Targowisko Kalinka to miejsce znane nie tylko mieszkańcom osiedla Kaliny. Wielu Szczecinian kojarzy je również z racji bliskości stadionu Pogoni. W szaszłykarni na Kalince w strefie kibica spotykają się przed, ale również po meczach, kibice Pogoni.
- „Niech się Kalinka dowie. Dwieście procent normy!” – takim okrzykiem spiker Pogoni zachęca kibiców do głośnego wyrażania radości po strzelonym golu. No i na Kalince słychać ryk tysiąca gardeł, skoro od stadionu dzieli ją 800 metrów. Od ponad 15 lat jest to miejsce, w którym kibice Pogoni przyodziani w koszulki i szaliki spotykają się ze znajomymi, nierzadko po to, żeby zwilżyć gardło złocistym trunkiem, a później razem iść na mecz.
Od niedawna kultowe miejsce na Kalince ma nowego właściciela. To Zbyszek Pawlikowski, kibic Pogoni Szczecin z kilkudziesięcioletnim stażem na jej trybunach. Skąd pomysł na taki biznes na targowisku, którego istnienie w tym miejscu nie jest do końca pewne, bo teren należy do miasta?
Kibic od niemowlaka
- Otwarcie pubu dla kibiców było marzeniem mojego życia i siedziało w głowie od jakichś 30 lat – mówi pan Zbyszek. - Od dziecka kibicuję Pogoni. Tak naprawdę pierwszy raz byłem na meczu, gdy miałem… 10 miesięcy. Ojciec wsadził mnie do wózka i zabrał na stadion. Później gdy wchodziłem w dorosłość, moje kibicowskie życie wyglądało jak wielu moich rówieśników - wspólne wyjazdy na mecze, a niekiedy zdarzało… poszarpać z kibicami rywali. Później już w małżeństwie priorytety w życiu się zmieniały, ale nigdy nie odstąpiłem od pomysłu prowadzenia baru. Zbyszek już wcześniej chciał odkupić szaszłykarnię, aż w końcu dopiął swego.
Wiem, że dużo bardziej cenna jest historia tego miejsca, niż obecny stan pawilonu i jego zaplecza, które wymagają potężnego remontu. Postawiłbym całkiem nowy budynek, ale dopóki nie jestem właścicielem terenu, to przeprowadzam remont. Nowy właściciel planuje zwiększyć powierzchnię pawilonu o teren od ulicy Witkiewicza, będzie on liczył 90 metrów kwadratowych.©℗
Jerzy CHWAŁEK