Niedziela, 02 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Na trasie Wyścigu Pokoju i Tour de Pologne

Data publikacji: 02 sierpnia 2026 r. 09:03
Ostatnia aktualizacja: 02 sierpnia 2026 r. 09:03
Na trasie Wyścigu Pokoju i Tour de Pologne
Wjazd kolarzy do centrum Szczecina przy Bramie Portowej w czasie VI etapu Wyścigu Pokoju w dniu 14 maja 1967 r. (Koszalin – Szczecin, 160 km) Fot. archiwum Ryszarda STEFANIKA  

Kiedy po drugiej wojnie światowej odradzał się polski sport, komuniści świadomi jego ogromnej roli w budowaniu więzi społecznej, a także ewentualnej pomocy przy legitymizowaniu władzy (sport robotniczy), nie ograniczali poszczególnych środowisk w ich sportowej aktywności (z wyjątkiem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”). Dotyczyło to także kolarstwa, czy tenisa, które to dyscypliny były przecież elementem kultury i tożsamości społecznej środowisk wielkomiejskich (mieszczańskich). W przypadku samego kolarstwa szybko okazało się, że tkwiący w nim potencjał może przysłużyć się komunistom. Chodziło o charakter wyścigów szosowych, tj. możliwości „odwiedzin” polskich wiejskich osiedli i miejscowości leżących na trasie zmagań czołowych zawodników, sławiących zresztą socjalistyczne państwo.

REKLAMA

Można się było też odwoływać do przedwojennych tradycji, ciągłości życia sportowego, do tradycji udziału polskich kolarzy w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 1924 r. i w Amsterdamie (1928 r.). Zanim polska reprezentacja wzięła udział w igrzyskach olimpijskich w 1928 r. kibice byli świadkami narodzin jednej z największych imprez szosowych w kraju – Tour de Pologne (Wyścigu Dookoła Polski). Jego twórcami byli: Piotr Biedrzycki, Wacław Zagoździński, Jan Jankowski i Wacław Wyczałkowski. W pierwszym historycznym wyścigu 72 kolarzy wystartowało z Dynasów na trasę o łącznej długości 1442 km, a najlepszym okazał się Feliks Więcek (drużynowo wygrał zespół Amatorskiego Klubu Sportowego z Warszawy).

Po drugiej wojnie światowej także Szczecin stawał się ważnym ośrodkiem kolarskim dzięki zachowaniu betonowego toru i możliwości wykorzystania dobrej jakości szos, w tym podszczecińskiej autostrady. Pierwsze wyścigi miały miejsce podczas Szczecińskiego Kwietnia 1946 r. w ramach Ogólnopolskiego Zlotu Młodzieży, odbywającego się pod propagandowym hasłem „Trzymamy Straż nad Odrą” jako Igrzyska Ziem Odzyskanych (12 – 14 kwietnia 1946 r.). Władze centralne i Polski Związek Kolarski przewidziały w programie obchodów m.in. bieg kolarski do granicy polsko-niemieckiej oraz wyścigi torowe.

Od początku 1948 r. wszystkie zawody toczyły się w cieniu rozgłaszanego na łamach prasy międzynarodowego wyścigu kolarskiego Warszawa – Praga – Warszawa (1 – 9 maja). Miał być wielką manifestacją przyjaźni między graniczącymi ze sobą sąsiadami: Polską i Czechosłowacją. Choć zorganizowaną oficjalnie przez redakcje „Głosu Ludu” (późniejsza „Trybuna Ludu”) i „Rudeho Prava” – organa prasowe partii robotniczych, tak naprawdę był imprezą zaplanowaną na najwyższym szczeblu władzy, niewykluczone, że z inspiracji Związku Radzieckiego. „Kremlowi” zależało bowiem na szybkiej normalizacji stosunków między zwaśnionymi narodami, należącymi do sowieckiego bloku. Samą imprezę, mającą być swoistym festiwalem przyjaźni, kreowano także na symboliczny wyścig robotniczy, nawiązując do jego amatorskiego charakteru oraz próbując rozpowszechniać historyczny rodowód tej dyscypliny sportu – rzecz jasna – robotniczy, co jednak nie było zgodne z prawdą. Zresztą sam czas rozpoczęcia wyścigu, na początku maja, wyraźnie wskazywał na jego związek ze światem ludzi pracy. Wraz z nadejściem „zimnej wojny” te międzynarodowe zawody stały się narzędziem walki o pokój i sposobem oddziaływania na opinię publiczną krajów zachodnich (od 1950 r. coraz częściej zaczęto używać zamiennie nazwy: Wyścig Pokoju).

Niestety trasa Wyścigu Pokoju na długie lata, aż do 1961 r., omijała Szczecin. Na samym początku, gdy rozgrywano wyścig Warszawa – Praga, Szczecin nie znajdował się na możliwym szlaku zawodników. Później, kiedy w 1952 r. do zawodów dołączyło NRD (Wyścig Praga – Berlin – Warszawa), obradujący na kilka miesięcy przed startem pierwszego etapu komitet organizacyjny, zwykle w Berlinie, nie uwzględniał Szczecina na trasie wyścigu. Przejazd przez Szczecin niemieckich kolarzy mógł wzbudzać niepożądane emocje, zwłaszcza że miasto w wielu miejscach nie przedstawiało najlepszego widoku. Choć na początku lat pięćdziesiątych znikły już hałdy gruzów, bo cegły, nawet z nadających się do odbudowy domów, wywożono do innych miast, głównie Warszawy, to wiele miejsc było istnym pustkowiem. Szczecin przez wiele lat był marginalizowany i nie wspierany przez centralny ośrodek władzy. Kolarze pokojowego wyścigu musieliby też przejeżdżać po autostradzie zbudowanej przez nazistowskie Niemcy i to głównie wysiłkiem robotników przymusowych. Ten powód mógł w sposób istotny zaważyć przy podejmowaniu takich decyzji.

Choć Wyścigowi Pokoju towarzyszyły hasła pełne patosu, na trasie zawodów daleko było od urzeczywistnienia tych wzniosłych idei. Kolarze z „bratnich” narodów zajeżdżali sobie drogę, spychali na pobocze lub blokowali jazdę. Do legendy urosła też opowieść o przepychance Stanisława Królaka z radzieckim kolarzem, którego Polak miał „zdzielić” pompką. Sam Królak, ani nie zaprzeczył po latach, ani nie potwierdził całego incydentu. Niemniej plotka wymownie świadczyła o „bojach”, jakie toczyły między sobą rywalizujące strony na trasach wyścigu. O brutalnej jeździe Rosjan świadczył przypadek przed metą VI etapu Wyścigu Pokoju na stadionie Pogoni w Szczecinie w 1974 roku. Radziecki kolarz Walerij Lichaczew w czasie finiszu zablokował Stanisława Szozdę. Kiedy komentator telewizyjny spytał polskiego zawodnika: „Panie Stanisławie, co Pan powie o tej pięknej sportowej walce na finiszu?”, ten odpowiedział: „Po pierwsze to chcę powiedzieć, że walczymy ze sobą jak sportowcy, a nie jak bandyci”. To wszystko działo się przy włączonej kamerze, na oczach kibiców w całej Polsce i zapewne przerażonego dziennikarza. Warto w tym miejscu dodać, że miało to miejsce na sześć lat przed słynnym gestem Władysława Kozakiewicza na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w 1980 r. po skoku o tyczce, który dał Polakowi złoty medal.

Chociaż przez lata (do 1961 r.) Szczecin nie był uwzględniany na trasie Wyścigu Pokoju inaczej było w przypadku Wyścigu Tour de Pologne. W 1948 r. IV etap prowadził przez Pomorze Zachodnie, między Słupskiem a Szczecinem. Okręg szczeciński reprezentował przedwojenny warszawski kolarz Kazimierz Konopczyński (zgłoszony jako zawodnik KS „Odra” Szczecin). Niestety już w drugim etapie był zmuszony wycofać się z wyścigu z uwagi na brak… nowych nadających się do wykorzystania dętek. Tak więc zabrakło go wśród kolarzy wjeżdżających do Szczecina na zakończenie IV etapu Tour de Pologne.

Na początku lat 50. w Szczecinie wyrosła nowa gwiazda polskiego kolarstwa – Tadeusz Drążkowski. W 1952 r. odniósł wielki sukces w biegach eliminacyjnych do Wyścigu Pokoju. W łącznej klasyfikacji zajął pierwsze miejsce przed Wacławem Wójcikiem, Wacławem Wrzesińskim i Stanisławem Królakiem. W ten sposób zakwalifikowano go do dwunastu kadrowiczów na Wyścig Warszawa – Berlin – Praga. Z tej grupy miała zostać wyłoniona sześcioosobowa reprezentacja bezpośrednio startująca w zawodach. T. Drążkowski pozostał jednak tylko zawodnikiem rezerwowym. Niewykluczone, że ostatecznie o wyeliminowaniu T. Drążkowskiego ze ścisłej kadry zadecydował fakt zamieszkałej na Zachodzie rodziny, co wiązało się z zakazem wyjazdu za granicę.

W sierpniu 1952 r. T. Drążkowski reprezentował już CWKS Warszawa w IX Wyścigu Dookoła Polski. W pierwszym etapie zajął piąte miejsce, ale już w drugim, po „brawurowej jeździe” zajął pierwsze miejsce i został liderem Wyścigu Dookoła Polski. Wygrał także III etap. Żółtą koszulkę lidera stracił dopiero po zakończeniu IV etapu (Bydgoszcz – Poznań) na rzecz Wacława Wrzesińskiego, choć zajął wysoką drugą pozycję. Na drugim miejscu zameldował się po VI etapie. Niestety musiał się wycofać się z wyścigu z powodu choroby.

W 1953 r. po raz drugi w historii szczecińskich wydarzeń sportowych trasa 13-etapowego Wyścigu Dookoła Polski (13 – 27 IX) przebiegała przez teren Ziemi Szczecińskiej (IV etap: Gdynia – Koszalin, V: Koszalin – Szczecin). Niestety od 1955 r. dało się zauważyć coraz mniejsze znaczenie Wyścigu Dookoła Polski w hierarchii kolarskich mistrzostw. Wynikało to z umiejscowienia zawodów między drugą połową sierpnia a września, czyli na sam koniec sezonu, po najważniejszym starcie w Wyścigu Pokoju i innych atrakcyjnych imprezach. Z tych też względów nie był już obsadzany przez czołowych polskich kolarzy.

Dla okręgu szczecińskiego na trwale zapisał się rok 1957. Po raz pierwszy w Wyścigu Pokoju w polskiej kadrze znalazł się przedstawiciel zachodniopomorskiego regionu – Bernard Pruski. Był też najlepszym z Polaków (V miejsce, drużynowo Polska zajęła II miejsce). Jeżeli chodzi o Wyścig Dookoła Polski w 1957 r., jego III etap (Wałcz – Szczecin) miał metę na stadionie „Pogoni” (B. Pruski nie startował jednak w wyścigu z uwagi na przemęczenie całym sezonem).

W 1959 r. po raz drugi reprezentant województwa szczecińskiego wziął udział w Wyścigu Pokoju (B. Pruski). W tym też roku XVI Tour de Pologne (21 – 31 sierpnia) zawitał do Szczecina – V etap: Koszalin – Szczecin, VI etap: uliczny w Szczecinie, VII etap rozbity na dwa wyścigi: indywidualny na czas Szczecin – Stargard i Stargard – Piła. Wymowny był też powrót do tradycyjnej nazwy.

Lata 60. i początek lat 70. był czasem tryumfów zachodniopomorskich kolarzy, uczestniczących w igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata, mistrzostwach Polski, Wyścigu Pokoju i Tour de Pologne: Zbysława Zająca, Rajmunda Zielińskiego, Czesława Polewiaka i Wojciecha Matusiaka.

Od początku lat 80. XX w. wraz z trudnościami gospodarczymi i zmniejszeniem nakładów finansowych na szczecińskie kolarstwo stopniowo malała ranga regionu w rywalizacji ogólnopolskiej. Powoli niszczał też miejski tor. Na to wszystko nałożył się również kres działalności zasłużonych trenerów (byłych zawodników): Zbysława Zająca, Zbigniewa Borowskiego, Mariana Bednarka, później także Waldemara Mosbauera, Mariana Hałuszczaka i Bogdana Godrasa. Co prawda, co jakiś czas pojawiali się wybitni kolarze i kolarki, m.in.: Andrzej Mąkowski, Ryszard Dawidowicz, Agnieszka Godras, Damian Zieliński (zbieżność nazwisk z Rajmundem Zielińskim), czy Małgorzata Wojtyra. Niestety, szczecińskie kolarstwo nigdy już nie odzyskało swojego blasku z lat 60. XX wieku. Czy powrót Tour de Pologne na zachodniopomorskie trasy w sierpniu 2026 r. poruszy szczecińskie środowiska sportowe? ©℗

* Dr Ryszard Stefanik jest pracownikiem OBBH Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie oraz IKFiS Uniwersytetu Szczecińskiego

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA