poniedziałek, 18 czerwca 2018.
Strona główna > Sport > Futsal. Gra o mistrzostwa (ROZMOWA)

Futsal. Gra o mistrzostwa (ROZMOWA)

Futsal. Gra o mistrzostwa (ROZMOWA)
Data publikacji: 2016-03-10 08:53
Wywietleń: 1340 123007

Rozmowa z Dominikiem Soleckim, futsalistą Pogoni ’04 Szczecin, reprezentantem kraju

 - Po osiemnastu kolejkach Pogoń ’04 jest na trzecim miejscu, do drugiego - uprawniającego do walki o mistrzostwo kraju tracicie tylko dwa punkty. Zwykle wszyscy mówią o tym, że chcą wygrać kolejny mecz, ale czy głośno myślicie o tym, by dostać się do finału i zdobyć złoty medal?

- Liczymy na to, że przeskoczymy Bielsko-Białą i zagramy o mistrzostwo. Do końca sezonu zasadniczego zostały cztery kolejki i wiele może się wydarzyć - my nie możemy się już potknąć, a musi zrobić to nasz rywal z Bielska. Rekord ma jeszcze pojedynek z prowadzącą Gattą, od tego wyniku wiele zależy. Chciałbym konfrontacji z Gattą, ta chyba nie da się już prześcignąć. 

- W poniedziałkowym spotkaniu z Red Dragons emocje były do samego końca, rozstrzygająca o waszym zwycięstwie bramka - na 4:3 -  padła na 30 sekund przed końcem. Mieliście już moment zwątpienia w sukces?

- Kiedy w 39 minucie do remisu doprowadził Michał Kubik, pomyślałem, że lepiej podzielić się punktami niż nie zdobyć ich wcale. Z przebiegu meczu myślę jednak, że to my stworzyliśmy sobie więcej korzystnych sytuacji i rezultat nie jest niczym zaskakującym. Dobrze, że Daniel Maćkiewicz podchodząc do przedłużonego rzutu karnego zachował zimną krew i bez problemu pokonał bramkarza z Pniew. Wygraną dedykujemy zmarłemu kilka dni temu panu Jerzemu Grycmacherowi, ojcu naszego wiceprezesa. 

 - Nie było panu szkoda kolegów? Przecież do Szczecina przyszedł pan z Pniew.

- Mam ogromny sentyment do tego zespołu, wielu w nim przyjaciół. Taka jest jednak piłka - jestem profesjonalistą, przyjechałem z Pogonią ’04 po trzy punkty i cel udało się zrealizować. Oczywiście jest mi żal, że w tym sezonie Pniewy nie radzą sobie tak dobrze, jak rok temu, kiedy zajęliśmy czwarte miejsce. Wierzę natomiast, że chłopaki jeszcze się zmobilizują i unikną degradacji.

- Przed wami starcie z NBitem Gliwice. Tym samym, z którym jesienią przegraliście aż 7:2, choć pan akurat wtedy nie grał.

- Tak wysoka porażka zawsze boli, ciężko się ją przyjmuje. Jesteśmy zatem podwójnie zmobilizowani. Wiemy, że skoro chcemy grać o mistrzostwo, musimy z Gliwicami wygrać. Nie oglądając się na to co już było.

- Na boisko wrócił pan po pięciomiesięcznej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadeł. I od razu otrzymał powołanie na marcowy mecz z Kazachstanem, to baraż o udział w mistrzostwach świata. Powołanie było zaskoczeniem?

- Oczywiście, że było niespodzianką, tak dla mnie, jak i innych z naszego futsalowego towarzystwa. Choć muszę też przyznać, że sztab szkoleniowy, gdy leczyłem kontuzję o mnie nie zapomniał; trenerzy dzwonili, dopytywali jak przebiega rehabilitacja.

- Kazachstan to trzecia drużyna zimowych mistrzostw Europy, dziewiąta w światowym rankingu. Macie jakiekolwiek szanse?

- W sporcie wszystko może się zdarzyć i jeśli te 40 minut dobrze się nam ułoży, nie jesteśmy na przegranej pozycji. Wiadomo, że Kazachstan to ścisła czołówka, mają w swoim składzie świetnych Brazylijczyków, my jednak też chcemy jechać do Kolumbii na mistrzostwa. Zgrupowanie w Szczecinie zaczyna się już w poniedziałek, potrwa ponad tydzień, a taktyka będzie przygotowywana specjalnie na tego przeciwnika. Poza tym wystąpimy w Azoty Arenie, która na pewno wypełni się do ostatniego miejsca. Taka publiczność mobilizuje, zachęca do walki, nawet, gdy coś nie idzie. Nie ma mowy o tym, by „wiązała nogi". 

 - Czy ma pan plan B na życie? Pytam nie bez przyczyny. Po kontuzji wrócił pan do gry szybko, ale wiadomo, że nie zawsze się to udaje i  los pisze dla sportowców różne scenariusze.

- Moją dyspozycję zawdzięczam rehabilitantowi Adamowi Wandachowiczowi z Domu Lekarskiego, jestem dla jego pracy pełen podziwu. Myślę natomiast o tym, by w przyszłości założyć szkółkę futsalową dla dzieci. Mam za sobą już kilka szkoleń, zamierzam wciąż się dokształcać. W Polsce do futsalu trafia się z boisk trawiastych, mając 16-18 lat. Tymczasem w Portugalii, Hiszpanii, czyli krajach gdzie ten sport stoi na bardzo wysokim poziomie, treningi zaczynają 5-6- latki. Jeśli chcemy, by futsal się rozwijał, u nas też tak powinno być. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwe, bo przecież każdy rodzic woli zaprowadzić dziecko do klubu piłkarskiego niż futsalowego, ale nie można się poddawać.

- Dziękuję za rozmowę. ©℗

Ewelina KOLANOWSKA

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
20
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Finalistki Gryfii na plenerze cz.2
Finalistki Gryfii na plenerze literackim
Plener literacki wystartował
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Ryszard Pietrzak
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy