Kamil Grosicki dwukrotnie rozstawał się z reprezentacją Polski, ale znów w niej zagra. Nie chodzi o pierwszą reprezentację Biało-Czerwonych, ale o kadrę Adama Nawałki, która odnosiła największe sukcesy w XXI wieku w polskiej piłce, z awansem do ćwierćfinału Euro 2016 włącznie.
Polska prowadzona ponownie przez Nawałkę zmierzy się we Wrocławiu z drużyną Reszty Świata w spotkaniu reklamowanym jako Ultimate Legends Night (Noc Największych Legend). Nie może w biało-czerwonej drużynie zabraknąć Grosika skoro przez wiele lat był jednym z wiodących piłkarzy tej kadry, a przez niektórych był nazywany „żołnierzem Nawałki".
– Był filarem mojej reprezentacji i jest obecnie, bo już raz wystąpił w meczu byłej kadry, przeciwko Brazylii – mówi „Kurierowi Szczecińskiemu” Nawałka. – Współpraca z Kamilem za mojej kadencji selekcjonera zawsze układała się świetnie. On rozpoczął strzelanie i to od dwóch bramek w meczu z Gibraltarem, otwierającym eliminacje do Euro 2016, gdy byliśmy w bardzo trudnej grupie. Zawsze mogłem liczyć na jego determinację, zaangażowanie, a oprócz tego dodawał kolorytu na boisku i poza nim. Przykładowo wspomnę jedną z sytuacji, gdy po meczu eliminacyjnym do Euro 2016 z Armenią, kilku piłkarzy przesadziło ze świętowaniem w hotelu i otrzymali kary finansowe. Przed kolejnym meczem w eliminacjach na wyjeździe z Rumunią zawodnicy byli bardzo zmotywowani, gdyż chcieli zrehabilitować się za słaby występ z Ormianami i swoje zachowanie w hotelu. W Bukareszcie rozgrywaliśmy jeden z najlepszych meczów na wyjeździe za mojej kadencji, a Grosik strzelił pierwszego gola po fantastycznym rajdzie przez pół boiska. Po jego zdobyciu ruszył w stronę ławki, a rezerwowi, szczególnie Sławek Peszko myślał, że z nim chce celebrować gola. Tymczasem Grosik ominął kolegów i wskoczył w moje objęcia. Pamiętam, gdy dzień później oglądaliśmy i analizowaliśmy tę sytuację, to Peszko głośno się odezwał: Kamil, ja myślałem, że ty do mnie biegniesz. Reszta zawodników buchnęła śmiechem, bo wiedzieli, że Kamil ruszy w stronę trenerów, żeby podzielić się radością i przeprosić w imieniu drużyny za aferę w hotelu. Ta cała sytuacja podczas odprawy i słowa Peszki wyszły tak naturalnie i miło, na zasadzie dowcipu sytuacyjnego, że zapamiętałem epizod do dzisiaj.
...