wtorek, 19 czerwca 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Dobra promocja I-ligowców

Piłka nożna. Dobra promocja I-ligowców

Piłka nożna. Dobra promocja I-ligowców
Data publikacji: 2017-10-02 20:05
Wywietleń: 938 294822

Trzy I-ligowe kluby awansowały do ćwierćfinałowych rozgrywek o piłkarski Puchar Polski. Każdy z nich musiał wyeliminować zespoły z ekstraklasy. Bytovia Bytów uczyniła to dwa razy pokonując Lechię Gdańsk i Pogoń Szczecin, Chojniczanka wyeliminowała Termalikę Nieciecza, a Chrobry Głogów pokonał Piasta Gliwice.

Potwierdziło się, że różnicy pomiędzy drużynami z dolnych rejonów tabeli ekstraklasy, a tymi z górnych rejonów tabeli I ligi nie ma praktycznie żadnej, a jeżeli już to na korzyść tych drugich. Co ciekawe, składy Chojniczanki, Bytovii i Chrobrego są w dużej mierze oparte na byłych piłkarzach zachodniopomorskich klubów.

Najwięcej jest tych, którzy w przeszłości reprezentowali Pogoń – takich naliczyliśmy aż dziewięciu, ale sześciu ma też za sobą występy we Flocie Świnoujście i aż trzech w Kotwicy Kołobrzeg. Przeważnie są to piłkarze, z których Pogoń wcześniej rezygnowała, są też tacy, którzy w szczecińskim klubie nie otrzymali szansy i ci spisują się w innych klubach najlepiej.

Grało 17 piłkarzy z naszych klubów

Łącznie w trzech I-ligowych klubach, które uzyskały awans do ćwierćfinału pucharu Polski grało w decydujących o awansie do ćwierćfinału meczach aż siedemnastu byłych graczy zachodniopomorskich klubów. Do nich możemy też dodać urodzonego szczecinianina Łukasza Kosakiewicza, który przez dwa sezony grał w Błękitnych Stargard, przez kolejne dwa w Chojniczance skąd wypromował się do Korony Kielce i ma już na koncie strzelonego gola Legii Warszawa na jej stadionie.

W drużynie Chojniczanki pierwszoplanowe role odgrywają byli portowcy: Radosław Janukiewicz, Przemysław Pietruszka i Wojciech Lisowski. Z każdego z nich Pogoń rezygnowała w różnym okresie ich kariery i żaden z nich nie zdołał się utrzymać w ekstraklasie. To jednak wciąż solidni gracze, Chojniczanka plasuje się w czołówce tabeli I ligi i być może cała trójka plus przeważnie rezerwowi: Jakub Bąk i Rafał Grzelak jeszcze posmakują ekstraklasy.

Czwarty sezon w Chojniczance

Spośród wymienionych największą karierę na boiskach ekstraklasy ma szansę jeszcze zrobić 25-letni Lisowski. Jest piłkarzem wciąż młodym, ale już doświadczonym, ze znakomitym uderzeniem, w Chojniczance gra już czwarty sezon, głównie na prawej obronie, ale radzi sobie też na środku defensywy.

Sześć lat temu podczas juniorskich eliminacji do mistrzostw Europy rozgrywanych w Kołobrzegu stawiał czoła wschodzącej gwieździe reprezentacji Włoch Stephanowi El Shaaravemu. Dziś 25-letni Włoch strzela gole dla AS Romy, a wychowanek Piasta Chociwel wciąż marzy jeszcze o występach w polskiej ekstraklasie.

Jeszcze w poprzednim sezonie graczem Chojniczanki był Łukasz Kosakiewicz. Jest jednym z trzech graczy stargardzkiego klubu, który wypromował się dzięki udanej w grze w rozgrywkach pucharu Polski przed trzema sezonami. W przeszłości Kosakiewicz testowany był też przez Pogoń Szczecin, ale nie doczekał się angażu.

Jest wychowankiem Energetyka Gryfino, grał też w Redze Trzebiatów i Drawie Drawsko. W Błękitnych spędził 1,5 roku, zdobył 5 goli, następnie w ciągu dwóch sezonów gry w Chojniczance strzelił 12 bramek, a obecnie w barwach ekstraklasowej Korony ma na koncie gola i asystę, choć przeważnie występuje w roli dublera.

Kosakiewicz jest jednym z trzech byłych piłkarzy Błękitnych Stargard, który zdołał się przebić do klubu z I ligi. Drugim jest 24-letni Bartłomiej Poczobut, jeden z najbardziej wartościowych defensywnych pomocników na poziomie I ligi.

Małymi krokami do ekstraklasy

Jego kariera rozwija się harmonijnie. Będąc jeszcze juniorem trafił do pierwszej drużyny Bałtyku Koszalin grającej w III lidze. Na tym etapie pozostał przez dwa sezony, kolejne dwa spędził w II-ligowych Błękitnych, a następne dwa już w I-ligowej Bytovii. Obecny jest jego trzecim na tym szczeblu rozgrywek.

24-latkowi w przyszłym sezonie kończy się umowa, a klub z ekstraklasy, który wyciągnie po niego rękę może być pewny, że pozyska piłkarza o niespotykanej ambicji, zaprawionego w bojach w niższych klasach rozgrywkowych i zawodnika zawsze dotąd pierwszoplanowego.

W barwach Bytovii w meczu przeciwko Pogoni zabrakło kontuzjowanego Sebastiana Kamińskiego, który w obecnym roku kalendarzowym rozgrywa swój życiowy sezon. To jest piłkarz, który trzy lata temu grając we Flocie w 30 spotkaniach zaliczył 7 asyst.

23 asysty w 3 lata

Opinie dobrego asystenta potwierdził grając w Zawiszy, dla której w ciągu roku asystował 5 razy. W Bytovii gra już drugi sezon i poprawił się w sposób znaczny. W ciągu roku zaliczył już 11 asyst, zdobył tez zwycięskiego gola w meczu 1/16 finału pucharu Polski z Lechią Gdańsk. To piłkarz, który z powodzeniem został przesunięty ze skrzydłowego na prawego obrońcę, ma 25 lat i wciąż się rozwija.

W Chrobym, którego trenerem jest były piłkarz Pogoni Grzegorz Niciński, pierwszoplanowe role odgrywają 26-latkowie, którzy swego czasu nie zdołali przebić się w Pogoni: Karol Danielak i Robert Mandrysz. Szczególnie ten drugi wyrósł na piłkarza sporego formatu.

Trzy lata spędził w Bytovii, gdzie wyrobił sobie markę solidnego środkowego pomocnika, potrafiącego grać bliżej swojej bramki, ale z umiejętnością dobrego rozegrania. W Chrobym jest jednym z liderów, w styczniu skończy 27 lat, kontrakt z Chrobrym podpisał na dwa lata, zatem najszybciej zagra w ekstraklasie, gdy uda mu się ze swoim nowym zespołem awansować, co jest bardzo możliwe.

Wawszczyk jeszcze powalczy

Piłkarzem Chrobrego jest też rówieśnik Danielaka i Mandrysza, Ariel Wawszczyk, który wypromował się w Błękitnych Stargard, skąd przeszedł do Podbeskidzia Bielsko, a stamtąd do Chrobrego. Wcześniej był juz praktycznie jedna noga w Cracovii, ale kluby nie porozumiały się w kwestii odstępnego i piłkarz stracił szanse na gre w ekstraklasie.

Wiosną był podstawowym zawodnikiem w I-ligowym Chrobrym, ale podczas okresu przygotowawczego doznał poważnej kontuzji, która na jakiś czas wyłączyła go z gry. Gdyby nie uraz, byłby kolejnym graczem z regionu odgrywającym kluczową role w I-ligowcu, który awansował do ćwierćfinału pucharu Polski.

O tym, ze warto penetrować I ligę wiadomo od dawna. Okazuje się też, że jest wielu piłkarzy mających za sobą występy w zachodniopomorskich klubach, wywodzących się z regionu, ale nie dostają szansy gry w Pogoni.

Najbliżej tego był Adam Nagórski, który niespełna dwa lata temu zrobił na Czesławie Michniewiczu duże wrażenie, wziął udział w przygotowaniach pierwszej drużyny, doskonale radził sobie w sparingach, ale angażu nie dostał. Przegrał rywalizacje z Vladimirem Dvalishvilim i Łukaszem Zwolińskim, którzy wiosna 2016 roku rozczarowali.

Napastnik Vinety Wolin w ciągu ostatnich dwóch sezonów na boiskach III ligi zagrał 60 meczów, zdobył 43 gole, został królem strzelców, gola średnio zdobywał raz na 117 minut, obecnie występuje na poziomie klasy okręgowej. ©℗

Wojciech PARADA

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
22
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Finalistki Gryfii na plenerze literackim
Plener literacki wystartował
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy