niedziela, 20 maja 2018.
Strona główna > Sport > Ju-Jitsu. Kozak z podwójnym brązem (ROZMOWA)

Ju-Jitsu. Kozak z podwójnym brązem (ROZMOWA)

Ju-Jitsu. Kozak z podwójnym brązem (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-08-16 19:59
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17 07:49
Wywietleń: 751 288550

Rozmowa z Maciejem Kozakiem, zdobywcą dwóch brązowych medali w ju-jitsu

Podczas zakończonych we Wrocławiu światowych igrzysk w sportach nieolimpijskich (The World Games 2017) Polska zdobyła 30 medali (9 złotych, 10 srebrnych i 11 brązowych), w tym 10 medali (4 złote, 4 srebrne i 2 brązowe) w „sportach na zaproszenie”.

W zawodach swój udział mocno zaakcentowali także szczecinianie. Trenowany przez Marka Kolbowicza Bartosz Zabłocki (AZS Szczecin) na wioślarskim ergometrze był drugi na 2 km i piąty na 500 m. Prowadzeni przez Sławomira Juszkiewicza ratownicy wodni, Wojciech Kotowski i Cezary Kępa, zdobyli dwa srebrne medale w sztafetach, a medal brązowy wywalczyła też Katarzyna Faszczewska (wszyscy CKS Szczecin).

Szczypiornistka Natalia Krupa (Pogoń Szczecin) w barwach reprezentacji kraju była piąta w piłce ręcznej plażowej, a trenowani przez Piotra Krakowskiego i Terrego Batesa futboliści amerykańscy, Maciej Jaroszewski i Marcin Kaim (Husaria Szczecin) przegrali z Amerykanami walkę o brąz.

W ju-jitsu Maciej Kozak, wychowanek trenera Piotra Bagińskiego, aktualnego selekcjonera kadry narodowej (Berserkers Szczecin), wywalczył brązowy medal w kategorii Ne Waza w wadze do 77 kg, a drugi brąz dołożył w drużynie. Podwójnego brązowego medalistę poprosiliśmy o krótką rozmowę.

– Czy trudno było wywalczyć indywidualny brązowy medal?

– W konkurencji indywidualnej Ne Waza, czyli walce w parterze na wzór brazylijskiego ju-jitsu, stać mnie było na więcej, więc nie jestem w pełni zadowolony. W półfinale przegrałem, i to tylko decyzją sędziowską, z reprezentantem Belgii Wimem Deputterem, którego niedawno pokonałem w finale mistrzostw Europy w serbskiej Banja Luce. Cieszę się zaś, że w pojedynku o brąz pokonałem Mohameda Al Qubaisiego ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, bo właśnie w tym kraju nasz sport bardzo mocno się rozwija i są naprawdę dobrze wyszkoleni zawodnicy, a to za sprawą szejka, który organizuje turnieje, a nawet wspiera federację ju-jitsu. Aby walczyć we Wrocławiu o medale trzeba się było wcześniej zakwalifikować, a to było bardzo trudne, bo w każdej wadze walczyło jedynie od 6 do 8 zawodników i to obligatoryjnie z różnych kontynentów.

– To dość skromna liczebnie obsada, więc jakim systemem rywalizowaliście?

– W mojej kategorii było 6 zawodników i walczyliśmy w dwóch, 3-osobowych grupach. Po dwóch najlepszych awansowało do półfinałów. W sumie do zdobycia brązu musiałem stoczyć cztery walki, z których trzy wygrałem.

– A jak wyglądała rywalizacja drużynowa?

– Tu już była mniejsza ranga, bo nie wszystkie reprezentacje dysponowały pełnymi składami i według mnie współzawodnictwo zespołowe zrobiono na przysłowiową doczepkę. W zmaganiach o finał daliśmy się przeskoczyć Rosji, a w pojedynku o brąz pokonaliśmy Holandię.

– Czy otoczka imprezy była porównywalna z igrzyskami olimpijskimi?

– Trudno mi to oceniać, bo nie dane mi było startować w olimpijskich zmaganiach, ale oczywiście zachowując odpowiednie proporcje, powiem że jestem zachwycony tym, co zobaczyłem we Wrocławiu. Nasza wioska olimpijska, w której mieszkało mnóstwo sportowców z całego świata, zlokalizowana była na terenie kampusa Politechniki Wrocławskiej. Warunki zakwaterowania i wyżywienie było naprawdę bardzo dobre. Logistycznie też wszystko było dopięte na ostatni guzik. Wiem, ile to kosztowało wysiłku, bo sam też niekiedy organizuję imprezy sportowe. Było przeprowadzone z wielkim rozmachem uroczyste otwarcie igrzysk oraz zakończenie, którego jednak nie widziałem, bo musiałem wcześniej wyjechać. Zorganizowano też wiele imprez towarzyszących i koncertów, także na Rynku Wrocławskim, ale praktycznie nie mogłem w tym uczestniczyć, gdyż priorytetem była dla mnie rywalizacja sportowa. Rangi wrocławskim igrzyskom nadawały też transmisje klasycznej telewizji, które nobilitowały, bo zawody ju-jitsu z reguły transmitowane są jedynie w internecie.

– Jak rozpoczęła się pańska przygoda z ju-jitsu?

– To było w 2004 roku, gdy ten sport w naszym kraju dopiero się rozwijał. Dlatego z Rzeszowa przeniosłem się do Grapplingu Kraków, ale podczas swojej kariery często odwiedzałem Szczecin, który jest jednym z głównych ośrodków brazylijskiego ju-jitsu w Polsce. Teraz reprezentuję Akademię Fenix, ale w kadrze narodowej Ne Waza to Piotr Bagiński z Berserker’s Team jest moim trenerem. Dzięki jego pracy już od kilku lat Polski Związek Ju Jitsu może pochwalić się dobrymi wynikami i mocnym występem polskiego Ne Waza na World Games 2017.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

Komentarze

.
Prawdziwy...kozak :D
2017-08-17 07:00:59

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
14
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Zwiedzanie z prezydentem
Opóźnienia na szczecińskim dworcu
Otwarcie groty
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy