Środa, 12 sierpnia 2026 r. 
REKLAMA

Lekkoatletyka. Piotr Lisek nie pojechał na mistrzostwa Europy

Data publikacji: 11 sierpnia 2026 r. 17:29
Ostatnia aktualizacja: 11 sierpnia 2026 r. 17:37
Lekkoatletyka. Piotr Lisek nie pojechał na mistrzostwa Europy
W tym roku kontuzje prześladują Piotra Liska... Fot. Ryszard PAKIESER  

Obecny sezon nie jest szczęśliwy dla czołowego od lat polskiego tyczkarza Piotra Liska (Klub Mistrzów Sportu Szczecin), gdyż trzykrotny medalista mistrzostw świata na jednym z ostatnich treningów przed mistrzostwami Europy w Birmingham - które rozpoczęły się w poniedziałek i potrwają do niedzieli - naderwał mięsień łydki i nie będzie w stanie rywalizować z najlepszymi zawodnikami Starego Kontynentu.

REKLAMA

- Nie wyobrażam sobie bym wybrał się tam po prostu na wycieczkę, a chciałem jechać i walczyć o wysokie lokaty, gdyż po solidnym treningu byłem na to gotowy - mówi P. Lisek na internetowej stronie PZLA.

Do nieszczęścia reprezentanta Polski doszło podczas jednego z ostatnich skoków na treningu w Spale, gdy Szczecinianin wylądował zbyt blisko dołka. Ratując sytuację źle postawił nogę, co spowodowało naderwanie mięśnia łydki. Czas rekonwalescencji przy takiej kontuzji wynosi około dwóch do trzech tygodni. To spowodowało, że start w mistrzostwach Europy okazał się niemożliwy, więc najlepszy polski skoczek o tyczce nie ukrywa rozżalenia.

- Jestem bardzo rozczarowany i na razie nie mogę się pogodzić z tym, co się stało - mówi P. Lisek. - Pewnie, gdyby moje treningi nie wskazywały na to, że jestem dobrze przygotowany do walki o finał mistrzostw Europy, a później o wysokie skoki w decydującej batalii o medale, to byłoby mi łatwiej. Właśnie dlatego teraz czuję się fatalnie, bo wiem, że byłem w dobrej dyspozycji. Skok o tyczce nie bez przyczyny uznawany jest za ekstremalną konkurencję, a wpływ na kariery zawodników ma też bilans pecha i szczęścia. Mnie w tym roku prześladuje wyjątkowy pech.

Lisek stracił w tym sezonie kolejną szansę na start w dużej imprezie, bo zimą nie mógł wystąpić w halowych mistrzostwach świata, które odbyły się w Toruniu. Wtedy przyczyną urazu była tyczka, która pękła w trakcie skoku podczas mityngu w Karlsruhe, co spowodowało upadek i uraz dłoni. W efekcie najbardziej utytułowany polski skoczek o tyczce musiał zakończyć sezon halowy. Kilkanaście dni temu wycofał się tuż przed startem w mistrzostwach Polski w Białymstoku, by nie ryzykować urazu przed mistrzostwami Europy.

Po wycofaniu się ze startu czołowego tyczkarza świata, reprezentacja Polski liczy 74 zawodniczek i zawodników, a w tym gronie jest troje zachodniopomorskich kadrowiczów: Zofia Gaborska (Klub Mistrzów Sportu Szczecin – skok o tyczce), Maja Słodzińska (UKS OSoT Szczecin – skok wzwyż) i Kinga Waleriańczyk (KMKL Sztorm Kołobrzeg – chód na dystansie maratonu). Pierwszym sukcesem Biało-Czerwonych był srebrny medal Ewy Swobody w biegu na 100 metrów, a Polka powtórzyła sukces sprzed dwóch lat z Rzymu, gdzie również została wicemistrzynią kontynentu. (oprac. mij)

REKLAMA
Tylko zalogowani użytkownicy mają możliwość komentowania
Zaloguj się Zarejestruj
REKLAMA
REKLAMA