Minęło blisko 45 lat od czasu, gdy I-ligowi piłkarze klubu sportowego Stal Stocznia Szczecin ocierali się o awans do ekstraklasy, a ostatnio dwaj wychowankowie z Bandurskiego, Dariusz Łabuda oraz Andrzej Budziński, na tym historycznym stadionie zorganizowali swoje 65. urodziny, więc oczywiście nie mogło zabraknąć meczu oldbojów w kameralnej obsadzie, który zakończył się remisem 3:3, a ponieważ rzuty karne także nie wyłoniły zwycięzcy, uznano jednogłośnie remis jako sprawiedliwy rezultat…
Jubilatom w uroczystości „emerytalnej” towarzyszyli specjalni goście, reporterzy oraz koledzy z boiska z najlepszych czasów i świetności klubu, m.in.: Andrzej Borówko, Mariusz Szubert, Dariusz Lach, Marek Klimas, Sławomir Sidorczuk, Leszek Bitowt, Jacek Budziński, Arkadiusz Suchocki, Jarosław Borkowski oraz Roman Perwel. Warto podkreślić, iż na jubileusz przybyli również ich trenerzy, m.in. tak znani jak Jan Jucha oraz Ryszard Fabiniak.
– Niestety, zabrakło między nami wybitnych szkoleniowców, którzy odeszli już na inne, niebiańskie boiska, a mianowicie Świętej Pamięci: Mariana Suchogórskiego, Gintera Ptoka, Henryka Waliłki oraz Piotra Dąbrowskiego, którzy to nieugięcie pracowali, aby wdrożyć w nas sztukę piłkarską – powiedział organizator spotkania Leszek Bitowt, również zawodnik Stali Stocznia z lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku.
Na samo powitanie naszych piłkarzy czekano, aż wjadą na stadion Stali gotowi do gry, zabytkowymi autami z lat 60-tych i 70-tych XX wieku, takimi jak Warszawa 223 z 1964 roku czy Wołga Gaz-21, która służyła w służbach bezpieczeństwa Niemieckiej Republiki Demokratycznej czyli w owianej złą sławą Stasi.
Impreza rozpoczęła się wstępnym przemówieniem organizatora, po czym jubilatom, po wręczeniu upominków (obdarowano także trenerów), złożono życzenia i odśpiewano „100 lat”. Następnie nie najmłodsi już piłkarze wyszli na boisko i rozegrali mecz, który zapewne na długo pozostanie w ich pamięci.
– Po sportowych bojach, przy suto zastawionych stołach, w miłej atmosferze przy muzyce i dopisującej pogodzie, odbyła się wspólna biesiada, a gawędy i wspomnienia trwały długo – opowiada L. Bitowt. – Była już noc, gdy nadszedł czas pożegnania ale mam nadzieję, że przy dobrych wiatrach i zdrowiu, znów spotkamy się na podobnych uroczystościach, być może nawet w większym gronie! Zapraszamy wszystkich Stalowców, również tych nieobecnych na ostatnim 65-leciu naszych kolegów: odezwijcie się! Proszę o kontakt i można dzwonić na mój numer: 503-468-627.
(mij)