Koszykarze Kinga ulegli w Lublinie wicemistrzowi Polski. W wyrównanym pojedynku o sukcesie Startu zadecydowała ostatnia kwarta. Dla Kinga była to piąta porażka w sezonie, a dla Startu dopiero piąta wygrana.
Start Lublin - King Szczecin 83:74 (16:24, 23:16, 16:17, 26:17)
King: Popović 23, Gielo 13, Żołnierewicz 11, Roach 6, Freidel 6, Roberts 5, Kostrzewski 4, Novak 4, Egner 2, Hustak 0
Mecz w Lublinie lepiej rozpoczęli gospodarze. Akcje O'reilly i Tokoto Ii dały lublinianom prowadzenie 12:4 i 16:12. Potem jednak inicjatywę przejął King. Błyskawicznie odrobił straty i odskoczył na 8 punktów. Gospodarze przez ostatnie 4 minuty nie zdobyli punktu.
W II kwarcie gra się wyrównała. King trafił pierwsze dwie "trójki" w tym meczu i dzięki nim wypracował 7-punktowa przewagę. Start na minutę przed końcem kwarty wrócił na prowadzenie, ale indywidualna akcja Gielo pozwoliła szczecinianom zejść na długą przerwę z przewaga punktu. Również III kwarta nie przyniosła przełomu. King trafił wprawdzie trzy "trójki" i uzyskał najwyższe w meczu 9-punktowe prowadzenie. Start, podobnie jak w II odsłonie odrobił straty i wyszedł na prowadzenie. Gielo w ostatnich sekundach tej kwarty doprowadził do remisu.
Z kwarty na kwartę spadała skuteczność Kinga, a w decydujących ostatnich minutach było to kluczowe. Start trafił z każdej pozycji, King notorycznie pudłował. Przewaga lublinian rosła z akcji na akcję. Drużyna trenera Majcherka doganiała rywali po "trójkach" Novaka i Freidela, ale O'reilly pociągnął swoja drużynę do wygranej. Gospodarze przez moment odskoczyli nawet na ponad 10 punktów i ostatecznie wygrali różnicą 9 oczek. Kingowi nie pomógł w Lublinie efektowny występ środkowego Popovicia, który zdobył rekordowe 23 punkty i zaliczył 9 zbiórek. (woj)