitał Jakub Bursztyn. Do minionego sezonu też przystępował z dorobkiem trzech meczów w ekstraklasie i też jako gracz podstawowy. Bursztyn i Walukiewicz uznani zostali za głównych winowajców porażki 0:2 z Piastem Gliwice poniesionej w drugiej kolejce spotkań.

Ten pierwszy wygrał rywalizację ze starszym Łukaszem Budziłkiem, natomiast ten drugi z Sebastianem Rudolem. Kiepski występ przeciwko późniejszemu mistrzowi Polski sprawił, że Bursztyn stracił miejsce w składzie, a Walukiewicz zaczął być szykowany do szybkiego transferu, który ostatecznie nie nastąpił.

Bursztyn do bramki już nie wrócił, bo wyleczył się Łukasz Załuska, natomiast Walukiewicz zaczął otrzymywać kolejne szanse. W premierowym meczu poprzedniego sezonu w wyjściowym składzie zagrali nie tylko mający nikłe doświadczenie w ekstraklasie Bursztyn i Walukiewicz, ale też niewiele bardziej od nich obyty Sebastian Kowalczyk.

Kowalczyk potraktowany surowo

Jego trener Kosta Runjaic potraktował najbardziej surowo, bo zdjął z boiska po połowie meczu i ponownie zaufał dopiero po dwóch miesiącach, gdzie nie miał praktycznie żadnej alternatywy na skrzydłach, a zespół szorował dno tabeli.

Od wrześniowego meczu z Wisłą Kraków Kowalczyk jest już wiodącą postacią w drużynie, a na koniec sezonu okazało się, że wygrał rywalizację z takimi piłkarzami, jak: Spas Delew, Michał Żyro, Iker Guarrotxena, Santeri Hostikka i Jin Izumisawa, a więc graczami ściągniętymi do drużyny po to, żeby podnieść jakość zespołu, a okazało się, że każdy z nich dał drużynie mniej niż 20-letni wychowanek.

Latem ubiegłego roku do Pogoni trafił 23-letni środkowy obrońca Mariusz Malec i wydawało się początkowo, że jego jedynym atutem jest to, że ma „lepszą” lewą nogę. Miał być jedynie dublerem dla Laszy Dwaliego i pokornie zaakceptował taką sytuację.

Jego debiut nastąpił w szóstej kolejce sezonu. Pogoń przegrała na własnym boisku z Lechią Gdańsk 2:3, a środek obrony stworzony przez niedoświadczony duet Walukiewicz i Malec prezentował się katastrofalnie. Malec ponownie został partnerem Walukiewicza od pierwszego meczu rewanżowej rundy spotkań sezonu zasadniczego z Miedzią w Szczecinie.

Malec lepszy od Rudola i Fojuta

Mecze niezłe, wskazujące na dość spory potencjał przeplatał z kiepskimi, kiedy popełniał szkolne błędy. Pogoń w przerwie zimowej sprzedała za dość niewielką kwotę Laszę Dwaliego, pozwoliła odejść Sebastianowi Rudolowi. Malec otrzymał miejsce w składzie praktycznie za darmo, ale z czasem okazało się, że powracający po kontuzji do składu doświadczony Jarosław Fojut nie ma szans w sportowej rywalizacji z młodszymi od siebie Walukiewiczem i Malcem.

Rok temu taki wariant nie mógł być brany pod uwagę przez nikogo, bo Walukiewicz był praktycznie jeszcze piłkarzem III-ligowych rezerw i pomagał sporadycznie drużynie juniorów, natomiast Malec był piłkarzem I-ligowego Podbeskidzia. Wystarczył niespełna rok, by doświadczony Fojut mógł liczyć na grę tylko w przypadku niedyspozycji jednego z dwóch młodszych kolegów.

Walukiewicz, Malec i Kowalczyk rozpoczynali poprzedni sezon kiepsko, ale z czasem stali się piłkarzami absolutnie fundamentalnymi. Źle rozpoczął też poprzedni sezon Bursztyn, źle zaprezentował się w pierwszych meczach grupy mistrzowskiej, ale to był jednak podstawowy piłkarz drużyny, która zyskała uznanie i szacunek całej piłkarskiej Polski w trzech ostatnich meczach sezonu, nie dając się pokonać kandydatom do mistrzowskiego tytułu: Legii i Piastowi i deklasując walczącą o kwalifikacje do Ligi Europy Cracovię na jej boisku.

Bursztyn w czterech ostatnich meczach puścił zaledwie dwa gole, w całym sezonie zagrał dziesięć spotkań i wykazał się 64-procentową skutecznością. To nie jest dobry wynik, ale progres w krótkim odstępie czasu młodego bramkarza jest zauważalny. Łukasz Załuska miał skuteczność obrony na poziomie 65 procent, czyli bardzo podobnie.

Pogoń jest w trakcie montowania nowej drużyny na kolejny sezon i przy różnego rodzaju spekulacjach pada wiele uznanych nazwisk, kibice doszukują się statystyk z kilku poprzednich sezonów, jednak prawdziwą wartością drużyny i jej trenera jest umiejętność zbudowania piłkarzy wcześniej praktycznie anonimowych, których wartość po roku wzrasta nawet do kilku milionów euro. ©℗ 

Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
16
na godz. 00:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Widoki z wielkiego koła

Nekrologi

Sonda

Czy w Szczecinie powinien powstać pomnik Piotra Zaremby – pierwszego prezydenta Szczecina?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie