poniedziałek, 18 czerwca 2018.
Strona główna > Sport > Lekkoatletyka. Piotr Lisek przed sezonem halowym

Lekkoatletyka. Piotr Lisek przed sezonem halowym

Lekkoatletyka. Piotr Lisek przed sezonem halowym
Data publikacji: 2017-01-16 12:03
Ostatnia aktualizacja: 2017-01-16 12:03
Wywietleń: 557 202093

Piotr Lisek przyznał, że lubi startować pod dachem, a celem na zimowy sezon jest medal lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Belgradzie (3-5 marca). Zwrócił przy tym uwagę na bardzo wysokie minimum – 5,78, o osiem centymetrów wyższe od… olimpijskiego.

– Oprócz wielobojów, skok o tyczce jest jedyną konkurencją, w której od razu będzie 12-osobowy finał, bez eliminacji. Wcześniej trzeba uzyskać w wyznaczonych zawodach minimum, bardzo wysokie, bo aż 5,78. Dla porównania – na igrzyska w Rio de Janeiro wynosiło ono 5,70, a na mistrzostwa Europy w Amsterdamie – 5,60 – powiedział Piotr Lisek, zawodnik OSoT Szczecin.

Czwarty zawodnik olimpijskiego konkursu nie przypuszcza, aby 12 lekkoatletów uzyskało 5,78.

– Myślę, że taką wysokość pokona co najwyżej czterech tyczkarzy i w tym gronie widzę siebie. W przeciwnym razie nie miałbym po co jechać do Belgradu, a tam zamierzam walczyć o podium – dodał podopieczny trenera Marcina Szczepańskiego, który lubi… brąz albo – jak mówią jego koledzy – brąz lubi jego.

Medale tego koloru zdobył m.in. w ubiegłym roku w halowych mistrzostwach świata w Portland, a w 2015 roku w mistrzostwach globu w Pekinie i Europy zimą w Pradze. Był także trzeci w superlidze drużynowych mistrzostw kontynentu.

Lisek z wagą 96 kg nadal jest najcięższym na świecie tyczkarzem. Pytany, czy pozbycie się kilku kilogramów nie przełożyłoby się na wyższe wysokości, nie dał jednoznacznej odpowiedzi.

– Trudno to ocenić. Mniejsza waga być może miałaby korzystny wpływ na wyniki, ale nikt mi tego nie zagwarantuje. Trzeba byłoby dokonać m.in. modyfikacji w moim stylu skakania, a to jest za duże ryzyko na tym etapie kariery, więc póki co nie staram się na siłę odchudzać. Pomyślę jeszcze nad wagą, furtkę zostawiam otwartą. A tak przy okazji, to niewiele lżejszy ode mnie jest Paweł Wojciechowski i on chyba będzie drugi w klasyfikacji wagowej – powiedział urodzony w Dusznikach lekkoatleta, który w sierpniu skończy 25 lat.

Tyczkarz wspomniał też o trudnościach, jakie byłyby ze zrzuceniem kilogramów, bowiem smaczną kuchnią kusi go żona Aleksandra Wiśnik, była tyczkarka, medalistka mistrzostw Polski (srebro w Toruniu w 2013 i brąz w Szczecinie w 2014). Podkreślił przy tym, że od połowy października, kiedy to zawarli związek, w jego życiu „jest tylko lepiej”. Lisek z zadowoleniem mówił też o sile polskiej tyczki i trzech muszkieterach.

– Obok mnie są Robert Sobera oraz Paweł Wojciechowski i żaden nie chce drugiemu odpuścić. Lubimy się, ale rywalizujemy, a to wszystko dobrze służy tej konkurencji – zaznaczył.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
14
na godz. 03:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Finalistki Gryfii na plenerze literackim
Plener literacki wystartował
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Ryszard Pietrzak
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy